Nowy zaskakujący harmonogram szczepień w USA. "Radykalna i niebezpieczna decyzja"
Amerykańskie Centra Kontroli i Prewencji Chorób CDC przedstawiły nowy kalendarz szczepień, który zmienia status części preparatów dotąd zalecanych wszystkim dzieciom. Liczba szczepień uznawanych za rutynowe ma spaść z 17 do 11, a część decyzji przenieść się na poziom gabinetu lekarskiego. Krytycy mówią o niebezpiecznym precedensie, administracja przekonuje, że to sposób na odbudowę zaufania.
W tym artykule:
Mniej rutynowych szczepień dla dzieci w USA
Centers for Disease Control and Prevention (CDC) ogłosiły harmonogram szczepień. Szczepienia, które wcześniej obejmowały wszystkie dzieci, mają być częściej rekomendowane jedynie osobom z grup ryzyka albo w formule "shared decision-making", czyli po rozmowie opiekuna z lekarzem.
Wśród szczepień, których status ma zostać ograniczony, wymieniane są m.in. preparaty przeciw rotawirusom, wirusowemu zapaleniu wątroby typu A i B, meningokokom oraz sezonowej grypie. W praktyce oznacza to mniej automatycznych wpisów w kalendarzu i więcej indywidualnych decyzji zależnych od wieku, chorób współistniejących, ekspozycji na zakażenie czy sytuacji rodzinnej.
Przyczyny zmian
Reforma ma wyraźny kontekst polityczny. Sekretarz zdrowia Robert F. Kennedy Jr. od lat publicznie podważa bezpieczeństwo i skuteczność części szczepień dziecięcych. Zmiany mają też wynikać z prezydenckiego memorandum nakazującego porównanie amerykańskich zaleceń z listami obowiązującymi w "porównywalnych, rozwiniętych krajach".
Sprawdziliśmy warszawskie SOR-y
W grudniu doradcy ds. szczepień mieli dodatkowo głosować za odejściem od rekomendacji, by wszystkie noworodki dostawały dawkę przeciw WZW B w dniu urodzenia. W trakcie tamtych obrad przedstawiono m.in. argumenty na rzecz duńskiego kalendarza szczepień, który obejmuje mniej szczepień niż w USA, oraz wysłuchano wystąpienia prawnika specjalizującego się w pozwach dotyczących szczepionek.
Kennedy w komunikacie prasowym tłumaczył decyzję jako próbę dopasowania polityki USA do praktyk międzynarodowych. – Prezydent Trump polecił nam sprawdzić, jak inne rozwinięte państwa chronią swoje dzieci, i podjąć działania, jeśli robią to lepiej – zaznaczył.
Zapewniał też, że po przeglądzie dowodów administracja chce "wzmacniać przejrzystość i świadomą zgodę", a sama decyzja ma "chronić dzieci, szanować rodziny i odbudowywać zaufanie do zdrowia publicznego".
Według anonimowo cytowanego przedstawiciela administracji podstawą zmian była "kompleksowa ocena naukowa" porównująca USA z 20 innymi krajami. Urzędnicy podkreślali, że szczepionki nadal mają być dostępne i bezpłatne dla chętnych w tym sensie, że będą pokrywane przez ubezpieczenie – o ile pacjent lub opiekun i lekarz zgodnie uznają, że szczepienie jest wskazane.
"To radykalna i niebezpieczna decyzja"
Największe emocje budzi jednak tryb wprowadzenia reformy. Z relacji wynika, że zmiany przyjęto bez formalnych konsultacji publicznych, omijając typowy proces z udziałem wielu interesariuszy.
– To radykalna i niebezpieczna decyzja – skomentował epidemiolog Michael Osterholm. Ostrzegł też, że działania "zasieją jeszcze większe wątpliwości i zamęt wśród rodziców oraz narażą życie dzieci".
Resort odpowiada, że spada wyszczepialność i rośnie nieufność wobec szczepień, co widać m.in. w gorszych wskaźnikach ochrony przed odrą. Według urzędników większy nacisk na rozmowę i zgodę poinformowaną ma zmniejszyć opór i zachęcić do bardziej świadomych wyborów. Krytycy ripostują, że niejasne rekomendacje mogą zostać odebrane jako sygnał, że szczepienia nie są potrzebne.
Zapowiedziano również badania kontrolowane placebo dotyczące terminów podawania szczepionek i ich długoterminowych skutków, inicjowane w CDC, FDA i Narodowych Instytutach Zdrowia. Nie podano kosztów ani szczegółowego harmonogramu, a urzędnicy zastrzegli, że obserwacja może potrwać "wiele, wiele lat" i zająć "dość długo".
Efekt zmian poznamy więc nie od razu: w krótkim terminie zdecyduje to, czy nowy model uporządkuje debatę, czy raczej zamieni kalendarz szczepień w kolejne pole sporu. Lekarze ostrzegają, że więcej rozmów oznacza też mniej czasu na innych pacjentów.
Marta Słupska, dziennikarka Wirtualnej Polski
Źródło: npr.org hhs.gov
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.