Rocznie zabija 80 tys. Polaków. Jedynie 5 proc. chorych zna diagnozę
Przewlekła choroba nerek przez długi czas może nie powodować wyraźnych dolegliwości, dlatego wielu pacjentów dowiaduje się o niej dopiero wtedy, gdy narząd jest już poważnie uszkodzony. Z okazji Światowego Dnia Nerek (przypadającego na 12 marca) eksperci apelują, by nie czekać na objawy i regularnie wykonywać proste badania krwi i moczu.
W tym artykule:
Choroby nerek rozwijają się po cichu
Przewlekła choroba nerek to jedno z tych schorzeń, które potrafią rozwijać się niemal niezauważalnie. Choć nerki pełnią w organizmie kluczową rolę, ich pogarszająca się praca przez długi czas może nie dawać żadnych charakterystycznych objawów. W praktyce oznacza to, że wielu chorych trafia do specjalisty dopiero w zaawansowanym stadium, kiedy potrzebne jest już leczenie nerkozastępcze, czyli dializy albo przeszczep.
Nerki odpowiadają nie tylko za usuwanie z organizmu produktów przemiany materii i toksyn. Regulują także gospodarkę wodną, pomagają kontrolować ciśnienie tętnicze, dbają o równowagę elektrolitową, utrzymanie prawidłowego pH organizmu, a także uczestniczą w produkcji czerwonych krwinek i aktywacji witaminy D3. Co istotne, człowiek może normalnie funkcjonować nawet z jedną nerką, ale kiedy narządy te tracą około 80 proc. swojej wydolności, mówimy już o ciężkim uszkodzeniu.
Jak podkreślają specjaliści, przewlekła choroba nerek bardzo często pozostaje nierozpoznana właśnie dlatego, że rozwija się po cichu. Jeśli pojawiają się objawy, bywają mało swoiste – mogą to być zmęczenie, obrzęki czy nadciśnienie tętnicze. Prof. Magdalena Krajewska, konsultantka krajowa w dziedzinie nefrologii, zwróciła uwagę, że "te objawy nie skłaniają lekarzy do badania pacjenta, jeśli ten dodatkowo czuje się dobrze".
Skala problemu jest ogromna. W Polsce z przewlekłą chorobą nerek żyje ponad 4 mln osób, a rocznie umiera z tego powodu 80 tys. chorych. Najbardziej niepokojące jest jednak to, że rozpoznanie ma jedynie niewielka część pacjentów – około 5 proc. Oznacza to, że zdecydowana większość nie wie o chorobie i nie podejmuje leczenia. Prognozy wskazują też, że w kolejnych latach liczba chorych będzie rosła. Do 2034 roku może sięgnąć nawet 5 mln osób. W grupie seniorów problem jest szczególnie widoczny – badanie PolSenior pokazało, że niemal co piąta osoba po 60. roku życia ma PChN.
Zdaniem ekspertów będzie to coraz poważniejsze wyzwanie zdrowotne, między innymi z powodu starzenia się społeczeństwa oraz rosnącej liczby chorób cywilizacyjnych, takich jak otyłość, cukrzyca typu 2 i nadciśnienie. To właśnie one należą do głównych czynników ryzyka uszkodzenia nerek.
Jak rozpoznać PChN?
Dlatego tak duże znaczenie ma wczesne wykrycie choroby. Prof. Krajewska przypomniała, że dziś dostępne są terapie, które mogą wyraźnie spowolnić postęp schorzenia.
- Wczesne rozpoznawanie jest najważniejsze, dlatego że dysponujemy lekami, dzięki którym można spowalniać rozwój PChN (a nawet uniknąć leczenia nerkozastępczego) i dłużej zachować czynność nerek, a także zapobiegać sercowo-naczyniowym powikłaniom tej choroby i zgonom z ich powodu – wyjaśniła.
To szczególnie ważne, ponieważ przewlekła choroba nerek nie zagraża wyłącznie samym nerkom. Znacząco zwiększa także ryzyko poważnych powikłań sercowo-naczyniowych. Jak zaznaczyła nefrolożka, osoba po 65. roku życia z rozpoznanym PChN jest sześciokrotnie bardziej zagrożona śmiercią z powodu zawału lub udaru niż tym, że w przyszłości będzie wymagała dializ. Co więcej, ryzyko sercowo-naczyniowe rośnie jeszcze zanim wystąpią typowe objawy uszkodzenia nerek.
Eksperci podkreślają, że rozpoznanie choroby nie wymaga skomplikowanej diagnostyki. Wystarczą podstawowe i tanie badania: ogólne badanie moczu, oznaczenie stężenia kreatyniny we krwi oraz badanie albuminurii, czyli obecności albumin w moczu. To właśnie albuminuria ma szczególne znaczenie, bo – jak wskazała prof. Krajewska – pozwala wykryć przewlekłą chorobę nerek u około połowy chorych.
Badania powinny regularnie wykonywać przede wszystkim osoby z grup ryzyka. Chodzi między innymi o pacjentów z nadciśnieniem tętniczym, otyłością, palących papierosy oraz tych, u których w rodzinie występowały choroby nerek.
- Oczywiście muszą być też diagnozowane choroby współistniejące, bo one często są przyczyną PChN – zaznaczyła konsultantka krajowa. Przypomniała, że 85 proc. pacjentów z PChN ma nadciśnienie, około połowa zmaga się z niewydolnością serca, a ponad 40 proc. choruje na cukrzycę.
Rokowania gorsze niż pacjent z nowotworem bez przerzutów
O ciężarze tej choroby mówił również prof. Marcin Adamczak, prezes Polskiego Towarzystwa Nefrologicznego. Jak podkreślił, nieleczona przewlekła choroba nerek jest śmiertelna. Zwrócił uwagę, że nawet pacjent, który nie ma jeszcze wyraźnych objawów poza nadciśnieniem, ale ma znacznie obniżony wskaźnik filtracji kłębuszkowej, może mieć rokowanie gorsze niż osoba z nowotworem złośliwym bez przerzutów.
To także ogromne obciążenie dla systemu ochrony zdrowia i gospodarki. Leczenie zaawansowanej choroby, dializy, przeszczepy oraz terapia powikłań generują bardzo wysokie koszty.
- To są chorzy, którzy będą dializowani, którzy będą wymagali przeszczepów nerki oraz innego rodzaju opieki i wypadną z rynku pracy – wskazał prof. Adamczak. W jego ocenie znacznie bardziej opłacalne jest wcześniejsze wykrywanie choroby i rozpoczęcie leczenia na odpowiednim etapie.
Źródło: PAP
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.