"Największy morderca". Kardiolog: Stąd tyle zgonów w Polsce
Poziom wiedzy Polaków na temat chorób układu krążenia jest zatrważająco niski. To najważniejszy wniosek z raportu przygotowanego przez Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego. - Choroby sercowo-naczyniowe to największy morderca odpowiadający za 40 proc. wszystkich zgonów w Polsce - alarmuje prof. Maciej Banach.
Nie tylko ból w klatce piersiowej
Badanie "Postawy i wiedza Polaków na temat chorób układu sercowo-naczyniowego" zostało przeprowadzone na próbie 1087 dorosłych osób. Celem było sprawdzenie, jak Polacy oceniają swoją wiedzę, czy potrafią rozpoznać objawy i czynniki ryzyka chorób układu sercowo-naczyniowego, czy znają własne podstawowe parametry zdrowotne, oraz czy wiedzą, jakie działania profilaktyczne mogą podejmować.
Wysoki cholesterol Polaków. Niepokojące dane naukowców
Choć wiele osób rozpoznaje najbardziej oczywiste objawy, takie jak ból w klatce piersiowej (66,1 proc.) czy kołatanie serca (71,5 proc.), to znacznie słabiej identyfikowane są inne sygnały alarmowe, w tym ból promieniujący (47,2 proc.), omdlenia (47,1 proc.) czy charakterystyczny objaw bólu nóg, tzw. chromanie przestankowe, związany z chorobami naczyń obwodowych (29,4 proc. respondentów).
- Niestety to jest cały czas problem związany z brakiem właściwej edukacji. Nawet edukację zdrowotną jesteśmy w stanie sprowadzić do problemu politycznego i tutaj na tym pewnie bym chciał skończyć, mając nadzieję, że jednak ona będzie obligatoryjna - mówi w rozmowie z WP abcZdrowie prof. dr hab. n. med. Maciej Banach, kardiolog i przewodniczący Polskiego Towarzystwa Lipidologicznego.
Ekspert wskazuje, że czujność powinien wzbudzać nie tylko ból w klatce piersiowej promieniujący do lewej ręki, ale również prawej, a nawet do żuchwy. Serce może dawać o sobie znać także bólem międzyłopatkowym, a niekiedy maskować się dolegliwościami żołądkowymi. - To coś bardzo niepokojącego, szczególnie jeśli dolegliwości nie ustępują po odpoczynku. Brak tej wiedzy sprawia, że wciąż mamy 160 tys. zgonów z powodu chorób serca i naczyń, to prawie dwa razy więcej niż z powodu chorób nowotworowych. Choroby sercowo-naczyniowe to największy morderca odpowiadający za 40 proc. wszystkich zgonów w Polsce - podkreśla kardiolog.
- Bardzo mocno mówimy o kwestii związanej z nowotworami, bo wszyscy się ich boimy. To jak najbardziej słuszne, tylko nie zauważyłem aż takiego zaangażowania, dobrze zaprojektowanych akcji promocyjnych i edukacyjnych dotyczących chorób sercowo-naczyniowych - dodaje prof. Banach. A przecież właśnie takie działania powinny tłumaczyć, jakie są czynniki ryzyka oraz jak reagować w przypadku pojawienia się określonych objawów.
Największy zabójca w Polsce
Szczególnie wyraźnie widać to na przykładzie zaburzeń lipidowych. Prawidłowe stężenie cholesterolu mogłoby zapobiec ok. 60 proc. incydentów sercowo-naczyniowych. Tymczasem z hipercholesterolemią zmaga się nawet 60 proc. Polaków. Polskie Towarzystwo Lipidologiczne uważa, że problem zaburzeń lipidowych dotyczy nawet 21 mln osób w Polsce.
Skutkiem jest 80 tys. zawałów i 75 tys. udarów rocznie. - Te statystyki mogą być mniejsze, kiedy będzie właściwa edukacja na każdym poziomie - zaczynając od przedszkoli, szkół i każdego momentu, gdzie mamy styczność z lekarzem, na Internetowym Koncie Pacjenta kończąc - zauważa prof. Banach.
Zdaniem lekarza IKP powinno pomóc pacjentom rozumieć nie tylko nazwę rozpoznania, ale też sens badań, dlaczego takie, a nie inne leki zostały zapisane, konsekwencje choroby i cel leczenia. Z jego obserwacji jednak wynika, że "nawet 80 proc. pacjentów wychodzących z gabinetu nie jest w stanie odpowiedzieć na najprostsze pytania, czyli właściwie jaką chorobę rozpoznano, z czym się wiąże i jak się ją leczy".
