Co się dzieje w szpitalu na wrocławskim Brochowie? Pracownicy donoszą o mobbingu i alarmują MZ 

Pracownicy szpitala im. Falkiewicza na wrocławskim Brochowie sygnalizują problemy związane z działaniami obecnej dyrektorki Magdaleny Puziewicz-Karpiak. Problemem, jak zaznaczają pracownicy, jest "nieracjonalny" plan oszczędnościowy i mobbing.

"Nie mamy szczęścia do dyrektorów""Nie mamy szczęścia do dyrektorów"
Źródło zdjęć: © Getty Images | Jackyenjoyphotography
Marta Słupska

"Nie mamy szczęścia do dyrektorów"

Szpital im. Falkiewicza na wrocławskim Brochowie, będący największą porodówką na Dolnym Śląsku, jest jednym z najbardziej zadłużonych w regionie. Jak pisze "Gazeta Wyborcza", w tarapaty finansowe wpędziła ją poprzednia dyrektorka, Agnieszka Chrobak.

– Miała uratować szpitale w Strzelinie, Ostrzeszowie, Krotoszynie i za każdym razem kończyło się to porażką – cytuje gazeta medyków z Brochowa. – Nie mamy szczęścia do dyrektorów. Czystki z czasów Chrobak to nic w porównaniu z obecnymi – dodają.

Pracownicy szpitala podnoszą także, że placówka ma obecnie trzech dyrektorów i płaci im pensje, jednocześnie oszczędzając na lekach. – Oddziały przynoszą receptariusze z listą tego, czego potrzebują do leczenia pacjentów. Nim to dostaną, mija jednak kilka dni, bo pani dyrektor zarządziła, że zamówienia muszą mieć jej akceptację. Osobiście robi selekcję i wykreśla różne leki. Szpital nie ma więc odpowiedniego zabezpieczenia – mówią w rozmowie z "Wyborczą".

Pracownicy opowiedzieli nie tylko o planie oszczędnościowym, ale też o traktowaniu zatrudnionych w placówce osób, m.in. o tym, że dyrektorka z kadrowym miała przyjechać do szpitala o godz. 21 i powiedzieć dwóm położnym, że kończy z nimi współpracę. Jak zaznaczają, wszyscy byli tym zszokowani. Puziewicz-Karpiak tłumaczy natomiast, że rozmowy z pracownikami odbywały się w godzinach ich pracy i z poszanowaniem przepisów prawa pracy oraz zasad organizacyjnych.

List do MZ

Doszło do tego, że pracownicy placówki powiadomili Ministerstwo Zdrowia o tym, co dzieje się w szpitalu. Twierdzą, że personel jest zmuszany do "niby dobrowolnych" odejść, a wdrażany plan oszczędnościowy jest "nieracjonalny".

"Dotychczas zatrudnieni byli oni na umowę o pracę, natomiast następnie wprowadzono zmianę formy zatrudnienia na umowy zlecenia, mimo że praca wykonywana jest w warunkach typowych dla stosunku pracy (stałość, podporządkowanie, określony czas i miejsce wykonywania obowiązków). Co więcej, w momencie kiedy pracownicy mieli uzyskać umowę o pracę na czas nieokreślony, zaproponowano im podpisanie umów cywilnoprawnych, co może stanowić obejście prawa oraz naruszenie przepisów o zatrudnianiu" – można przeczytać w piśmie.

"W wyniku drastycznej redukcji personelu sprzątającego doszło do rażącego obniżenia standardów higieny na oddziałach, w tym o podwyższonym rygorze sanitarnym (ginekologia, położnictwo, neonatologia, pediatria). Ciągi komunikacyjne i sale chorych nie są sprzątane z należytą częstotliwością, co stanowi bezpośrednie zagrożenie wystąpienia zakażeń wewnątrzszpitalnych, szczególnie groźnych dla noworodków, kobiet w ciąży i połogu" – dodają. 

