Migrena dotyka milionów Polaków
Prof. Marta Waliszewska-Prosół, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Bólów Głowy i specjalistka związana z Uniwersytetem Medycznym we Wrocławiu, mówiła o skali problemu podczas XXV konferencji "Polka w Europie". Jak podkreśliła, migrena jest najczęstszą chorobą neurologiczną i może powodować znaczną niepełnosprawność.
#dziejesienazywo: Czym jest migrena i jak sobie z nią poradzić?
Szacuje się, że na świecie może na nią chorować nawet 30 proc. populacji. W Polsce problem dotyczy około 6 mln osób. Wśród nich 750 tys. ma migrenę przewlekłą, w przypadku której ból głowy występuje przez co najmniej 15 dni w miesiącu. Kobiety stanowią około 75 proc. pacjentów.
Mimo tak dużej skali choroby odpowiednie leczenie profilaktyczne otrzymuje jedynie część osób, które go potrzebują. – W Polsce mamy największe obciążenie tą chorobą, większe niż w innych krajach europejskich. Wydajemy najwięcej na leki oraz metody alternatywne, które na bóle głowy nie pomagają – alarmowała prof. Waliszewska-Prosół.
Problemem jest również sposób, w jaki sama migrena jest postrzegana. Pacjentki wciąż mogą spotkać się z przekonaniem, że nawracające napady są czymś, z czym należy nauczyć się żyć. – Pacjentki często słyszą – opisywała specjalistka – że migrena to nie choroba, że to taka uroda i trzeba się do tego przyzwyczaić. Jak urodzisz dziecko to przejdzie albo po menopauzie, weź tabletkę przeciwbólową, np. apap, to też ci przejdzie. Bo traktowana jest jako przypadłość lub jedynie dolegliwość – podkreśliła.
Nadużywanie leków może nasilić problem
Osoby z migreną często sięgają po leki stosowane doraźnie podczas napadu. Wśród nich są dostępne bez recepty środki przeciwbólowe, a także tryptany czy inne preparaty przepisywane pacjentom w zależności od ich sytuacji.
Zbyt częste przyjmowanie leków przeciwbólowych może jednak prowadzić do polekowych bólów głowy. W efekcie pacjent próbuje zwalczyć kolejne dolegliwości następnymi dawkami preparatów i może znaleźć się w błędnym kole bólu oraz nadmiernego stosowania leków.
Zdaniem specjalistki zmiana podejścia do migreny jest konieczna także ze względu na jej wpływ na codzienne funkcjonowanie. Częste napady mogą utrudniać lub uniemożliwiać wykonywanie obowiązków zawodowych i rodzinnych.
– Straty z powodu bólów głowy ocenia się na 1,6 proc. PKB. To już nie są żarty. Czy zatem nie warto tych pacjentów skutecznie leczyć, by nie powodować takich strat? – pytała retorycznie prof. Waliszewska-Prosół.
Nowe terapie zmieniły leczenie migreny
W ostatnich latach pojawiły się leki ukierunkowane na CGRP – neuropeptyd odgrywający istotną rolę w mechanizmie migreny. Do wykorzystywanych terapii należą przeciwciała monoklonalne, w tym erenumab, galcanezumab, fremanezumab i eptinezumab, a także gepanty stosowane profilaktycznie, takie jak atogepant i rimegepant.
– Uzyskujemy spektakularne efekty leczenia nowymi lekami działającymi na neuropeptyd CGRP, kluczowy przekaźnik bólu migrenowego. To przełom, którego zazdrości nam cała neurologia. Tego rodzaju terapia celowana pozbawiona jest działań niepożądanych, bezpieczna dla pacjentów – zapewniła.
W zależności od zastosowanego preparatu leczenie może być podawane raz w miesiącu, a w przypadku dożylnego eptinezumabu nawet raz na kwartał. Terapie mogą znacznie ograniczać liczbę dni z migreną również u części osób, u których wcześniejsze leczenie nie przynosiło oczekiwanych rezultatów.
Dostęp pozostaje jednak ograniczony. Według danych przytoczonych przez specjalistkę z programu lekowego korzysta około 1,3 tys. pacjentów z migreną przewlekłą, podczas gdy w Polsce z tą postacią choroby zmaga się około 750 tys. osób. – W Polsce dostępne są wszystkie nowe terapie, ale tylko niektóre bezpłatnie są dostępne w ramach programu lekowego – wyjaśniła.
Te metody nie mają potwierdzonej skuteczności
Brak odpowiedniego leczenia sprawia, że część pacjentów szuka pomocy poza terapiami rekomendowanymi przez specjalistów. Prof. Waliszewska-Prosół wymieniła szereg metod, których skuteczność w leczeniu lub zapobieganiu migrenie nie znajduje odpowiedniego potwierdzenia w badaniach naukowych.
Wśród nich wskazała kannabinoidy i olejki CBD, psylocybinę, kolczyki typu daith, część suplementów oraz niektóre metody alternatywne. Odniosła się również do popularnego przekonania, że napadom można zapobiegać dzięki specjalnym dietom.
– Dowody naukowe obecnie nie uzasadniają również stosowania określonych typów diety do zapobiegania napadom. Racjonalne wydaje się unikanie jedynie tych składników, które powtarzalnie wywołują napady – stwierdziła prof. Marta Waliszewska-Prosół.
Specjalistka przestrzegła także przed oferowanymi przez niektóre prywatne placówki zabiegami chirurgicznymi. Jak zaznaczyła, tego rodzaju postępowanie może wiązać się z uszkodzeniem nerwów oraz pojawieniem się wtórnego bólu.
Szczególnym problemem pozostaje odkładanie właściwego leczenia i długotrwałe nadużywanie środków przeciwbólowych. Zdaniem neurolog może to utrudnić późniejsze uzyskanie odpowiedniej odpowiedzi na terapię.
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.