Izby wytrzeźwień znikają. SOR-y i policja obciążona opieką nad nietrzeźwymi

Zamykanie kolejnych izb wytrzeźwień sprawia, że opieka nad osobami nietrzeźwymi – także agresywnymi – coraz częściej spada na policję i szpitalne oddziały ratunkowe. W środę na posiedzeniu sejmowej Komisji Zdrowia uczestnicy alarmowali, że taki system nie działa, a skutki widać zarówno w SOR-ach, jak i w pracy patroli.

Kto ma pilnować nietrzeźwych? Spór o odpowiedzialność i finansowKto ma pilnować nietrzeźwych? Spór o odpowiedzialność i finansowanie
Źródło zdjęć: © Adobe Stock
Angelika Grabowska

Wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Czesław Mroczek wskazywał, że konsekwencją likwidacji izb jest wzrost agresji w placówkach ochrony zdrowia oraz dłuższy czas reakcji policji. Obecnie działa 27 izb wytrzeźwień. W 2024 r. trafiło do nich blisko 119 tys. osób, ale aż 58 tys. nietrzeźwych umieszczono w 295 policyjnych pomieszczeniach dla osadzonych.

"Wytrych" w przepisach?

Zastępca KGP Roman Kuster mówił o "wytrychu" w przepisach, który pozwala doprowadzić nietrzeźwego do jednostki policji, gdy w okolicy nie ma izby. To generuje koszty i ryzyko: w 2024 r. policja wydała 12,5 mln zł na badania lekarskie takich osób. Badanie jest wymagane, ale nie gwarantuje bezpieczeństwa, bo w policyjnych warunkach brakuje stałego monitorowania stanu zdrowia. Kuster podał, że w ubiegłym roku w jednostkach policji zmarło siedem osób, z czego sześć było pod wpływem alkoholu mimo zgody lekarza na pobyt.

Patrole tracą godziny na transport

Problemem jest też transport: policja odwiozła do domów 16,5 tys. nietrzeźwych, a gdy rodzina odmawiała przyjęcia, patrole musiały wozić osoby ponownie, tracąc nawet kilka godzin. Jednocześnie odzyskiwanie kosztów jest niskie, a opłaty często są umarzane. - Im więcej izb wytrzeźwień, tym rzadziej będziemy się pojawiać na SOR-ach i izbach przyjęć (...) - zaznaczył Kuster.

MZ: izby wciąż są potrzebne

Wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka podkreślała, że izby wytrzeźwień są potrzebne, bo wiele osób nietrzeźwych nie wymaga interwencji medycznej, a jedynie bezpiecznego nadzoru. Samorządy odpowiadają jednak, że placówki są bardzo drogie: według Związku Miast Polskich zatrudnienie jednego lekarza to ok. 1,4 mln zł rocznie, a prowadzenie izby kosztuje od 2,6 do 4,6 mln zł.- Dlatego w przyszłości nie będziemy prowadzić izb wytrzeźwień - skomentował Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich.

Źródło: PAP

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie