Nawet kilkanaście procent osób po infekcji odczuwa objawy po COVID. "To nie 'wymyślona choroba'"
Zmęczenie nie mija tygodniami, koncentracja się rozsypuje, a ból głowy wraca jak bumerang. Neurologiczny long COVID ma już definicję WHO i pierwsze zalecenia, ale w praktyce pacjenci wciąż często trafiają na leczenie "metodą prób i błędów". Prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska, wirusolożka i immunolożka z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, odpowiedziała na Facebooku na najbardziej palące pytania.
Kiedy to Long COVID, a kiedy "zwykła rekonwalescencja"?
Jeszcze niedawno długotrwałe objawy po COVID-19 bywały bagatelizowane jako stres, przemęczenie albo "urojenia". Dziś coraz trudniej uciec od faktów: u części osób infekcja zostawia po sobie długi cień, szczególnie w układzie nerwowym.
Jak podkreśla prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska, wirusolożka i immunolożka z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, "Long COVID z objawami neurologicznymi to dziś osobna jednostka chorobowa, z własną definicją WHO i pierwszymi – wciąż nieidealnymi – wytycznymi postępowania".
WHO opisuje zespół post-COVID-19 jako objawy pojawiające się zwykle w ciągu trzech miesięcy od ostrej infekcji, utrzymujące się co najmniej 2 miesiące i niewyjaśnione inną chorobą. To ważne, bo wyznacza granicę między wydłużonym powrotem do zdrowia a stanem wymagającym diagnostyki i planu postępowania.
"Long COVID to nie "wymyślona choroba", ale rozpoznany zespół objawów, który może dotyczyć nawet kilkunastu procent osób po infekcji" – podkreśla ekspertka.
Powrót maseczek coraz bliżej? Białystok podzielony
Objawy neurologiczne: nie tylko "mgła mózgowa"
Lista dolegliwości bywa długa i różnorodna. Prof. Szuster-Ciesielska wymienia: przewlekłe zmęczenie, problemy z uwagą i pamięcią, bóle głowy, zaburzenia snu, osłabienie mięśni, parestezje (mrowienie, drętwienie, pieczenie, kłucie), zaburzenia węchu i smaku, lęk i depresję.
Dla wielu pacjentów najbardziej frustrująca jest utrata sprawczości: to, co kiedyś było proste (praca przy komputerze, prowadzenie rozmowy, trening), nagle zaczyna kosztować "za dużo". I nie chodzi wyłącznie o subiektywne odczucie. Jak zaznacza ekspertka, "duże badania opublikowane w 2023-2024 r. pokazują u części chorych zmniejszenie objętości istoty szarej" oraz zmiany w obszarach mózgu związanych m.in. z węchem i funkcjami poznawczymi.
Leczenie: dlaczego wciąż nie ma jednej odpowiedzi?
Ekspertka pisze wprost, że "nie ma jednego leku o udowodnionej skuteczności w badaniach randomizowanych (...) dla neurologicznych objawów long COVID". Dlatego bóle głowy leczy się zgodnie z ich typem (jak u osób bez COVID-19), a przy zmęczeniu i problemach poznawczych nacisk przesuwa się na rehabilitację i strategię funkcjonowania.
Kluczowym pojęciem staje się "mądre gospodarowanie energią". To nie slogan motywacyjny, tylko praktyczna metoda unikania załamań po wysiłku. Jak czytamy: "nie chodzi o heroiczne zaciskanie zębów" – lepiej planować krótkie aktywności z przerwami i zwiększać obciążenia ostrożnie, zatrzymując się wcześniej, zanim organizm "powie dość". Do tego dochodzi rehabilitacja fizyczna i poznawcza oraz leczenie tego, co często podbija objawy: bezsenności, lęku i depresji.
"W Polsce temat jest coraz częściej obecny w piśmiennictwie i na konferencjach, ale nadal daleko mu do standardów opieki jak np. w udarze czy stwardnieniu rozsianym" – zaznacza prof. Szuster-Ciesielska.
W praktyce bywa tak, że pacjent musi sam skoordynować opiekę: od lekarza rodzinnego, przez neurologa i psychiatrę, po rehabilitację. To systemowy problem, bo bez prowadzenia "w jednym miejscu" łatwo przegapić diagnostykę różnicową i rozproszyć terapię.
Źródło: Facebook, who.int, cdc.gov, recovercovid.org
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.