W tym artykule:
Ból pleców okazał się objawem nowotworu
Leah Kalkan z Wielkiej Brytanii przez dwa lata słyszała od lekarzy, że ból pleców to rwa kulszowa. Z biegiem czasu objawy, na które skarżyła się 23-letnia studentka, nie ustępowały, a wręcz się nasilały. W końcu okazało się, że przyczyna tych dolegliwości jest zupełnie inna. Młoda kobieta cierpiała bowiem na chorobę nowotworową.
Mimo licznych wizyt u lekarzy, badań oraz hospitalizacji kobieta nie otrzymała właściwej diagnozy. Kiedy pojawił się twardy, bolesny guz na plecach, zdecydowała się na prywatne konsultacje - najpierw w Grecji i kolejne po powrocie do Wielkiej Brytanii. Okazało się, że guz kręgosłupa jest już wielkości grejpfruta. Ostatecznie u 23-latki zdiagnozowano mięsaka Ewinga – rzadki i agresywny nowotwór.
Leah przeszła chemioterapię oraz terapię protonową. Intensywne leczenie przyniosło efekty i 23-latka mogła wrócić na studia. Apeluje, by nie ignorować niepokojących objawów i domagać się dalszych badań, jeśli leczenie nie daje żadnych efektów.
Mięsak Ewinga to złośliwy nowotwór kości, który najczęściej występuje u osób przed 25. rokiem życia. Rozwija się przede wszystkim w kości udowej, czasem też w piszczelowej, ale także w kości ramiennej, miednicy i kręgosłupie. W związku z tym może pojawiać się okresowy ból kości, z którym potem chory zmaga się już nieprzerwanie. Może też wystąpić wrażliwość na dotyk w miejscu guza oraz obrzęk. Nowotwór osłabia kość, więc zdarza się też, że dochodzi do złamań nawet w wyniku niezbyt groźnego upadku czy urazu.
Mięsaki są często mylone z niegroźnymi problemami
Mięsaki to rzadkie, ale niezwykle groźne nowotwory. Większość pacjentów trafia do lekarza już w zaawansowanym stanie, wielu w momencie diagnozy ma przerzuty.
Objawy mięsaków wcale nie są oczywiste, przez co zdarza się, że lekarze mylą je z zupełnie innymi problemami. - Wykluczają nowotwór już na starcie, uważając, że to mało prawdopodobne. Podejrzewają np. bóle wzrostowe u dzieci albo bóle reumatyczne u dorosłych (częstą lokalizacją tych nowotworów są kończyny - red.) - przyznawał w rozmowie z WP abcZdrowie Kamil Dolecki, prezes Stowarzyszenia Sarcoma, które od 19 lat pomaga pacjentom z mięsakami kości i tkanek miękkich.
Podkreślał, że większość pacjentów późno trafia do szpitala. Szacuje się, że to nawet 80 proc. - Tymczasem nawet 2-3 tygodnie opóźnienia w diagnostyce mogą zdecydować o skuteczności leczenia i tym, czy pacjenta uda się uratować - wskazał Dolecki.
Dr hab. n. med. Hanna Koseła-Paterczyk z Narodowego Instytutu Onkologii w Warszawie przyznała, że lekarze często interpretują rosnący guz jako niegroźnego tłuszczaka lub włókniaka i nie biorą pod uwagę nowotworu złośliwego, kierując się na przykład młodym wiekiem pacjenta.
- "Przeciągnięta" diagnostyka to niestety częsta sytuacja w przypadku mięsaków. Dla pacjenta to jest dramat. Często trafiają do nas pacjenci, którzy już od tygodni czy nawet miesięcy chodzą od lekarza do lekarza bez właściwej diagnozy - przyznaje lekarka.
Podkreśliła też, że leczenie mięsaków powinno być zaplanowane, bo przy niewłaściwej terapii ryzyko nawrotu jest wyższe niż u chorych od początku prowadzonych właściwie (szacuje się, że takie ryzyko przekracza 20 proc.).
Źródła: 1. WP abcZdrowie 2. Stowarzyszenia Sarcoma 3. Daily Mail
Źródła
- WP abcZdrowie
- Stowarzyszenia Sarcoma
- Daily Mail
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.