Protest szpitali pod resortem zdrowia. "Idziemy po pieniądze"
"Nie będziemy umierać na kolanach" - pod takim hasłem protestują dzisiaj dyrektorzy szpitali powiatowych, samorządowcy i medycy. - Potrzebujemy przewidywalnego systemu, który wprowadza konkretne rozwiązania, ale też daje na to pieniądze - podkreśla Waldemar Malinowski, prezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych.
Protest przed Ministerstwem Zdrowia
We wtorek 3 marca przed Ministerstwem Zdrowia w Warszawie rozpoczął się protest dyrektorów szpitali powiatowych, samorządów i medyków. Manifestację pod alarmującym hasłem "Nie będziemy umierać na kolanach" organizują Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych oraz Związek Powiatów Polskich. Organizatorzy spodziewają się nawet 700 osób.
- Nasze hasło doskonale oddaje sytuację w ochronie zdrowia, która jest tragiczna. Nie chodzi jedynie o sytuację finansową, ale również prawną. Sama reforma szpitalnictwa nie wystarczy, by odwrócić piramidę świadczeń i uzdrowić system. Potrzebujemy przewidywalnego systemu, który wprowadza konkretne rozwiązania prawne, ale też daje na to pieniądze - zaznacza w rozmowie z WP abcZdrowie Waldemar Malinowski, prezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych.
Przypomina, że mówią o tym od wielu miesięcy, ale nadal nie ma żadnego odzewu. - Nasza cierpliwość po prostu się skończyła. Zamiast jednej dobrze napisanej ustawy o działalności leczniczej mamy kilka różnych, które regulują konkretne obszary, ale wynikających z nich wymogów nie ma kto finansować - wskazuje Malinowski.
- NFZ obiecuje, że zapłaci za nadwykonania do końca marca. Tymczasem my musimy płacić rachunki na bieżąco, więc wielomiesięczne opóźnienia w płatnościach już nadszarpnęły płynność finansową, z którą dyrektorzy muszą sobie teraz poradzić - wskazuje. Dodaje, że jednym z głównych postulatów jest zmiana sposobu rozliczania świadczeń w systemie miesięcznym.
Za mało na wynagrodzenia
Problemem jest też zbyt niska wycena procedur. - Dyskutowano o tym, kiedy były jeszcze Kasy Chorych, co oznacza, że przez ponad 20 lat nie udało się go rozwiązać. Szpitale powiatowe, zwłaszcza te pierwszego stopnia, są pod tym względem wyjątkowo poszkodowane, bo nie wykonują lub prawie nie wykonują dobrze wycenianych procedur, na których można "zarobić" i zbalansować te gorzej wycenione - zwraca uwagę Malinowski.
- A do zabiegu, bez względu na jego wycenę, musi stanąć cały zespół - lekarze, pielęgniarki, którym trzeba potem zapłacić - podkreśla.
Zaznacza, że to właśnie wynagrodzenia są kolejnym problemem, który "dobija" szpitale powiatowe. - Są szpitale, w których nawet 80 proc. kosztów stanowią wynagrodzenia. Nie chcemy dyskutować z ustawą podwyżkową ani zajmować stanowiska w sprawie negocjacji płacowych, bo trudno mi uwierzyć, że jakikolwiek kompromis uda się tu jeszcze osiągnąć - ocenia.
- Żądamy natomiast zabezpieczenia środków na te stale rosnące wynagrodzenia. NFZ ich nie zabezpieczy, bo NFZ płaci za świadczenia. Dlatego organizując ten protest, idziemy po pieniądze na podwyżki. Do 15 maja musimy podpisać porozumienia płacowe ze związkami zawodowymi, musimy wiedzieć, na czym stoimy - podkreśla.
Dodaje, że sytuację w ochronie zdrowia pogarsza dziura w budżecie NFZ. - W ubiegłym roku szacowano, że będzie to 23 mld zł, teraz mówi się już o 30 mld zł - wskazuje Malinowski.
Samorząd lekarski popiera protest
Protest poparła Naczelna Rada Lekarska, zwracają uwagę na pogarszającą się sytuację szpitali.
"Zadłużenie szpitali przekracza 25 mld zł, a niezapłacone nadwykonania za świadczenia zdrowotne wykonane w szpitalach sięgają kwoty 4,5 mld zł. Brak terminowej zapłaty za wykonane świadczenia skutkuje dramatycznym pogorszeniem sytuacji finansowej szpitali i ograniczeniem ich płynności finansowej" - zwraca uwagę samorząd lekarski w stanowisku opublikowanym 20 lutego.
"Nie do przyjęcia jest motywowanie faktu braku zapłaty za wykonane świadczenia zdrowotne tym, że są to świadczenia limitowane, gdyż większość świadczeń zdrowotnych wykonywanych w szpitalach I i II poziomu zabezpieczenia to świadczenia pilne i ratujące życie, ale przede wszystkim są to świadczenia wykonane w wyniku rzeczywistych potrzeb pacjentów" - podkreśla samorząd lekarski.
Zwraca też uwagę, że Ministerstwo Zdrowia nie wprowadziło systemowych narzędzi (w tym ekonomicznych) realnie wspomagających restrukturyzację i konsolidację szpitali. "Mapy wykonań świadczeń, wynikające z potrzeb ekonomicznych szpitali, zastąpiły mapy potrzeb zdrowotnych. Brak jest regionalnych planów, celów oraz osób odpowiedzialnych za planową i racjonalną konsolidację, a nie chaotyczny upadek oraz oddolne i niespójne obszarowo programy naprawcze szpitali" - czytamy w stanowisku.
Katarzyna Prus, dziennikarka Wirtualnej Polski
Źródła:
1.WP abcZdrowie
2.Naczelna Izba Lekarska
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.