Radni chcą kontroli w toruńskim szpitalu
Radni Prawa i Sprawiedliwości złożyli pismo do marszałka województwa kujawsko-pomorskiego Piotra Całbeckiego i wojewody Michała Sztybela, w którym domagają się reakcji na ujawnione przez WP abcZdrowie nieprawidłowości w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Toruniu.
Dotarliśmy do treści tego pisma. Radni PiS postulują w nim powołanie niezwłocznej kontroli funkcjonowania SOR-u Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Toruniu. Chcą też, aby niezależne organy sprawdziły grafiki pracy lekarzy, rzeczywistą obsadę dyżurową oraz dokumentację przekazywaną do Narodowego Funduszu Zdrowia.
Jak pisaliśmy, luki w grafikach na toruńskim SOR mieli wypełniać lekarze, którzy w tym samym czasie dyżurowali na innym oddziale. Medycy zarzucają szpitalowi "patologię" i mówią o zagrożeniu dla pacjentów. Ci, którzy zgłaszali nieprawidłowości, mieli być karani i zastraszani. Tymczasem dyrekcja twierdzi, że wszystko działa jak należy.
"W imieniu mieszkańców Torunia i województwa kujawsko-pomorskiego wzywamy Pana Marszałka do wyjaśnienia, czy dochodziło do sytuacji, w których ten sam lekarz był wykazywany jako pracujący jednocześnie na SOR-ze i na innym oddziale lub w innym miejscu udzielania świadczeń" – napisali w piśmie do Piotra Całbeckiego radni Prawa i Sprawiedliwości.
Chcą, aby marszałek województwa kujawsko-pomorskiego wyjaśnił, czy miał wcześniej wiedzę na temat nieprawidłowości w zarządzanym przez Urząd Marszałkowski Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Toruniu, a także czy reagował na ewentualne sygnały dotyczące nieprawidłowości.
Domagają się również, aby organy państwowe zweryfikowały, w jaki sposób szpital zareagował na zgłoszenia dotyczące nieprawidłowości. Politycy PiS domagają się "wyjaśnienia, czy wobec osób zgłaszających nieprawidłowości podejmowano działania dyscyplinarne, porządkowe, służbowe lub inne działania mogące być odebrane jako forma nacisku".
Podobnej kontroli samorządowcy domagają się ze strony organów wojewody Michała Sztybela. Przedstawiciele toruńskiej opozycji zaapelowali, aby sprawą "niezwłocznie zajął się Narodowy Fundusz Zdrowia".
Jak ustaliliśmy, do prokuratury w przyszłym tygodniu może trafić zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa w sprawie nieprawidłowości w placówce.
"Kreatywna dokumentacja" i "zastraszanie"
- Podczas części dyżurów w SOR brakuje lekarza, a pacjentami opiekują się lekarze zatrudnieni w innych oddziałach szpitalnych, którzy jednocześnie wykonują swoje podstawowe obowiązki w oddziałach macierzystych i na blokach operacyjnych - mówił o sytuacji w Toruniu w rozmowie z WP abcZdrowie Władysław Krajewski, wiceprzewodniczący Porozumienia Rezydentów.
Alarmował, że to zagrożenie dla zdrowia i życia pacjentów, ale szpital, zamiast rozwiązywać problem, maskuje go, tworząc "kreatywną dokumentację". Wyjaśnił, że tacy lekarze są wykazani w grafiku jako personel SOR.
- Nieprawidłowości w obsadzie dyżurów na SOR w wojewódzkim szpitalu w Toruniu to nie były jednostkowe sytuacje, to się działo notorycznie. Zapełniano luki w grafikach na SOR lekarzem, który w tym samym czasie miał dyżur na oddziale macierzystym. To jest niezgodne z prawem i osobiście tłumaczyłam to pani dyrektor - powiedziała nam też Grażyna Cebula-Kubat, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy.
Rzecznik szpitala Janusz Mielcarek zaprzeczył temu w rozmowie z WP abcZdrowie. Zaznacza też, że nie ma oficjalnej informacji o osobie z potwierdzonym statusem sygnalisty.
Jak przekazała nam dr Cebula-Kubat, lekarze byli "przymuszani do godzenia się na takie dyżury". - Znam sytuacje zastraszania rezydentów, którzy odmawiali pracy w takich warunkach. Słyszeli, że jeśli odmówią, to mogą się już pakować - mówiła nam lekarka.
Tłumaczyła, że lekarz może zejść z oddziału, ale po to, by skonsultować pacjenta. - Konsultacja to nie jest jednak opieka nad pacjentem, lekarz nie ma wówczas prawa podpisywać żadnej dokumentacji medycznej, np. wypisu - podkreśliła.
- Jeśli coś stanie się z pacjentem na oddziale, a lekarz będzie na SOR, odpowiedzialność poniesie lekarz, a nie ten, kto narzucił mu takie warunki pracy. Mamy odpowiedzialność zawodową, cywilną i karną. Czasem decydują minuty, w których może dojść do tragedii - podkreśla lekarka.
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.