Ozempikowe zęby? Lekarka wyjaśnia, czy istnieje takie zjawisko
W sieci pojawia się coraz więcej informacji o domniemanych skutkach stosowania leków GLP-1. Wśród nich internauci wymieniają tzw. ozempikowe zęby. Do sprawy odniosła się lekarka, dr hab. n. med. Karolina Helena Kędzierska-Kapuza.
Coraz więcej osób przyjmujących Ozempic i inne leki z grupy agonistów receptora GLP-1 zwraca uwagę na problemy w obrębie jamy ustnej. W sieci pojawiają się sugestie, że mogą one sprzyjać suchości w ustach, stanom zapalnym dziąseł czy nawet próchnicy. Czy jednak to realny, potwierdzony efekt leczenia – czy raczej pojedyncze obserwacje, które wymagają ostrożnej interpretacji? O tzw. ozempikowych zębach pisze dr hab. n. med. Karolina Helena Kędzierska-Kapuza.
Ozempikowe zęby - fakt czy mit?
Dr Kędzierska-Kapuza jest specjalistką nefrologii, diabetologii i transplantologii klinicznej. Prowadzi konto na Instagramie doktor.cukrowa.krolowa, które obserwuje prawie 30 tys. osób. Dzieli się tam wiedzą i nowymi doniesieniami ze świata medycyny.
W ostatnim czasie dodała post o tzw. ozempikowych zębach (Ozempic teeth), czyli domniemanych problemach w jamie ustnej przypisywanych przez część osób terapii lekami z grupy GLP-1. Najczęściej chodzi o suchość w ustach (mniej śliny), która może sprzyjać podrażnieniu dziąseł, nieświeżemu oddechowi i większemu ryzyku próchnicy.
Co na to ekspertka?
Aby odpowiedzieć na pytanie, czy "ozempikowe zęby" to realny skutek stosowania leków z grupy GLP-1, sięgnęła do literatury naukowej. Okazało się, że związek między zdrowiem jamy ustnej a lekami z semaglutydem nie został oficjalnie potwierdzony.
"Na podstawie trzech dostępnych prac naukowych (przegląd mechanistyczny, badanie ankietowe, opis przypadków) nie można uznać, że związek między stosowaniem Ozempiku a chorobami jamy ustnej został udowodniony" – czytamy we wpisie.
Jak tłumaczy, aktualne dane pokazują, że terapia może wpływać na wydzielanie śliny, jednak w dużej mierze opierają się na samoopisach pacjentów i pojedynczych opisach przypadków klinicznych. Jednocześnie brakuje dużych, kontrolowanych badań, które pozwoliłyby ocenić konkretne, mierzalne efekty – na przykład to, czy rzeczywiście rośnie częstość próchnicy lub chorób przyzębia.
Autorka nie bagatelizuje jednak tematu – wskazuje, że przy rosnącej skali stosowania GLP-1 to zagadnienie powinno być sprawdzone w większych, dobrze zaprojektowanych badaniach klinicznych.
"Na tym etapie kluczowa jest rzetelna interpretacja danych, a nie uproszczone medialne hasła" – dodaje ekspertka.
Magdalena Pietras, dziennikarka Wirtualnej Polski
Źródło: Instagram doktor.cukrowa.krolowa
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.