Lekarz spóźnia się na wizytę? Nie ma prawa. Tak orzekł sąd
Rzecznik Praw Pacjenta Bartłomiej Chmielowiec zajął się skargami na wielogodzinne opóźnienia w przyjęciach w jednej z placówek. W efekcie wydał decyzję, w której wskazał, że godziny wizyt przekazywane pacjentom nie mogą mieć wyłącznie "orientacyjnego" charakteru. Teraz to podejście w całości potwierdził Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie – w wyroku, który może mieć znaczenie dla organizacji pracy wielu poradni.
"Orientacyjna" godzina wizyty może naruszać prawa pacjenta
W ocenie Rzecznika dopuszczalne są przesunięcia, które pojawiają się w trakcie udzielania świadczeń – np. gdy konsultacja wymaga więcej czasu. Problem zaczyna się wtedy, gdy placówka z góry zakłada opóźnienia i już na etapie zapisu podaje pacjentom jedynie przybliżoną porę przyjęcia. Zdaniem RPP taka praktyka świadczy o organizacji procesu bez zachowania należytej staranności i może ograniczać prawa pacjentów.
- Godziny przyjęcia pacjentów mogą ulegać zmianie w trakcie udzielania świadczeń, lecz przesądzanie z góry o takich zmianach i podawanie pacjentom "orientacyjnej" godziny przyjęcia świadczy o organizacji procesu bez zachowania należytej staranności i może skutkować ograniczeniem praw pacjentów w zakresie przyjęcia w terminie, o którym pacjent został poinformowany lub brakiem udzielenia świadczenia w ogóle z uwagi na znaczne opóźnienie - mówi Bartłomiej Chmielowiec, Rzecznik Praw Pacjenta.
Opóźnienia ponad godzinę w niemal co piątej wizycie
Sprawa dotyczyła nie tylko przesunięć w harmonogramie, ale również sytuacji, w których pacjent nie został przyjęty, bo lekarz zakończył pracę. Kontrola wykazała, że w analizowanym okresie doszło do 87 opóźnień przekraczających godzinę na 462 wizyty – czyli blisko 20 proc. wszystkich przyjęć.
Placówka wyjaśniała, że pacjenci podczas rejestracji otrzymywali konkretną godzinę stawienia się w poradni zgodnie z grafikiem. Jednocześnie ustalenia Rzecznika pokazały, że w wielu przypadkach te godziny nie były dotrzymywane.
Placówka ma tak zaplanować pracę, by pacjent był przyjęty na czas
Podmiot leczniczy zaskarżył decyzję Rzecznika do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Sąd w wyroku ogłoszonym 27 stycznia 2026 r. (sygn. akt V SA/Wa 2871/25) w pełni podzielił stanowisko RPP.
W uzasadnieniu podkreślono, że placówka powinna organizować udzielanie świadczeń w taki sposób, aby nie dochodziło do opóźnień w przyjmowaniu pacjentów na ustalone godziny. Kluczowe jest właściwe wyważenie liczby pacjentów i zakresu świadczeń z czasem przeznaczonym na wizyty – a w tej sprawie, zdaniem sądu, właśnie tego zabrakło.
Co ten wyrok zmienia w praktyce?
Orzeczenie WSA pokazuje, że opóźnienie może zdarzyć się incydentalnie, ale nie powinno stać się "standardem" ani być wkalkulowane w system poprzez z góry przyjmowaną praktykę przesuwania wizyt. To na podmiocie leczniczym spoczywa obowiązek takiego planowania pracy, by pacjent miał realną szansę uzyskać świadczenie w czasie, o którym został poinformowany – bez wielogodzinnego czekania i bez ryzyka, że nie zostanie przyjęty wcale.
Magdalena Pietras, dziennikarka Wirtualnej Polski
Źródło: Rzecznik Praw Pacjenta
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.