Popularny challenge
Dietetyk Marcin Jackowiak na swoim profilu instagramowym pokazał swoją wersję popularnego w mediach społecznościowych challenge'u. Jego zasady są proste: osoba podjeżdżająca do okienka restauracji zamawia w ciemno dokładnie to samo, co klient znajdujący się przed nią w kolejce. Jackowiak zrealizował go w popularnej sieci fastfoodowej, a podjeżdżając, nie miał pojęcia, ile produktów odbierze ani co znajdzie się w torbach. Zauważył jedynie, że przed nim zakupy robili dwaj dorośli mężczyźni.
Przy kasie usłyszał, że za całe zamówienie musi zapłacić 155,50 zł. Dopiero po jego odebraniu mógł dokładnie przyjrzeć się posiłkowi i oszacować jego wartość odżywczą.
Co znalazło się w zamówieniu?
Na początku jego uwagę zwróciła duża liczba słodzonych napojów. Jak podkreślił Jackowiak, każdy z nich dostarczał około 210 kcal i 53 g cukru. – Te napoje są z cukrem wszystkie. Jeden taki napój to 210 kcal i 53 gramy cukru, które można byłoby zastąpić napojem bez cukru – mówił. W zestawie znalazła się również woda niegazowana, co zaskoczyło dietetyka. Ponadto, w zamówieniu znalazły się nuggetsy, trzy porcje dużych frytek, burgery z samym kotletem, kilka gotowych sosów: śmietankowe i słodko-kwaśne.
Według wyliczeń Jackowiaka zamówienie dostarczało ponad 4200 kcal oraz około 15 g soli. Jednocześnie, oprócz wody, nie było ani jednego zdrowego produktu. – W tym zamówieniu nie było ani jednego warzywa – zauważył dietetyk.
– I co teraz z tym zrobić? Komuś, kto dba o swoje zdrowie, nie mieści się w głowie, że tak może wyglądać losowe zamówienie w fast foodzie – podsumował w opisie nagrania.
Kalorie na cały dzień
Przeciętne dzienne zapotrzebowanie energetyczne dorosłej osoby wynosi około 2000 kcal, choć zależy m.in. od wieku, płci, masy ciała oraz poziomu aktywności fizycznej. Oznacza to, że całe zamówienie odpowiadało mniej więcej dwóm dziennym wartościom energetycznym.
Głosy internautów
Nagranie wywołało dyskusję o wartości energetycznej dań zamawianych poza domem oraz ich wpływie na zdrowie. "Tragedia. Tak dużo informacji jest jakie to jedzenie jest katastroficzne, a ludzie i tak to jedzą" – skomentował jeden z internautów.
"Szacuneczek za pomysł, wynik eksperymentu przerażający niestety" – dodała inna użytkowniczka.
Jedna z kobiet przyznała też, że podobne zaskoczenie przeżyła po sprawdzeniu kaloryczności swojego ulubionego makaronu z azjatyckiej restauracji. Wcześniej nie była podana wartość energetyczna. – Ten makaron miał 1500, już go nie zamówię – przyznała.
Sama liczba kalorii nie przesądza jednak jeszcze o tym, czy dany posiłek jest zdrowy. Informacja o wartości energetycznej może jednak pomóc ocenić wielkość porcji i zdecydować, czy zjeść całość, podzielić danie z drugą osobą albo część zostawić na później.
Źródło: Instagram @m_jackowiakdietetyk
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.