Tanie i bez recepty. "Mogą nawet spowodować śmierć"

Tanie, łatwo dostępne i bez recepty. Preparaty z kodeiną, pseudoefedryną i dekstrometorfanem coraz częściej są traktowane jako zamiennik narkotyków. A łączenie ich z alkoholem to gotowy przepis na tragedię. Lekarze i farmaceuci ostrzegają, że taka "weekendowa zabawa" niszczy wątrobę i może prowadzić nawet do śmierci.

"Weekendowe narkotyki"Niebezpieczne leki (w kółku od lewej Angelika Talar-Śpionek, Dominika Lewandowska, Karolina Pyziak-Kowalska)
Źródło zdjęć: © East News
Anna Klimczyk

Weekendowe narkotyki z apteki

Tabletki na ból głowy, syropy na kaszel czy leki zwalczające katar, w których składzie znajdziemy substancje psychoaktywne, takie jak kodeina, pseudoefedryna czy dekstrometorfan, są dostępne w każdej aptece, nie kosztują wiele i dostaniemy je bez recepty. Jednak farmaceuci alarmują, że coraz częściej są kupowane nie po to, by leczyć doskwierające nam objawy, ale dla działania psychoaktywnego.

Czy Polacy biorą za dużo leków?

- Kodeina daje efekt uspokajający i euforię, pseudoefedryna działa pobudzająco, a dekstrometorfan - przy wysokich dawkach - może wywoływać zaburzenia percepcji i stan odurzenia. To dobrze znany farmaceutom problem - podkreśla Angelika Talar-Śpionek, farmaceutka serwisu GdziePoLek.

W Polsce dostępnych jest kilkanaście produktów OTC zawierających kodeinę - najczęściej przeciwkaszlowych lub złożonych przeciwbólowych. W przypadku pseudoefedryny mówimy o kilkudziesięciu preparatach bez recepty - głównie lekach na zatoki i objawowych preparatach na przeziębienie. Trzeba też pamiętać, że od kilku lat obowiązują przepisy ograniczające sprzedaż jednorazową produktów z pseudoefedryną, kodeiną i dekstrometorfanem osobom poniżej 18. roku życia, właśnie ze względu na ryzyko nadużywania.

- Z praktyki aptecznej mogę powiedzieć, że przed weekendem częściej sprzedają się leki na przeziębienie i zatoki z pseudoefedryną, preparaty przeciwkaszlowe zawierające dekstrometorfan oraz leki przeciwbólowe, w tym te z dodatkiem kodeiny. Wzmożony ruch zaczyna się zwykle w piątek po południu i utrzymuje w sobotę. Zdarza się, że pacjenci kupują kilka opakowań tego samego preparatu, bardzo konkretnie pytają o składnik aktywny albo udają się do kilku aptek - opowiada Talar-Śpionek.

Specjaliści widzą problem

Farmaceuci podkreślają, że mają świadomość, że niektóre leki OTC bywają wykorzystywane do odurzania i właśnie dlatego pytają o objawy, wiek pacjenta i cel stosowania. Tłumaczą, że to nie jest podejrzliwość dla zasady - tylko element odpowiedzialności zawodowej.

- Pacjent potrafi poprosić o trzy albo cztery opakowania preparatu z pseudoefedryną i tłumaczyć, że "cała rodzina jest chora", ale kiedy farmaceuta dopytuje o objawy albo dla kogo konkretnie ma być lek, odpowiedzi robią się bardzo ogólne. Zdarza się też młoda osoba, która prosi o konkretny syrop z dekstrometorfanem i od razu zaznacza, że "w innej aptece już nie mieli". Bywa presja czasu i wyraźna niechęć do rozmowy. Charakterystyczne jest też kupowanie kilku różnych leków z tym samym składnikiem - na przykład dwóch preparatów na przeziębienie, które oba zawierają pseudoefedrynę - mówi Talar-Śpionek.

- Pokazują się te same twarze, które chcą kupować ciągle to samo. Wymówki są bardzo różne - leki są potrzebne dla rodziny, dla znajomych w pracy, na wyjazd na zapas. Albo tłumaczą, że chcą zrobić zapas do apteczki, bo nie będą chodzić co chwila i kupować. Zdarza się też, że leki są kupowane w charakterystycznych zestawach, które sugerują, że ktoś może chcieć przerobić substancję leczniczą na narkotyk, lub kupuje dodatkowe leki, które zmniejszają skutki uboczne nadużywanych substancji. W swojej pracy spotkałam bardzo duży przekrój pacjentów uzależnionych i odurzających się - od nastolatków po seniorów. W pamięci najbardziej utkwił mi pracownik ośrodka zajmującego się uzależnieniami, który też najprawdopodobniej używał tych leków do odurzania - dodaje farmaceutka Dominika Lewandowska.

Na problem zwracają uwagę nie tylko farmaceuci, ale także lekarze.