Cholesterol okazuje się szczególnie trudnym przeciwnikiem. Świadomość istnienia tego czynnika w raporcie wynosi 61,3 proc. Zaledwie 29,6 proc. badanych zna swoje wartości. - Ludzie nie do końca zdają sobie sprawę, że wysoki cholesterol może powodować zawał mięśnia sercowego lub udar oraz że cholesterol należy obniżać. Nie wspomnę już o tym, że zawsze szukają usprawiedliwienia, byle tylko nie rozpoczynać leczenia - wyjaśnia lekarz.
- Cholesterol może powodować, że przez 15 lat nie mamy żadnych objawów i nagle występuje zawał lub udar - przestrzega prof. Banach.
Cichy problem milionów Polaków
Normy dotyczące prawidłowego stężenia cholesterolu zmieniały się na przestrzeni lat, co jest wynikiem postępu medycyny, lepszych metod diagnostycznych oraz większej liczby badań. - Jeśli pacjent jest zdrowy i jego ryzyko jest ocenione jako niskie, stężenie docelowe powinno być poniżej 115 mg/dl. Jeżeli mamy umiarkowane ryzyko, poniżej 100 mg/dl, jeżeli mamy wysokie, poniżej 70 mg/dl. W przypadku bardzo wysokiego ryzyka to poniżej 55 mg/dl, a np. u osób po zawale z chorobą wielonaczyniową - czyli mając tzw. ekstremalne ryzyko - celujemy nawet poniżej 40 mg/dl - wymienia obecne zalecenia prof. Banach.
Zasada jest więc dosyć prosta, im niższe stężenie cholesterolu, tym lepiej. Szczególnie jeśli przez wiele lat udaje nam się utrzymać stabilny poziom lipidów. - Badaj cholesterol przy każdej okazji, nie raz w roku czy raz na kilka lat, tylko przy każdej okazji. Najważniejsze są wartości obecne, czyli najbardziej aktualne ciśnienie tętnicze, stężenie glukozy i stężenie cholesterolu - radzi kardiolog.
Lekarz podkreśla, że profilaktyka zaczyna się już w młodym wieku. Im wcześniej zostaną wykryte nieprawidłowości, tym większe szanse na uniknięcie powikłań. - Jeżeli to jest młody człowiek, który ma 25-30 lat i ma podwyższony cholesterol, my wcale nie spieszymy się z leczeniem farmakologicznym. Możemy przez kilka miesięcy popracować nad dietą, zwiększyć aktywność fizyczną i sprawdzić, czy poziom lipidów się poprawi - wyjaśnia.
Podobnie wygląda sytuacja w przypadku nadciśnienia tętniczego, które również przez długi czas może rozwijać się bez wyraźnych objawów. Dane Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) wskazują, że nadciśnienie ma w Polsce 57 proc. dorosłych w wieku 30–79 lat, czyli ok. 13,9 mln osób. W tej grupie 76 proc. osób z nadciśnieniem jest zdiagnozowanych, 70 proc. leczonych, ale tylko 39 proc. ma ciśnienie skutecznie kontrolowane. To oznacza, że ok. 8,6 mln osób w wieku 30–79 lat nie ma nadciśnienia pod kontrolą.
Tymczasem również wysokie ciśnienie jest jednym z najważniejszych czynników ryzyka zawału serca i udaru mózgu. Świadomość tego problemu wynosi 72,8 proc., jak wynika z raportu. Jednak tylko 43,3 proc. Polaków zna swoje dokładne parametry. - Optymalne ciśnienie wynosi poniżej 120/70 mmHg - mówi prof. Banach.
Ekspert podkreśla przy tym, że profilaktyka chorób sercowo-naczyniowych nie polega wyłącznie na leczeniu, gdy pojawią się objawy. W dużej mierze opiera się na codziennych wyborach - diecie, aktywności fizycznej czy regularnych badaniach. - Właściwie w każdym wieku, jeżeli zaczniemy robić coś dobrego dla swojego zdrowia, ma to swój efekt. Oczywiście im wcześniej zaczniemy, tym lepiej, ale nawet w późniejszym wieku można znacząco zmniejszyć ryzyko poważnych chorób - podsumowuje.
Źródło: CMKP
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.