Nowy hit z sieci miał pomagać jelitom. Dietetyk ma zastrzeżenia
W mediach społecznościowych coraz większą popularność zdobywa tzw. fart salad, czyli "sałatka na gazy". Trend wyrósł z mody na "fibremaxxing", polegającej na maksymalnym zwiększaniu ilości błonnika w diecie. Jego zwolennicy przekonują, że poprawia pracę jelit, ułatwia wypróżnianie i wspiera zdrowie. Według specjalistów sprawa wcale nie jest tak prosta.
W tym artykule:
Dużo błonnika nie zawsze znaczy zdrowo
Popularna w sieci wersja tej sałatki zawiera m.in. mieszankę coleslaw, makaron proteinowy, ser, pepperoni, cebulę i gotowy dressing. Choć część składników rzeczywiście dostarcza błonnika, dietetycy zauważają, że całość może być jednocześnie bardzo kaloryczna, słona i bogata w tłuszcze nasycone.
- Choć ta sałatka dostarcza dużo błonnika i może zwiększać różnorodność mikrobiomu, zawiera dużo soli, kalorii i tłuszczów nasyconych ze względu na ser, pepperoni i dressing. Regularne spożywanie dużych ilości takich przetworzonych produktów może podnosić poziom LDL, czyli "złego" cholesterolu, zwiększać ciśnienie krwi i powodować zatrzymywanie większej ilości płynów w organizmie - podkreśla dietetyk Rob Hobson.
Nagły nadmiar błonnika może zaszkodzić
Eksperci przypominają, że błonnik jest ważny dla organizmu, a wiele osób rzeczywiście spożywa go zbyt mało. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy ktoś próbuje nadrobić braki zbyt gwałtownie. Nagłe zwiększenie ilości błonnika, zwłaszcza w jednym posiłku, może prowadzić do wzdęć, skurczów brzucha, nadmiernych gazów, a u części osób również do biegunki lub zaparć. - Celem nie jest maksymalne zwiększenie ilości błonnika w jednym posiłku, lecz stopniowe zwiększanie go i rozłożenie w ciągu całego dnia - zaznacza Hobson.
Szczególną ostrożność powinny zachować osoby z zespołem jelita drażliwego, zespołem rozrostu bakteryjnego jelita cienkiego, czy nadwrażliwością na produkty bogate w FODMAP.
Zdrowsza wersja sałatki
Zdrowsza wersja takiej sałatki powinna opierać się przede wszystkim na mniej przetworzonych składnikach. - Kluczowe jest zbudowanie go wokół pełnowartościowych produktów bogatych w błonnik, takich jak kapusta, zielone warzywa liściaste, fasola, soczewica i pełne ziarna, na przykład komosa ryżowa lub jęczmień - stwierdził Rob. - Dodanie zdrowych tłuszczów, takich jak oliwa z oliwek, orzechy czy nasiona, pomaga uczynić posiłek bardziej zbilansowanym i sycącym.
Eksperci nie mają wątpliwości: błonnik jest potrzebny, ale w diecie liczy się równowaga. Zamiast ślepo podążać za internetową modą, lepiej stopniowo budować zdrowe nawyki i obserwować reakcję własnego organizmu.
Źródło: The Sun
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.