Fatalny raport o zdrowiu. "Po co się badać, jeszcze coś wyjdzie"

Raport przygotowany przez CMKP obnażył skalę braku świadomości zdrowotnej Polaków, jednak problem sięga znacznie głębiej. Nie chodzi wyłącznie o to, że nie znamy objawów czy własnych wyników badań. Wciąż silne jest podejście, że "lepiej się nie badać, żeby czegoś nie wykryć".

Milczący kryzys zdrowotny PolakówMilczący kryzys zdrowotny Polaków
Źródło zdjęć: © Facebook, Getty Images
Dominika Najda

Nie zapobiegamy, tylko leczymy

Choroby sercowo-naczyniowe pozostają główną przyczyną zgonów w Polsce (ok. 40 proc.). Ich skala wynika głównie z niskiej świadomości i niewystarczającej edukacji zdrowotnej.

Raport "Postawy i wiedza Polaków na temat chorób układu sercowo-naczyniowego" Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego ujawnił, że choć większość rozpoznaje podstawowe objawy, brakuje wiedzy na temat tych mniej oczywistych. Dodatkowo część pacjentów nie zna nawet swoich podstawowych parametrów zdrowotnych, takich jak cholesterol czy ciśnienie.

Ostro punktuje mężczyzn. Nie chcą się badać

- To wynika, niestety, z naszej kultury i braku odpowiedniej edukacji zdrowotnej. Wciąż panuje zasada "po co się badać, jeszcze coś wyjdzie, lepiej żyć w tej nieświadomości i wykryć wtedy, kiedy już nie będzie szans na właściwe leczenie". Bardzo nad tym ubolewam - mówi w rozmowie z WP abcZdrowie prof. dr hab. n. med. Maciej Banach, kardiolog i przewodniczący Polskiego Towarzystwa Lipidologicznego.

160 tys. zgonów rocznie z powodu chorób sercowo-naczyniowych częściowo jest konsekwencją sposobu myślenia, który sprawia, że profilaktyka przegrywa z unikaniem problemu, aż do momentu, gdy choroba daje już poważne objawy. Tu też uwidacznia się brak odpowiedniej edukacji.

- Kluczowe jest wczesne wykrycie choroby, które daje szansę na skuteczne leczenie. Badania przesiewowe to inwestycja w zdrowie. U nas ta profilaktyka wciąż kuleje - podkreśla kardiolog. Doskonałym przykładem tego, jak ważna jest odpowiednia edukacja i działania profilaktyczne, jest Hiszpania i program SI i FAMILIA!

Prof. Banach zwraca uwagę na prof. Valentina Fustera ze Szpitala Mount Sinai w Nowym Jorku. Hiszpański kardiolog wyszedł z założenia, że większość chorób sercowo-naczyniowych ma swoje źródło w stylu życia kształtowanym już w dzieciństwie. Dlatego uważał, że skuteczniejsza od leczenia jest edukacja i profilaktyka rozpoczynająca się już w przedszkolu.

- Ta nauka rozpoznawania objawów, samobadania, czynników ryzyka, znaczenia badań przesiewowych, roli szczepień i wielu jeszcze innych kwestii, działała nie tylko na dzieci, ale także ich rodziców. Po 20 latach, jak zrobiono porównanie grup, wyniki były nieprawdopodobne - podsumował program ekspert.

Nie tylko brak wiedzy

W naszym kraju niechęć do wizyt u lekarza i regularnych badań wciąż jest powszechna, jednak winni są nie tylko pacjenci. - Właściwie o prewencji tylko mówimy. Narodowy Fundusz Zdrowia od lat przeznacza na prewencję tylko 2-3 proc., co jest czymś kompletnie niezrozumiałym, jeśli chodzi o możliwości prewencyjne, a tym samym edukacyjne pacjentów, bo tak naprawdę to powinno być co najmniej 10 proc. - wskazuje prof. Banach.

Ekspert już wcześniej wskazywał na konieczność lepszej edukacji pacjentów, choćby za pośrednictwem IKP, gdzie pacjenci mogliby się dowiedzieć więcej na temat swojego rozpoznania, możliwości i celowości leczenia.

- Pewne mechanizmy prewencyjne mogłyby zadziałać - np. obniżenie składki zdrowotnej dla osób regularnie uczestniczących w badaniach i szczepieniach - proponuje lekarz. Warto też zauważyć, że podobne rozwiązania wprowadzono w niektórych krajach, jak choćby w krajach skandynawskich.

Wskazany przez prof. Banacha mechanizm nie tylko znacząco mógłby pomóc w zapobieganiu wielu chorobom, ale również przynieść ogromne oszczędności.

