Przeszedł śmierć kliniczną. Powiedział, co zobaczył
Przez kilka dni ignorował silny ból brzucha, bo nie chciał opuścić ślubu syna. Gdy w końcu trafił do szpitala, lekarze odkryli pęknięty wyrostek. Podczas operacji serce Mike’a McKinseya miało zatrzymać się na 45 minut. Po wszystkim mężczyzna opowiedział, co – jak twierdzi – zobaczył na granicy życia i śmierci.
W tym artykule:
Ból brzucha okazał się pękniętym wyrostkiem
Mike McKinsey trafił do szpitala po kilku dniach silnego bólu brzucha. Początkowo próbował wytrzymać do końca rodzinnych uroczystości związanych ze ślubem syna. Bliscy sądzili, że może mieć grypę. Dopiero po weselu zdecydował się pojechać na izbę przyjęć.
Badania wykazały, że jego wyrostek robaczkowy pękł prawdopodobnie kilka dni wcześniej. Konieczna była pilna operacja. Zabieg, który miał uratować mu życie, przerodził się w dramatyczną walkę. McKinsey wspominał później, że po raz pierwszy naprawdę przestraszył się, że może już nie zobaczyć żony i dzieci.
Serce zatrzymało się na 45 minut
Podczas operacji doszło do zatrzymania pracy serca na 45 minut. Według relacji mężczyzny, gdy leżał na stole operacyjnym, zobaczył postać Jezusa. Nie miała przypominać obrazów znanych mu z dzieciństwa. Opisywał ją jako mężczyznę o ciemnobrązowych włosach, krótkiej brodzie i zielonych oczach.
Twierdzi, że zobaczył Jezusa i złociste miasto
McKinsey miał poczuć, że opuszcza własne ciało. Zamiast sali operacyjnej zobaczył białą mgłę, która rozsunęła się przed nim jak kurtyna. Za nią miały znajdować się zielone wzgórza, kwiaty poruszające się bez wiatru i złociste miasto z kopułami. - To było jak pokaz fajerwerków z białych promieni światła - wspominał w nagraniu opublikowanym w serwisie YouTube.
Kiedy odzyskał przytomność, zobaczył wokół siebie personel medyczny. Przy łóżku stał wózek reanimacyjny, a obok leżały elektrody defibrylatora. Lekarz zapytał go, czy pamięta swoje imię. McKinsey uznał wtedy, że rzeczywiście był na granicy życia i śmierci. W szpitalu spędził kolejnych 12 dni. W tym czasie stracił ponad 10 kg i początkowo był karmiony wyłącznie płynami.
Mężczyzna przekonuje, że to doświadczenie zmieniło jego podejście do śmierci. - Wiem, co jest po drugiej stronie - powiedział.
Neurolog wyjaśnia możliwe przyczyny
Naukowcy podchodzą do takich relacji ostrożnie i próbują tłumaczyć je pracą mózgu w skrajnych warunkach. Dr Jane Aspell, neurolog z Uniwersytetu Anglia Ruskin, wyjaśnia, że wrażenie opuszczenia ciała może wiązać się z zaburzeniami pracy obszarów mózgu odpowiedzialnych za orientację przestrzenną i poczucie własnego ciała.
- Jeśli mózg nie może poprawnie zintegrować informacji z układu przedsionkowego i innych zmysłów, może powstać wrażenie unoszenia się ponad własnym ciałem - komentowała. Podobne zjawiska opisywano m.in. u osób po urazach mózgu, pod wpływem substancji psychoaktywnych oraz w sytuacjach niedotlenienia, które mogą towarzyszyć śmierci klinicznej.
Źródło: cbn.com, WP abcZdrowie
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.