Ruszył samolot po polską studentkę. "Nie wiem nawet, komu udało się to załatwić"
Po wielu tygodniach niepewności pojawił się przełom w sprawie Klaudii Uciechowskiej, 24-letniej Polki hospitalizowanej w Pekinie. Jak przekazała WP abcZdrowie jej mama, Ministerstwo Obrony Narodowej zaproponowało transport Klaudii do Polski rządowym samolotem. Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował w poniedziałek, że samolot wyruszył już do Pekinu.
Transport od MON
Szef Ministerstwa Obrony Narodowej, Władysław Kosiniak-Kamysz, poinformował w niedzielę 31 maja na platformie X, że udało się zorganizować lot do Chin po Klaudię. Wcześniej rodzina i osoby zaangażowane w sprawę próbowały sprowadzić młodą pacjentkę do Polski, jednak bez skutku.
"Zatwierdzone są wszystkie zgody na przelot samolotu specjalnego do Chin po panią Klaudię, naszą rodaczkę, która od wielu dni przebywa w śpiączce w szpitalu w Pekinie. Start samolotu jutro wcześnie rano. Na pokładzie będzie wojskowy zespół medyczny, który zrobi wszystko, by Klaudia bezpiecznie trafiła do szpitala w Polsce. Ta pomoc to nasz obowiązek. Dziękuję wszystkim, którzy przez ostatnie dni pracowali nad potrzebnymi zgodami oraz współpracowali z chińskimi lekarzami. Trzymajcie kciuki aby wszystko się udało! Klaudia, czekamy na ciebie!" - poinformował we wpisie.
— Nie wiem nawet, komu udało się to załatwić, że to jednak będzie rządowy samolot. Naprawdę nie wiem. Nawet gdybym chciała, bo chętnie bym komuś podziękowała, ale nie wiem komu. W każdym razie MON odezwał się do mnie i zaproponował transport Klaudii do Polski — mówi WP abcZdrowie pani Joanna, mama dziewczyny.
Jak podkreśla, organizacja takiego lotu wymagała czasu. — To też nie jest tak, że wsiądziemy w samolot i polecimy. Potrzebowaliśmy zgody, lecimy nad 13 krajami. Wszystkie zgody na przelot, na lądowania, na tankowanie, więc to też trochę trwało. Ale oni informowali mnie w miarę na bieżąco, jak wygląda sytuacja — relacjonuje.
Specjalnym transportem do Chin poleci mama Klaudii. — Ja lecę. To jest jednak samolot rządowy i mamy ją przywieźć całą, bezpieczną, więc nie ma sensu, żeby ktokolwiek inny leciał — tłumaczy.
Transport wyruszył
W poniedziałek rano, chwilę przed 10, minister przekazał wiadomość na X, że samolot do Chin wystartował z Krakowa.
"Z lotniska w Krakowie do Chin wystartował samolot specjalny z wojskowym Zespołem Ewakuacji Medycznej na pokładzie, by przetransportować do kraju Panią Klaudię, która od wielu dni przebywa w śpiączce w szpitalu w Pekinie. Powodzenia w tej szczególnej misji Zrobimy wszystko, by Pani Klaudia wraz z rodziną jak naszybciej trafiła do kraju" - napisał.
Stan Klaudii pozostaje bez zmian
Mimo przełomu w sprawie transportu stan 24-latki nadal jest bardzo poważny. Mama Klaudii przekazuje, że nie ma informacji o poprawie. — Bez zmian. Dalej jest nieprzytomna. Jeżeli chodzi o Klaudię, nic się nie zmieniło — mówi.
Wcześniej odbyła się telekonferencja polskich i chińskich lekarzy, podczas której omawiano możliwość transportu medycznego 24-latki. Od tego czasu pani Joanna nie otrzymała sygnałów, by sytuacja medyczna córki uległa zmianie. — Była konferencja lekarzy polskich z chińskimi. Chcieli wiedzieć, jak wygląda sytuacja. Później ja już nie dostałam żadnej informacji, że cokolwiek się zmieniło — dodaje.
"Jestem szczęśliwa i się boję"
Mama Klaudii nie ukrywa, że wiadomość o możliwości transportu córki do Polski przyniosła jej ulgę. Jednocześnie przed podróżą do Chin i spotkaniem z córką towarzyszy jej ogromny stres. — Tak samo jestem szczęśliwa, jak się boję. Szczerze powiem, nie wiem, co bardziej — przyznaje.
Jak mówi, najbardziej obawia się samego lotu oraz tego, jak Klaudia zniesie transport. — Boję się tego lotu, boję się, jak ona zniesie ten lot, boję się, jak ją zobaczę. Tak naprawdę bardzo jestem zestresowana, bez dwóch zdań — podkreśla pani Joanna.
Trudna sytuacja polskiej pacjentki
Jak już pisaliśmy kilka tygodni temu, Klaudia Uciechowska ukończyła studia licencjackie na kierunku sinologia w Polsce, a następnie wyjechała do Chin, gdzie rozpoczęła studia magisterskie. Niestety, w połowie kwietnia, po nagłym pogorszeniu stanu zdrowia, trafiła do szpitala w Pekinie. Jak wcześniej relacjonowała jej mama, jeszcze dzień przed hospitalizacją nic nie zapowiadało dramatu. Klaudia rozmawiała z rodziną i nie skarżyła się na żadne dolegliwości.
Kilka godzin później bliscy otrzymali telefon z informacją, że 24-latka jest w szpitalu. Jej stan szybko się pogarszał. U młodej Polki zdiagnozowano m.in. zapalenie mózgu, zapalenie płuc oraz potworniaka jajnika. Dziewczyna przeszła operację usunięcia guza, ale później pojawiły się kolejne powikłania, w tym perforacja dwunastnicy, a z czasem rozwinęła się zakrzepica w obu nogach. Obecnie Klaudia pozostaje nieprzytomna.
Największe wyzwanie - problemy komunikacyjne
Od początku jednym z największych problemów rodziny był utrudniony kontakt ze szpitalem i brak pełnych informacji o stanie zdrowia Klaudii. Dlatego bliscy rozpoczęli starania o sprowadzenie jej do Polski, gdzie mogłaby kontynuować leczenie. W tym celu uruchomiono internetową zbiórkę na pokrycie kosztów transportu medycznego i dalszej terapii. Rodzina mogła również liczyć na wsparcie konsulatu RP oraz senator Agnieszki Kołacz-Leszczyńskiej.
Mimo tych działań sprowadzenie Klaudii do Polski przez długi czas nie było możliwe, ponieważ transport wymagał uzyskania szeregu zgód administracyjnych ze strony chińskich władz. Dopiero działania MON pozwoliły sfinalizować sprawę.
"Teraz Klaudia musi walczyć"
Po tygodniach oczekiwania, zbiórek, formalności i dramatycznej walki o sprowadzenie Klaudii do kraju rodzina ma nadzieję, że transport do Polski będzie początkiem kolejnego etapu leczenia. — Dobre rzeczy się dzieją. Teraz Klaudia musi walczyć — mówi mama 24-latki.
Magdalena Pietras, dziennikarka Wirtualnej Polski
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.