W anonimowym liście zaznaczono także, że pracownicy szpitala są mobbingowani. "W placówce powszechne są praktyki wywierania presji psychicznej na personel, grożenia konsekwencjami służbowymi, represjonowania osób zgłaszających nieprawidłowości oraz naruszania godności pracowników. Panująca atmosfera strachu uniemożliwia zgłaszanie zdarzeń niepożądanych i realnych zagrożeń" – donoszą.

Wylana za wpis na Instagramie

Jak zauważa "Wyborcza", jedna z pracownic dostała wypowiedzenie w trybie natychmiastowym, bo napisała negatywny komentarz o szpitalu na Instagramie i ktoś doniósł dyrektorce.

– Nie mogłam nie zareagować, jeśli pani sprzątająca krytykowała decyzje dyrektora. Pisała, że tutaj nie ma kto pracować, że szpital jest niebezpieczny, że pacjenci nie są zaopiekowani i że otaczam się nie wiadomo iloma dyrektorami. Jeżeli pracownikowi coś się nie podoba, u mnie są zawsze drzwi otwarte. Mogła ze mną porozmawiać, a nie puszczać na Instagramie coś, co przestraszy kobiety chcące rodzić w naszym szpitalu. To było działanie na szkodę szpitala – tłumaczy Puziewicz-Karpiak.

Mniejszy dług?

Mimo ewidentnego niezadowolenia panującego w placówce dyrektorka zapewnia jednak, że jej działania przynoszą pozytywne efekty.

- Dług roczny w 2024 r. wynosił 8 mln zł, a rok później 2 mln mniej. Dążymy do zmniejszenia udziału kosztów wynagrodzeń w przychodach i do zwiększenia wpływów. Nie są planowane żadne działania polegające na zamykaniu oddziałów ani ograniczaniu leczenia. Wypowiedzieliśmy jedynie umowę z NFZ w zakresie położnej środowiskowej, ponieważ świadczenie to generowało straty finansowe. Szpital odnotował wzrost ilości hospitalizacji oraz świadczonych porad. Ilość urodzeń w latach 2025/2024 jest porównywalna – podkreśla.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie
Dewastują wątrobę. Naukowcy wskazali winowajcę stłuszczenia i starzenia narządu
Dewastują wątrobę. Naukowcy wskazali winowajcę stłuszczenia i starzenia narządu
Christina Applegate trafiła do szpitala. Wyjaśnia, co się stało
Christina Applegate trafiła do szpitala. Wyjaśnia, co się stało
Nowe wytyczne ws. cholesterolu. Zmieniają podejście do profilaktyki
Nowe wytyczne ws. cholesterolu. Zmieniają podejście do profilaktyki
Sięgamy po nie z myślą o sercu. "Strata czasu i pieniędzy"
Sięgamy po nie z myślą o sercu. "Strata czasu i pieniędzy"
Unikała wizyty u ginekologa. Rak u 36-latki został wykryty w ostatniej chwili
Unikała wizyty u ginekologa. Rak u 36-latki został wykryty w ostatniej chwili
Pogromca cholesterolu.. Może odwrócić stłuszczenie wątroby
Pogromca cholesterolu.. Może odwrócić stłuszczenie wątroby
GIS o manipulacji ws. szczepień. "Byłoby nas tylko 20 mln"
GIS o manipulacji ws. szczepień. "Byłoby nas tylko 20 mln"
Nowe zasady dla recept. Zmiany od 26 kwietnia
Nowe zasady dla recept. Zmiany od 26 kwietnia
Stosowali znany lek. "Odnotowano o 50 proc. mniej przypadków raka jelita grubego"
Stosowali znany lek. "Odnotowano o 50 proc. mniej przypadków raka jelita grubego"
Duże zapotrzebowanie na pigułkę "dzień po. MZ przekazało nowe informacje
Duże zapotrzebowanie na pigułkę "dzień po. MZ przekazało nowe informacje
Ponad 90 proc. szpitali powiatowych na minusie. Straty liczone w miliardach
Ponad 90 proc. szpitali powiatowych na minusie. Straty liczone w miliardach
Nawet osiem lat czekania na psychiatrę dla dziecka. "Wiem, że to beznadziejne"
Nawet osiem lat czekania na psychiatrę dla dziecka. "Wiem, że to beznadziejne"