Przyniósł pasożyta do szpitala
Mężczyzna zauważył coś wystającego z odbytu. Początkowo był przekonany, że to fragment jelita. Zaczął go delikatnie ciągnąć. Po chwili zorientował się, że obiekt się porusza. - Podniósł go, spojrzał i zobaczył, że zaczyna się ruszać. Wtedy zrozumiał, że to robak - relacjonował lekarz medycyny ratunkowej Kenny Banh, który opowiedział o przypadku w podcaście "This Won't Hurt a Bit".
Pacjent zgłosił się na izbę przyjęć Community Regional Medical Center we Fresno. Miał ze sobą plastikową torbę, a w środku rolkę po papierze toaletowym. Wokół niej owinął wydobytego z organizmu tasiemca. Lekarz rozłożył pasożyta na podłodze i zmierzył go. Tasiemiec miał około 1,7 metra długości. Nie udało się ustalić dokładnego gatunku ani określić, jak długo rozwijał się w jelitach mężczyzny.
Pacjent był przekonany, że zaraził się przez częste jedzenie surowych ryb. Nie podróżował wcześniej do miejsc, w których ryzyko zakażenia mogło być większe, ani nie pił wody z niepewnych źródeł. Przyznał natomiast, że sushi lub sashimi jadł niemal każdego dnia. Lekarz ocenił, że takie źródło zakażenia było bardzo prawdopodobne, choć nie zostało laboratoryjnie potwierdzone.
Surowe ryby mogą zawierać larwy
Do zakażenia tasiemcem rybim może dojść po zjedzeniu surowej lub poddanej niedostatecznej obróbce termicznej ryby zawierającej larwy pasożyta. Po przedostaniu się do organizmu larwa przyczepia się do ściany jelita i zaczyna rosnąć.
Nie oznacza to, że każdy kawałek sushi jest niebezpieczny. Znaczenie ma pochodzenie ryby oraz prawidłowe przygotowanie, w tym odpowiednie mrożenie lub obróbka cieplna.
Źródło: sciencealert.com
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.