Prokuratura sprawdza nowe informacje
O decyzji poinformował w czwartek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba. Jak wyjaśnił, chodzi o informacje, które wcześniej nie były przekazywane śledczym.
- Biorąc pod uwagę informacje o zdarzeniach, o których wcześniej prokuratura nie była informowana przez kogokolwiek wszczęte zostało postępowanie sprawdzające. Chodzi tutaj o kwestie dotyczące pobierania nienależnych opłat w prosektorium Szpitala Południowego, jak również żądania od podmiotów kwot pieniężnych w związku z polecaniem poszczególnych zakładów pogrzebowych rodzinom zmarłych osób, które odbierały zwłoki z prosektorium - powiedział prok. Skiba.
Prokurator: nie ma podstaw do postawienia zarzutów
Prokurator zaznaczył, że na tym etapie sprawa opiera się na informacjach funkcjonujących w przestrzeni medialnej i sygnałach od anonimowych osób. Dlatego nie ma jeszcze podstaw do wszczęcia śledztwa ani do przedstawienia komukolwiek zarzutów. - Materiał dowodowy pozwala jedynie na wszczęcie czynności sprawdzających, natomiast nie pozwala na tym etapie na wszczęcie śledztwa w sprawie, a tym bardziej nastawianie komukolwiek zarzutów karnych - podkreślił.
Apel do rodzin i pracowników firm pogrzebowych
Prokuratura Rejonowa Warszawa-Ursynów zaapelowała do osób, które mają informacje o możliwych nieprawidłowościach w prosektorium, o kontakt. Chodzi szczególnie o rodziny zmarłych, pracowników szpitala oraz przedstawicieli firm pogrzebowych.
W tle wcześniejsze zawiadomienia
Szpital wcześniej złożył dwa zawiadomienia do prokuratury. Jedno dotyczyło założenia podsłuchu w prosektorium, drugie publikacji zdjęć z sekcji zwłok w mediach społecznościowych. Sprawa podsłuchu została umorzona, a w drugim przypadku prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania.
Równolegle prowadzone jest śledztwo dotyczące podrobienia kart zgonu. Początkowo sprawa obejmowała 20 dokumentów, ale prokuratura wskazuje obecnie na trzy karty, które pozostają w jej zainteresowaniu. Według prok. Skiby dokumenty zostały wystawione przez uprawnionych lekarzy, a nie przez koordynatora prosektorium.
- Karty te zostały uzupełnione przez pracownika prosektorium, przybito tam pieczątkę osoby uprawnionej i prawdopodobnie podpisano parafką . Mówimy tylko i wyłącznie o technicznym uzupełnianiu przez osobę nieuprawnioną podstawowych kwestii dotyczących danych osobowych, by można było wystawić prawidłowo akt zgonu - wyjaśnił prokurator.
W czwartek Szpital Południowy rozwiązał umowę z koordynatorem prosektorium bez wypowiedzenia, z winy pracownika i ze skutkiem natychmiastowym. Decyzja zapadła po publikacjach medialnych dotyczących możliwych nieprawidłowości w placówce.
Źródło: PAP
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.