Na L4 nie pracowała, więc ma oddać zasiłek. ZUS żąda zwrotu 142 tys. zł
Pani Ewa od kilkunastu lat prowadzi firmę, w tym czasie opłacała składki i korzystała z przysługującego jej zasiłku chorobowego. Teraz Zakład Ubezpieczeń Społecznych domaga się od pani Ewy zwrotu ponad 140 tys. zł. Według ZUS w czasie zwolnienia lekarskiego nie prowadziła ona działalności gospodarczej, ponieważ jej nie wykonywała osobiście.
Choroba wyłączyła ją z pracy na prawie rok
Decyzja ZUS wywołała poruszenie, bo oznaczałaby sytuację, w której przedsiębiorca może zostać ukarany za to, że podczas L4 przestrzegał prawa. – Dla mnie to sytuacja kuriozalna. Przepisy mówią, że na zwolnieniu lekarskim powinno się powstrzymać od pracy i dochodzić do zdrowia. Po raz pierwszy spotykam się z sytuacją, że ZUS nakazuje oddać zasiłek, za to, że nie stwierdził pracy w czasie zwolnienia – powiedział w rozmowie z Wyborczą dr Łukasz Wacławik z wydziału zarządzania krakowskiej AGH.
W 2023 roku pani Ewa poważnie zachorowała i przez niemal rok była niezdolna do pracy. W tym czasie korzystała z zasiłku chorobowego, ponieważ wcześniej opłacała składkę chorobową. Jak podkreśla jej pełnomocniczka, radczyni prawna dr Katarzyna Kalata, kobieta na zwolnieniu lekarskim nie wykonywała pracy zarobkowej, bo zgodnie z przepisami aktywność zawodowa w okresie L4 może skutkować utratą prawa do świadczeń.
– W czasie pobierania świadczeń nie wykonywała więc działalności zarobkowej, bo art. 17 ustawy zasiłkowej jasno stanowi, że jej wykonywanie skutkuje utratą prawa do zasiłku. I właśnie ten brak aktywności zarobkowej po latach stał się podstawą do zakwestionowania jej prawa do ubezpieczenia – wskazała dr Katarzyna Kalata.
W grudniu 2025 roku ZUS uznał, że pani Ewa w czasie choroby faktycznie nie prowadziła działalności gospodarczej. W decyzji wskazano, że skoro nie mogła osobiście wykonywać pracy i nie zatrudniała innych osób, to działalność w tym okresie miała nie istnieć. To z kolei oznaczałoby, że pobrane świadczenia były nienależne.
W piśmie ZUS zapisano: "przebywała Pani na zwolnieniu lekarskim, więc ze względu na chorobę nie mogła pani w tym okresie osobiście wykonywać działalności gospodarczej, zaś nie zgłaszała pani do ubezpieczenia innych osób w tym czasie np. pracowników czy zleceniobiorców. Uznajemy, zatem że rozpoczęcie działalności nastąpiło po ustaleniu niezdolności do pracy z powodu choroby".
ZUS żąda zwrotu także innych świadczeń
Problem nie dotyczy wyłącznie zasiłku chorobowego. ZUS zażądał również zwrotu zasiłku opiekuńczego pobieranego wcześniej, po zakończeniu zasiłku macierzyńskiego, gdy chorowały dzieci przedsiębiorczyni. Zakład uznał te okresy za czas "niepodlegania ubezpieczeniom społecznym". Łącznie kwota, której zwrotu domaga się instytucja, wynosi 142 tys. zł.
– To dokładnie ten moment, w którym logika systemu zaczyna zapętlać się sama w sobie. Przestrzeganie przepisów staje się argumentem przeciwko przedsiębiorcy, a choroba – dowodem na brak prowadzenia działalności – oceniła dr Kalata.
Z dokumentów przedstawionych w sprawie wynika, że działalność pani Ewy była realna. Pani Ewa odwołała się od decyzji ZUS. Sprawa jest już na etapie sądowym, ale terminu rozprawy jeszcze nie wyznaczono. Redakcja Wyborczej próbowała uzyskać komentarz ZUS, jednak odpowiedzi nie otrzymała. Pytania skierowano także do Ministerstwa Pracy.
Sprawa pani Ewy pokazuje, że interpretacja przepisów przez ZUS może prowadzić do sporów, które dla przedsiębiorców oznaczają ogromne ryzyko finansowe. Kluczowe rozstrzygnięcie zapadnie w sądzie. Jeśli decyzja ZUS zostanie utrzymana, może to wywołać poważną dyskusję o tym, czy przedsiębiorca na L4 ma prawo chorować bez konsekwencji, czy musi udowadniać, że mimo choroby firma nadal "istnieje" w praktyce.
Źródło: Wyborcza
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.