- Zjawisko przyjmowania "weekendowych narkotyków" z perspektywy hepatologa jest bardzo poważne. Pacjenci sięgają po ogólnodostępne leki, by się "rozluźnić", "lepiej się bawić", "spać po imprezie" lub "funkcjonować w poniedziałek" - nie traktując tego jako uzależnienia, dopóki nie pojawią się konsekwencje zdrowotne - mówi specjalistka chorób zakaźnych i ekspertka w dziedzinie hepatologii, dr n. med. Karolina Pyziak-Kowalska.

A te konsekwencje, jak podkreśla ekspertka, w przypadku wątroby ujawniają się późno i bywają dramatyczne.

- W codziennej praktyce widuję pacjentów, u których wieloletnie nadużywanie leków przeciwbólowych, przeciwkaszlowych czy uspokajających - kupowanych legalnie, bez recepty, często w kilku aptekach na zmianę - doprowadziło do istotnego uszkodzenia wątroby. Rozpoznanie pada zwykle przypadkowo, przy okazji badań kontrolnych, albo dopiero wtedy, gdy pojawia się żółtaczka, osłabienie, świąd skóry, dyskomfort w prawym podżebrzu. To znaczy, że proces toczył się już od dawna - zaznacza dr Pyziak-Kowalska.

Lekarka dodaje, że szczególnie groźny jest paracetamol - uznawany za "bezpieczny lek dla każdego".

- Tymczasem przekroczenie dawki dobowej 4 g, a u osób z czynnikami ryzyka (regularne spożywanie alkoholu, niedożywienie, odchudzanie, równoczesne przyjmowanie innych leków) nawet niższych dawek, może doprowadzić do ostrej niewydolności wątroby. W krajach zachodnich to jedna z najczęstszych przyczyn ostrego uszkodzenia wątroby wymagającego hospitalizacji, a w skrajnych przypadkach - kwalifikacji do przeszczepienia narządu. Pacjenci często nie wiedzą, że łącząc kilka popularnych preparatów "na przeziębienie", "na ból głowy" i "na gorączkę", mogą przyjmować tę samą substancję czynną w łącznej, toksycznej dawce - tłumaczy dr Pyziak-Kowalska.

Eksperci ostrzegają przed konsekwencjami

Druga grupa "weekendowych narkotyków" to niesteroidowe leki przeciwzapalne - stosowane przewlekle, w dużych dawkach, "na kaca", "na ból po imprezie", "profilaktycznie przed wyjściem". Poza powszechnie znanymi powikłaniami ze strony żołądka i nerek mogą wywoływać polekowe uszkodzenie wątroby.

- A trzecia to leki przeciwkaszlowe i przeciwprzeziębieniowe zawierające substancje o działaniu psychoaktywnym nadużywane szczególnie przez młodszych pacjentów. W połączeniu z alkoholem wielokrotnie zwiększają ryzyko uszkodzenia wątroby i innych narządów. W przypadku wielu leków weekendowy schemat "lek plus impreza plus alkohol plus kolejny lek następnego dnia" jest dla wątroby niezwykle obciążający, nawet jeśli każdy z elementów z osobna wydaje się akceptowalny - podkreśla dr Pyziak-Kowalska.

Konsekwencje stosowania takich leków mogą być bardzo poważne. W przypadku pseudoefedryny może dojść nawet do zawału, omamów i stanów lękowych. Szczególnie niebezpieczne może być połączenie z lekami stosowanymi w ADHD. Kodeina może spowodować zatrzymanie oddechu, utratę przytomności. W przypadku osoby, która jest szybkim metabolizerem kodeiny, może dojść do śmierci. Dekstrometorfan może powodować halucynacje i drgawki, a w przypadku połączenia z jednym z leków przeciwbólowych czy z lekami przeciwdepresyjnymi może dojść do zespołu serotoninowego, który może nawet spowodować śmierć - wylicza farmaceutka Dominika Lewandowska.

Dr Pyziak-Kowalska zaznacza, że w wielu przypadkach nie od razu widać tragiczne konsekwencje nadużywania takich leków. Powód? Pierwsze objawy uszkodzenia wątroby pojawiają się późno.

- Zmęczenie, nudności, brak apetytu, dyskomfort w prawym podżebrzu, świąd skóry, ciemny mocz, żółtaczka - to już zaawansowany etap. Wątroba przez długi czas nie wysyła niepokojących sygnałów. Po drugie każdy lek, także dostępny bez recepty, ma profil bezpieczeństwa, dawkę maksymalną i interakcje. "Bez recepty" nie znaczy "bez konsekwencji". A po trzecie - przy regularnym, nawet weekendowym stosowaniu jakichkolwiek leków warto okresowo kontrolować próby wątrobowe. To proste badanie, które może wcześnie wychwycić problem.

- Apeluję o czytanie ulotek, niełączenie preparatów na własną rękę, niełączenie leków z alkoholem i traktowanie leków OTC z taką samą uwagą jak leków na receptę. A jeśli pojawia się myśl "potrzebuję tego, żeby przetrwać weekend" albo "żeby funkcjonować po weekendzie" - to już sygnał, żeby porozmawiać z lekarzem - podsumowuje dr Pyziak-Kowalska.

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie