"Klaudia jest wojowniczką". Mamy nowe informacje ws. Polki, która wróciła z Chin

Do zakończenia zbiórki na leczenie Klaudii Uciechowskiej zostały nieco ponad dwa tygodnie. Polka, która wróciła ze szpitala w Chinach, nadal przebywa na OIOM-ie. Jej mama, Joanna, w rozmowie z WP abcZdrowie podkreśla jednak, że nie traci nadziei. – Klaudia jest wojowniczką – podkreśla.

kJoanna Uciechowska z córką Klaudią
Źródło zdjęć: © Licencjodawca
Magdalena Pietras

Zbiórka powoli się kończy

13 sierpnia kończy się internetowa zbiórka środków na leczenie i rehabilitację Klaudii Uciechowskiej. "Suwak" wskazuje obecnie na ok. 86 proc. realizacji. – Nie wiem, czy uda się zebrać wszystkie środki – przyznaje pani Joanna. Rodzina rozważa więc przedłużenie zbiórki do końca wakacji.

Pieniądze są potrzebne przede wszystkim na neurorehabilitację. Jeśli stan Klaudii pozwoli na opuszczenie intensywnej terapii, ma trafić do specjalistycznego ośrodka rehabilitacji neurologicznej, uznawanego za jedną z najlepiej ocenianych placówek tego typu.

Koszty pobytu w takim miejscu są jednak wysokie. Według informacji uzyskanych przez mamę miesięczny koszt takiej opieki może przekraczać 30 tys. zł. Dodatkowo, lekarze oceniają, że leczenie po szpitalu może jeszcze długo potrwać. – Książkowo okres leczenia może trwać nawet dwa lata. Każdy organizm jest jednak inny i nikt nie powie dziś, ile czasu zajmie Klaudii powrót do zdrowia. Będziemy o nią walczyć, dopóki nie stanie na nogi i nie będzie w pełni sprawna, nawet gdyby miało to potrwać kilka lat – zapowiada pani Joanna.

Pieniądze zostaną też przeznaczone na ewentualne koszty leczenia, które nie zostaną pokryte ze środków publicznych. Ich dokładna wysokość będzie znana dopiero po zakończeniu hospitalizacji. Jednak jak tłumaczy pani Joanna, nie ma jeszcze pewnej informacji, jak długo młoda pacjentka pozostanie w szpitalu.

Klaudia nadal przebywa na OIOM-ie

Klaudia od powrotu z Chin przebywa na Oddziale Intensywnej Terapii 4. Wojskowego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu, a jej stan nadal jest bardzo poważny. 24-latka pozostaje podłączona do respiratora. Lekarze okresowo pozwalają jej oddychać samodzielnie, jednak nie zdecydowali się jeszcze na całkowite odłączenie urządzenia. – Zdarza jej się nie nadążać z oddychaniem albo nie oddychać, więc respirator wtedy reaguje – wyjaśnia pani Joanna.

Obecnie lekarze skupili się na leczeniu zapalenia mózgu, podczas którego wykorzystywane są środki immunosupresyjne. – To leczenie podobne do chemii. Niszczymy to, co dobre, i to, co złe. Odporność Klaudii jest bardzo niska. Leki zostały jednak podane i działają długofalowo. Teraz musimy czekać – tłumaczy mama 24-latki.

Dużym wyzwaniem dla osłabionego organizmu Klaudii są także nawracające infekcje. Jak relacjonuje jej mama, po opanowaniu jednego zakażenia pojawia się kolejne. W ostatnim czasie zdarzyło się nawet, że temperatura 24-latki wzrosła do niemal 39 stopni.

Najpierw wzmocnienie organizmu

Choć leczenie zapalenia mózgu było najpilniejszą kwestią, lekarze nie mogli się od razu tego podjąć. Przede wszystkim potrzebna była dokładna diagnostyka. To jednak nie wszystko. Trzeba było także wzmocnić jej organizmu. – Zanim lekarze zaczęli robić cokolwiek innego, musieli wyeliminować wszystko, co dodatkowo ją osłabiało, żeby miała siłę walczyć przede wszystkim z zapaleniem mózgu – relacjonuje mama.

Obecnie Klaudia przebywa w izolatce objętej specjalnym reżimem sanitarnym. Bliscy i personel zakładają przed wejściem fartuchy, maseczki, rękawiczki oraz czepki.

Jednocześnie pani Joanna podkreśla, że bardzo docenia współpracę z wrocławskim zespołem medycznym. – Jeżeli chodzi o opiekę, naprawdę jestem bardzo zadowolona. Opieka lekarzy i pielęgniarek oraz to, jak dbają o Klaudię, są na bardzo wysokim poziomie. Kontakt z lekarzami jest świetny – mówi.

Ostrożne rokowania

Nie wiadomo jeszcze, w jakim stopniu choroba uszkodziła mózg Klaudii i jak będzie wyglądał jej powrót do zdrowia. Lekarze zachowują ostrożność w ocenie. Każdy organizm regeneruje się inaczej, a w przypadku 24-latki zapaleniu mózgu towarzyszyło wiele poważnych powikłań. – Rokowania są bardzo ostrożne. Nikt nie jest w stanie powiedzieć, jaki będzie jej stan ani ile potrwa leczenie. Teraz możemy tylko czekać – przyznaje mama.

Pani Joanna wierzy jednak, że córka podejmie walkę. – Klaudia jest wojowniczką. Dlatego mam nadzieję, że także teraz podejmie tę walkę i że będzie dobrze. Muszę w to wierzyć – podkreśla.

"Walczcie". Mama Klaudii apeluje do rodziny Piotra Moczulskiego

Przypadek Klaudii nie jest jedynym. W ostatnim czasie pisaliśmy również o sytuacji Piotra Moczulskiego, polskiego obywatela, który od dwóch lat w ciężkim stanie przebywa w Filipinach, czekając na transport do kraju.

Pani Joanna w rozmowie z nami nawiązała również do trudnej sytuacji tej rodziny i przekazała słowa wsparcia oparte na własnych doświadczeniach z walki o sprowadzenie córki do Polski. – Walczcie i rozmawiajcie z każdym, kto chce rozmawiać. Pukajcie do wszystkich drzwi. W takiej sytuacji trzeba schować dumę do kieszeni, bo nikt sam sobie nie poradzi. Ludzie pomogą, tylko muszą wiedzieć, co się dzieje – apeluje.

Podkreśla, że nawet gdy nie uda się uzyskać transportu organizowanego przez państwo, nagłaśnianie sprawy może pozwolić zebrać środki na prywatną ewakuację medyczną.– Każde wsparcie, każde udostępnienie i każde dobre słowo daje siłę. Mimo hejtu jest bardzo dużo dobrych ludzi. Warto walczyć i nie wolno się poddawać – dodaje pani Joanna.

Zbiórkę na leczenie Klaudii można wesprzeć pod tym LINKIEM.

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie