Dom seniora bez wpisu do rejestru
Sprawa dotyczy obiektu Belweder przy ul. Chopina w Koninie. Jak ustaliła redakcja LM.pl, przebywają tam osoby potrzebujące całodobowej opieki. Placówka nie figuruje jednak w rejestrze wojewody wielkopolskiego, a tym samym nie posiada wymaganego zezwolenia na prowadzenie tego rodzaju działalności.
WIDEOMieszkają w DPS-ie. Mówią, za czym najbardziej tęsknią
Z dokumentów, do których dotarli reporterzy, ma wynikać, że właścicielka starała się o wpis do rejestru, ale postępowanie zostało zawieszone na jej wniosek. Mimo tego placówka nadal przyjmowała seniorów.
Według informacji przedstawionych przez portal miesięczny koszt pobytu miał wynosić niemal 5,5 tys. zł. Umowa przewidywała całodobową opiekę, a w razie potrzeby także pomoc w podstawowych czynnościach, takich jak karmienie, mycie czy ubieranie.
Reporterka weszła do środka z ukrytą kamerą
Dziennikarka LM.pl podała się za córkę kobiety, dla której szuka miejsca w domu opieki. Dzięki temu dostała się do środka. Reporterzy obserwowali również budynek o różnych porach.
Według ich relacji podczas obserwacji nie widzieli podopiecznych przebywających na zewnątrz. Twierdzą również, że z budynku słyszeli krzyki seniorów i wołanie o pomoc. Reporterzy mieli ponadto znaleźć instrukcję opisującą sposób postępowania w przypadku śmierci pensjonariusza.
Informacje te należy jednak oddzielić od ustaleń służb – są efektem dziennikarskiego śledztwa i na obecnym etapie nie oznaczają potwierdzenia, że seniorzy byli narażeni na niebezpieczeństwo.
Na miejscu pojawiła się policja
Placówką zainteresowały się służby. Jak wynika z informacji, policjanci nie stwierdzili, aby życie lub zdrowie przebywających tam osób było w chwili interwencji zagrożone. Podjęli jednak czynności zmierzające do sprawdzenia legalności działania ośrodka.
Po anonimowym zgłoszeniu na miejscu pojawili się również pracownicy Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie. Nie była to jednak formalna kontrola działalności placówki – uprawnienia w tym zakresie ma wojewoda.
Początkowo właścicielka nie chciała udzielić wywiadu. Po zapowiedzi publikacji reportażu zmieniła jednak decyzję i przedstawiła swoją wersję wydarzeń. Tłumaczyła, że po pierwszej kontroli wojewody okazało się, iż w obiekcie potrzebne są poprawki i remont. W tym samym czasie miały zgłaszać się do niej rodziny poszukujące opieki dla swoich bliskich.
Jak relacjonuje LM.pl, właścicielka przyznała, że zdecydowała się odpowiedzieć na te prośby. Po kolejnej kontroli do uzupełnienia miały pozostać drobniejsze kwestie związane z wyposażeniem pokoi. Zapewniła również, że postępowanie dotyczące wpisu placówki do rejestru zostało już odwieszone.
Wojewoda sprawdza placówkę
Sprawa nie została jeszcze zakończona. Na początku września urząd wojewódzki przeprowadził w placówce doraźną kontrolę w związku z informacjami o prowadzeniu działalności bez wymaganego zezwolenia. Zebrane materiały są analizowane.
Dlatego na obecnym etapie można stwierdzić, że placówka świadczyła całodobową opiekę nad seniorami, nie figurując w wymaganym rejestrze wojewody.
Osobną kwestią pozostają warunki panujące w ośrodku i zarzuty wynikające z dziennikarskiego śledztwa. Policja podczas swojej interwencji nie stwierdziła bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia seniorów, a wyniki działań kontrolnych właściwych instytucji nie są jeszcze znane.
Źródło: LM
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.