Nie mogła się wysikać, chodziła od lekarza do lekarza. Teraz może stracić pęcherz
Lekarze odsyłali ją na SOR, na SOR-ze kierowano ją do specjalistów. 21-letnia Brytyjka, która bardzo często nie mogła się załatwić, diagnozę rzadkiego Zespołu Fowlera usłyszała po blisko dwóch latach od pierwszych objawów. Teraz walczy o zachowanie pęcherza.
Wykryto u niej Zespół Fowlera. Takie dawał objawy
21-letnia Brytyjka Caris Gibson z okolic Oksfordu niepokojące objawy zauważyła w lutym 2024 roku. Często nie była w stanie się załatwić, a kiedy już udało jej się oddać mocz, towarzyszył temu ogromny ból. Okazało się, że przyczyną jej dolegliwości jest Zespół Fowlera, choroba rzadka dotykająca młodych kobiet i objawiająca się przewlekłym zatrzymaniem moczu lub trudnościami z jego oddawaniem. Wynika z zaburzeń rozluźniania mięśnia zwieracza cewki moczowej, a jej głównymi objawami są: ból w dole brzucha, wspomniany już osłabiony strumień moczu, częstomocz oraz pęcherz o dużej pojemności. Chory nie odczuwa parcia na pęcherz, mimo jego dużego wypełnienia.
- Bladym świtem budziły mnie objawy przypominające zapalenie pęcherza moczowego. Bardzo chciałam zrobić siku, ale nie mogłam. Ból przechodził do pęcherza, a następnie do nerek, a ja myślałam, że borykam się z poważną infekcją dróg moczowych. Od stycznia do marca 2024 roku praktycznie co tydzień lądowałam w szpitalnym oddziale ratunkowym, aż wreszcie lekarz rodzinny skierował mnie do urologa - opowiada Caris w rozmowie z dziennikarzami "The Independent".
Najpierw antybiotyk "na wszelki wypadek", potem cewnik
Ale nawet specjalista nie był w stanie postawić konkretnej diagnozy i Caris wciąż regularnie wracała na ostry dyżur. - Lekarze nie potrafili mi zaproponować nic innego prócz antybiotyku "na wszelki wypadek" - zwierzała się dziennikarzom "The Independent".
Podczas jednej z wizyt usłyszała, że na skutek ciągłego zatrzymywania moczu jej pęcherz powiększył się 2,5-krotnie. Doszło do tego, że lekarze poinstruowali Caris, jak ma sama cewnikować pęcherz. Zabieg polega na wprowadzeniu do pęcherza cienkiej rurki, która umożliwia odpływ moczu. Jednak z uwagi na ucisk na cewkę moczową, Caris zmuszona była zastosować trwalszy cewnik, który niestety wiązał się z infekcjami. - Moja sytuacja pogarszała się z każdym dniem, a ja nie wiedziałam, co robić - wyznała.
Ostatecznie zdecydowała się na cewnik nadłonowy, który odprowadza mocz do worka przyczepionego do jamy brzusznej. Jednak i tym razem nie udało jej się uniknąć przewlekłych infekcji.
Ból i ciągły dyskomfort
Dopiero w listopadzie 2025 roku, blisko dwa lata od pierwszych objawów, Caris usłyszała diagnozę Zespołu Fowlera. Choć mogłoby się wydawać, że rozpoznanie przyniesie ulgę, nie uwolniło pacjentki od bólu i ustawicznego dyskomfortu. - Nie jest tak, że budzę się z poczuciem, że dzisiaj wszystko będzie dobrze. Nawet jeśli poranek zaczyna się bez komplikacji, po południu może dopaść mnie ogromny ból nerek, a cewnik może przestać odprowadzać mocz - wyznała Caris.
Dodała, że czasami chodzi do pracy z workiem na mocz przyczepionym do brzucha, czymś, czego - jako 21-letnia dziewczyna - nienawidzi. W dodatku, w wyniku ciągłego "profilaktycznego" stosowania antybiotyków, jej organizm wykazuje dziś oporność na wiele z nich i jest bezbronna w walce z infekcjami.
Obecnie Caris czeka na wizytę u specjalisty od Zespołu Fowlera w ramach NHS (brytyjskiego odpowiednika NFZ), która została wyznaczona na kwiecień. Ponieważ jednak symptomy choroby są coraz bardziej dokuczliwe, rodzina 21-latki rozważa wizytę prywatną, która będzie ją kosztować sporo pieniędzy. Jeśli jednak w porę nie uzyska pomocy, Caris może stracić pęcherz moczowy.
Leczenie obejmuje głównie stymulację nerwów krzyżowych, która polega na wszczepieniu podskórnie stymulatora wysyłającego impulsy elektryczne do nerwów krzyżowych regulujących pracę dolnych dróg moczowych. Metoda ta jest dostępna w Polsce.
Źródło: The Independent
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.