Ukrywanie pacjentów i fikcyjne konsylia? Eksperci mówią o poważnych zaniedbaniach
Krajowa Sieć Onkologiczna miała zapewnić chorym leczenie ustalane podczas wielodyscyplinarnych konsyliów, tymczasem – jak alarmują eksperci z NIO w Krakowie – w praktyce konsylia często nie są realnie realizowane, a część szpitali rozpoczyna terapię bez rzetelnej kwalifikacji. Powodem m.in. pieniądze.
W rozmowie z "Rynkiem Zdrowia" Waldemar Stylo, zastępca dyrektora ds. zarządzania i finansów krakowskiego oddziału Narodowego Instytutu Onkologii – Państwowego Instytutu Badawczego, wskazuje, że część placówek z niższych poziomów referencyjności rozpoczyna leczenie bez realnego konsylium. - Krajowa Sieć Onkologiczna często nadal nie daje pacjentom możliwości optymalnego leczenia, ustalonego podczas konsylium z udziałem specjalistów różnych dziedzin medycyny. Szpitale z poziomu SOLO I, a bywa, że i SOLO II, rozpoczynają leczenie bez konsylium, kierując się jedynie względami finansowymi - komentował.
Konsylia często są nieprzeprowadzane
Prof. Stanisław Kłęk, zastępca dyrektora i pełnomocnik ds. KSO w NIO Kraków, dodaje, że problem jest złożony: zdarzają się sytuacje, w których konsylium jest wykazane w dokumentach, ale jego przebieg nie spełnia standardów. - Rzecz w tym, że konsylium może być niedoskonałe, np. wykazano obecność trzech specjalistów, podczas gdy w rzeczywistości było dwóch. Często zdarza się również, że pacjent nie jest informowany o tym, że konsylium w jego sprawie w ogóle miało miejsce. Nie wspominam już o konsyliach będących czystą fikcją i sprowadzających się do podbitych papierów. Od lekarzy z wielu szpitali wiemy, że jest to "standard" znany w całej Polsce - mówił w rozmowie z "Rynkiem Zdrowia".
"Niewykazywanie" chorych z powodów finansowych
Eksperci zwracają uwagę na jeszcze jedno zjawisko: "niewykazywanie" pacjentów onkologicznych. Według prof. Kłęka część szpitali obawia się, że po zgłoszeniu chory trafi do ośrodka SOLO III, a wraz z nim odpłyną pieniądze z NFZ. - Niewykazywanie chorych na nowotwory ujawniają statystki, z których wynika, że więcej osób było w danym okresie leczonych niż wykazanych. Szpitale SOLO I ukrywają, że zabieg został zrealizowany. Następnie tłumaczą, że pacjent został przyjęty "na ostro" z powodu np.krwawienia czy niedrożności jelit - tłumaczył.
Tłem są mechanizmy finansowania. Stylo wyjaśnia, że to samo świadczenie może być rozliczane różnymi ścieżkami, a w praktyce zdarza się, że rozliczenie w ramach ryczałtu jest korzystniejsze niż jako świadczenie onkologiczne. - Szpitale rozliczające pacjenta poza pakietem onkologicznym czy w ryczałcie, w ogóle nie zgłaszają go do konsylium. W ten sposób nie usłyszą, że w ogóle nie powinny go operować. Nie stracą ani pacjenta, ani środków z NFZ - podkreślił.
Potrzeba zmiany systemowej
Największy koszt ponosi pacjent. Skutki mogą być poważne: w części nowotworów błędna kolejność terapii oznacza gorsze rokowanie, a czasem utratę szansy na najlepszy efekt leczenia. Rozwiązanie – zdaniem ekspertów – powinno być systemowe. - Nieprawidłowe postępowanie powinno skutkować brakiem rozliczenia z NFZ. Problem zostałby rozwiązany bardzo szybko - sądzę, że wystarczyłby miesiąc. Szpitale nie otrzymywałyby pieniędzy w sytuacji braku konsylium lub np. w sytuacji przeprowadzenia konsylium, ale niewdrożenia jego ustaleń. Pewne jest, że decydenci i płatnik powinni szybko pochylić nad tą kwestią - stwierdził prof. Kłęk.
Źródło: Rynek Zdrowia
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.