- Wtedy przynajmniej mielibyśmy dodatkową motywację finansową, skoro sama edukacja nie zawsze wystarcza. Takie rozwiązania funkcjonują na świecie. My natomiast często boimy się wprowadzania obowiązkowości - czy to szczepień, czy programów zdrowotnych - ze względów politycznych i społecznych. Tymczasem mamy ogromne problemy systemowe: braki finansowe, starzejące się społeczeństwo, niski wskaźnik dzietności, niewystarczającą liczbę specjalistów. System się przeciąża, a profilaktyka mogłaby po kilku latach przynieść realne efekty.

Bez skutecznych mechanizmów zachęcających do profilaktyki i wcześniejszego wykrywania chorób, system ochrony zdrowia stanie się niewydolny. - Według wyliczeń w 2030 roku może brakować w systemie nawet 180 mld zł i nikt nie będzie w stanie tego pokryć - wskazuje prof. Banach. Oznacza to nie tylko rosnące koszty, ale też ograniczony dostęp do leczenia, dłuższe kolejki i pogorszenie jakości opieki zdrowotnej.

Prewencja równie ważna jak leczenie

Wciąż nie jest za późno, by ponure statystyki zmienić. Zmiana nawyków jest możliwa w każdym wieku, a czasem nawet drobne modyfikacje mogą przynieść ogromne korzyści.

- Właściwie w każdym wieku, jeżeli zaczniemy robić coś dobrego dla swojego zdrowia, ma to sens. Badania pokazują, że u osób poniżej 60. roku życia wykonywanie 7-13 tys. kroków dziennie może zmniejszyć ryzyko zgonu o 49 proc. U osób starszych efekt też jest bardzo wyraźny, choć nieco mniejszy - ale wciąż to 40-proc. redukcja. Czyli niezależnie od momentu, w którym zaczynamy, to ma znaczenie - wskazuje lekarz.

Nie potrzeba więc rewolucji ani przełomowych odkryć, bo potrzebne narzędzia prewencyjne poniekąd już mamy. Każda wcześniejsza diagnoza i zmiana nawyków zdrowotnych przekłada się na lepsze rokowania, ograniczenie kosztów leczenia w przyszłości i zdrowsze społeczeństwo. Ważne jednak, by zmienić także nastawienie - profilaktyczne badania to nie "szukanie chorób", a działania prewencyjne.

- Choroby rozwijają się latami, a jeśli pracujemy na nie 20 lat, to nie można oczekiwać szybkiego leczenia. Dlatego tak ważne są wcześniejsze działania: aktywność fizyczna, dieta, stosowanie się do zaleceń lekarskich. Jednocześnie trzeba jasno powiedzieć: odpowiedzialność nie leży tylko po stronie pacjentów. Lekarze również muszą stale się kształcić, unikać błędów, stosować właściwe leczenie i reagować na dezinformację - podsumowuje prof. Banach.

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie
Po diagnozie raka wielu zaczyna drugie życie. Ważne "to, co w głowie"
Po diagnozie raka wielu zaczyna drugie życie. Ważne "to, co w głowie"
Chuck Norris nie żyje. Na co chorował?
Chuck Norris nie żyje. Na co chorował?
Mają problemy ze snem. Metoda, jaką stosują, tylko je pogłębia
Mają problemy ze snem. Metoda, jaką stosują, tylko je pogłębia
Coraz więcej chorych w Neapolu. Oddział wypełniony po brzegi
Coraz więcej chorych w Neapolu. Oddział wypełniony po brzegi
Kolejne przypadki ZOMR w Wielkiej Brytanii. Trwają szczepienia
Kolejne przypadki ZOMR w Wielkiej Brytanii. Trwają szczepienia
Sekrety formy Anny Seniuk. Tak dba o zdrowie po osiemdziesiątce
Sekrety formy Anny Seniuk. Tak dba o zdrowie po osiemdziesiątce
Podręcznik do edukacji zdrowotnej dla nauczycieli już dostępny. Można go pobrać za darmo
Podręcznik do edukacji zdrowotnej dla nauczycieli już dostępny. Można go pobrać za darmo
Przeanalizowali modne trendy żywieniowe. Wnioski są jednoznaczne
Przeanalizowali modne trendy żywieniowe. Wnioski są jednoznaczne
Przełomowe badania polskich naukowców. Chodzi o zdrowie tysięcy dzieci
Przełomowe badania polskich naukowców. Chodzi o zdrowie tysięcy dzieci
Onkolodzy apelują ws. mikrofalówek. Odradzają jeden sposób podgrzewania
Onkolodzy apelują ws. mikrofalówek. Odradzają jeden sposób podgrzewania
Wzrasta liczba zakażonych ZOMR w Wielkiej Brytanii. Eksperci sprawdzają, czy to przez e-papierosy
Wzrasta liczba zakażonych ZOMR w Wielkiej Brytanii. Eksperci sprawdzają, czy to przez e-papierosy
Polak zaraził się dengą. "Po przebudzeniu wiedziałem, że coś jest nie tak"
Polak zaraził się dengą. "Po przebudzeniu wiedziałem, że coś jest nie tak"