Pełzająca prywatyzacja. Płacisz albo czekasz dwa lata na badanie
Horrendalne kolejki na kolonoskopię to rzeczywistość w wielu ośrodkach w Polsce. Rekordowy czas oczekiwania sięga nawet końcówki 2028 r. - Takie opóźnienia to więcej niewykrytych w porę zachorowań i diagnoz w momencie, kiedy rak jelita grubego jest już zaawansowany - przyznaje Iga Rawicka, prezes Fundacji EuropaColon Polska.
Kolonoskopia na NFZ, ale w 2028 roku
Od 1 kwietnia 2026 r. cięcia dotyczą nadwykonań w ambulatoryjnej diagnostyce, czyli badań wykonanych ponad limit kontraktu z NFZ. Po zmianach Fundusz płaci za badania wykonane ponad limit tylko 60 proc. stawki w przypadku gastroskopii i kolonoskopii oraz 50 proc. stawki w przypadku tomografii i rezonansu.
Ile trzeba aktualnie czekać na to kluczowe dla wczesnego wykrycia nowotworu badanie? - Terminy na kolonoskopię zdecydowanie się wydłużyły i aktualnie w niektórych miejscach w Polsce przekraczają nawet rok. Dotyczy to szczególnie mniejszych szpitali, które mają też mniejsze środki do dyspozycji. Widać to bardzo wyraźnie m.in. w województwach pomorskim czy zachodniopomorskim, gdzie na to badanie trzeba czekać nawet powyżej 500 czy 600 dni - przyznaje w rozmowie z WP abcZdrowie prof. Wojciech Marlicz, gastrolog z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego.
- W większych szpitalach też są przesunięcia. W przypadku naszego Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 1 w Szczecinie pierwszy wolny termin na kolonoskopię jest w styczniu 2028 r. Nie dotyczy to natomiast badania przesiewowego przysługującego konkretnej grupie pacjentów (kryterium wiekowe 50-65 lat, obciążenia rodzinne - red.), którzy mogą się zapisywać na bieżąco - dodaje lekarz.
Jak to wygląda w innych ośrodkach w województwie zachodniopomorskim? Z wyszukiwarki terminów Narodowego Funduszu Zdrowia wynika, że w szpitalu w Kamieniu Pomorskim to 31 grudnia przyszłego roku, a w Gryficach - 9 listopada przyszłego roku.
Źle jest też na Dolnym Śląsku. We Wrocławiu część placówek ma pierwsze wolne terminy w marcu przyszłego roku. W przypadku Centrum Gastrologiczno-Hepatologicznego we Wrocławiu trzeba czekać aż do 18 lutego 2028 r., a szpitala w Ząbkowicach Śląskich do 13 grudnia 2028 r.
W Rzeszowie najszybszy termin to 31 grudnia tego roku w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Rzeszowie, ale w szpitalu MSWiA w Rzeszowie to już 24 lutego 2028 r., a w szpitalu Pro-Familia - 12 czerwca 2028 r.
- Z roku na rok liczba badań diagnostycznych rośnie, więc takie cięcia są nie do zaakceptowania. Po pandemii COVID-19, kiedy było niemal zatrzymanie tej diagnostyki, mieliśmy falę późnych rozpoznań nowotworów jelita grubego. Teraz, przy takich opóźnieniach, które są już faktem, a nie prognozą, znowu możemy mieć taką falę - przyznaje prof. Marlicz.
Przeżywa tylko 10 proc. pacjentów
- Takie opóźnienia to więcej niewykrytych w porę zachorowań i diagnoz w momencie, kiedy rak jelita grubego jest już zaawansowany. A przecież nasze statystyki już są alarmujące: ponad 60 proc. przypadków raka jelita grubego jest wykrywana w późnym stadium, przez co mamy 12 tys. zgonów z powodu tego nowotworu rocznie - zaznacza w rozmowie z WP abcZdrowie Iga Rawicka, prezes Fundacji EuropaColon Polska.
Choć polscy pacjenci mają dostęp do różnych opcji leczenia, problemem jest właśnie wykrycie raka na wczesnym etapie.
- Mamy nadzieję, że od lipca dostępne będzie leczenie dla pacjentów z szybko postępującym nowotworem (z powodu konkretnej mutacji genetycznej - BRAF V600E - red.), co oznaczałoby już dostęp do wszystkich terapii w tym nowotworze. Naszym problemem nadal jest jednak wczesna diagnoza. Tymczasem tylko 10 proc. pacjentów z późno wykrytym nowotworem jelita grubego przeżywa 5 lat. Jeśli natomiast wykryjemy go wcześnie, jest nawet w 90 proc. wyleczalny - zauważa Rawicka.
Przypomina też o mniejszych kosztach dla systemu. - Europejskie dane wskazują, że leczenie (od diagnozy do wyleczenia - red.) chorych na wczesnym etapie kosztuje 4 tys. euro, podczas gdy tych, których leczymy już bez intencji wyleczenia, bo nie mają szansy na ratunek, to koszt 40 tys. euro - dodaje ekspertka.
Dostęp do programu badań przesiewowych to za mało, bo dotyczy tylko wybranych grup pacjentów (kryterium wieku 50-65 lat i obciążenia rodzinne, wtedy można się zbadać po 40. roku życia).
- Musimy wziąć pod uwagę, że nie każdy wie o obciążeniach rodzinnych, a chce się zbadać przed 50. rokiem życia, bo ma świadomość, że rak jelita grubego atakuje coraz młodszych ludzi. Poza tym, część pacjentów idzie do lekarza, kiedy już ma jakieś objawy i wtedy dostaje skierowanie. To najczęściej jednak oznacza, że nowotwór jest już zaawansowany, więc taki pacjent tym bardziej potrzebuje pilnych badań - dodaje prezes Fundacji EuropaColon Polska.
Nie chcesz czekać? Musisz zapłacić
Alternatywą dla wielomiesięcznego oczekiwania są badania komercyjne. To oznacza jednak koszt. - Może on sięgać nawet 2 tys. zł (w zależności np. od ośrodka, zastosowania znieczulenia, usunięcia polipów) - przyznaje prof. Marlicz.
Dlatego, jak podkreśla lekarz, konieczne jest optymalne przygotowanie. - W przeciwnym razie wyrzucamy pieniądze w błoto. Chodzi o wybór ośrodka o ustalonej renomie, a także przygotowanie pacjenta do badania ściśle według instrukcji. Tylko wtedy mamy gwarancję wysokiej jakości i wiarygodnego wyniku - dodaje ekspert.
Jak pisaliśmy w ubiegłym tygodniu, publiczne placówki zaczynają oferować badania za pieniądze. Tak zrobił już szpital w Lubartowie, który oficjalnie na swojej stronie internetowej zachęca do takich badań pacjentów (dotyczy to kolonoskopii i gastroskopii), by "ratować budżet". Za prywatną kolonoskopię trzeba tam zapłacić między 600 zł a 1400 zł.
Eksperci są przekonani, że to nie będzie incydent, ale szerszy trend. - Niektóre szpitale są w krytycznej sytuacji finansowej. Większość będzie lub już takie oferty proponuje - oceniła w rozmowie z WP abcZdrowie Marta Nowacka, prezes Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego.
Pacjent bez alternatywy?
- Nie może być tak, że pacjenci, którzy potrzebują pilnej diagnostyki zostają bez takiej możliwości. Przy takich cięciach powinien być szybko stworzony system priorytetyzacji pacjentów i ci, którzy np. mają objawy alarmowe, w tym krew w kale, bóle brzucha, szybki spadek masy ciała lub mają wycięte zmiany nowotworowe, ale wymagają monitorowania powinni mieć priorytetowy dostęp do kolonoskopii - podkreśla prof. Marlicz.
- Łatwo powiedzieć, że lekarz może w przypadku niepokojących go objawów wystawić kartę DiLO, ale, idąc tym tropem, szybko zakorkowalibyśmy dostęp do tej szybkiej ścieżki i pomoc pacjentom, którzy faktycznie mają wysokie prawdopodobieństwo nowotworu. Przecież każdy ośrodek ma określoną przepustowość i już wcale nie jest tak, że osoby z kartą DiLO mają dostęp do badania natychmiast - przyznaje lekarz.
Czy pacjent, który dowiaduje się o terminie kolonoskopii za rok, a nie stać go na prywatną diagnostykę, ma jakąś alternatywę? - W ramach programu "Moje Zdrowie" jest bezpłatny dostęp do testu FIT na krew utajoną w kale. Dodatni wynik jest wskazaniem do kolonoskopii, więc nie do końca jest to alternatywa, choć wyznacza pewien kierunek diagnostyki. Poza tym, trzeba mieć świadomość, że są różne testy - starszej i nowszej generacji. Te starszej generacji (testy gwajakowe - red.) mogą dawać fałszywie dodatnie wyniki, na które może mieć wpływ np. dieta bogata w mięso czy przyjmowane leki - tłumaczy lekarz.
Wyjaśnia, że za alternatywę nie można też uznać badań ultrasonograficznych. - Nie pozwalają one na wykrycie polipów, czyli zmian przednowotworowych jelita grubego. Bez badania endoskopowego ich nie wykryjemy. Kolejne metody: testy DNA są zbyt kosztowne, by stosować je powszechnie, a markery nowotworowe we krwi mogą pomóc wykryć nowotwór, ale już w późnym stadium. Kolonoskopia nie bez przyczyny jest uznawana za złoty standard - zaznacza prof. Marlicz.
Choć w Polsce program badań przesiewowych dotyczy osób po 50. roku życia (lub po 40., jeśli są obciążenia rodzinne), w konkretnych przypadkach warto przebadać się wcześniej. - Po 45. roku życia powinny to zrobić osoby, które mają cukrzycę, otyłość, stłuszczenie wątroby czy insulinooporność, bo takie choroby zwiększają ryzyko zachorowania na nowotwór - podkreśla lekarz.
Katarzyna Prus, dziennikarka Wirtualnej Polski
Źródła: WP abcZdrowie, Narodowy Fundusz Zdrowia, Fundacja EuropaColon Polska
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.