Utknęli na lotniskach w strefie konfliktu. Co dzieje się z ludźmi w "stanie zawieszenia"?
Eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie i zamknięcie części przestrzeni powietrznej sprawiły, że tysiące podróżnych utknęły na lotniskach regionu. W związku z napiętą sytuacją po atakach USA i Izraela na Iran oraz odpowiedzi Teheranu, w części państw utrzymuje się niestabilność.
Lęk rośnie z każdą godziną
Rzecznik MSZ Maciej Wewiór poinformował, że działa zespół kryzysowy, a Polska jest przygotowana na różne scenariusze. Podkreślił, że nie ma informacji, aby którykolwiek z polskich obywateli ucierpiał. Zorganizowane grupy turystyczne opuściły już Izrael drogą lądową, a Polacy wyjeżdżają także z Jordanii. W krajach Zatoki Perskiej resort zaleca pozostanie na miejscu i stosowanie się do wskazań lokalnych służb.
Jednego dnia odwołali 3,5 tys. lotów. Co dalej z podróżami?
Dla osób, które od kilku dni czekają na możliwość powrotu, największym wyzwaniem staje się nie tyle fizyczne zmęczenie, co narastające napięcie psychiczne. Zdaniem prof. Andrzeja Falkowskiego, psychologa biznesu z Uniwersytetu SWPS, sytuacja uwięzionych na lotniskach to szczególny rodzaj doświadczenia. - To jest stan zawieszenia. Ci ludzie nie są ani w domu, ani u celu podróży. Znajdują się w przestrzeni przejściowej, a każda kolejna godzina wzmacnia poczucie bezradności - powiedział w rozmowie z PAP.
Kluczowym mechanizmem jest utrata kontroli nad własnym losem. - My funkcjonujemy, przewidując rzeczywistość i działając w oparciu o schemat przyczynowo-skutkowy. Gdy to znika, pojawia się silne poczucie braku kontroli. A to jedna z najbardziej niekomfortowych sytuacji dla człowieka - wyjaśnił.
Według niego w takich warunkach ludzie próbują "organizować chaos", czyli nadawać sens sytuacji, nawet jeśli obiektywnie trudno go znaleźć. - Badania pokazują, że gdy eksperymentalnie odbiera się ludziom poczucie kontroli, zaczynają dostrzegać sensowne wzory w chaotycznych bodźcach. Tworzą porządek nawet tam, gdzie go obiektywnie nie ma. To próba odzyskania kontroli - wskazał.
Paraliż decyzyjny i potrzeba działania
Brak jasnych informacji i realnego wpływu na rozwój wydarzeń może prowadzić do paraliżu decyzyjnego. - To sytuacja potwornie niekomfortowa. Człowiek nie wie, co robić, bo każda opcja wydaje się ryzykowna - ocenił ekspert. Jednocześnie długotrwała bezczynność jest jeszcze trudniejsza psychicznie, dlatego ludzie zaczynają organizować sobie codzienność tu i teraz. Podobne zjawisko obserwowano w czasie pandemii, gdy podróżni miesiącami czekali na powrót do domu.
Psycholog podkreśla, że w sytuacjach granicznych częściej niż agresja pojawia się potrzeba wspólnoty, a szczególne znaczenie ma rola lidera. - W takich momentach uruchamia się instynkt stadny. Sytuacje graniczne paradoksalnie zbliżają ludzi. Jeden pomaga drugiemu, pojawia się współdziałanie. Agresja bywa wygaszona, bo wspólnym celem staje się przetrwanie - zaznaczył.
Zdaniem prof. Falkowskiego najważniejsze jest obniżenie poziomu lęku. Ekspert radzi, by świadomie ograniczać ekspozycję na niezweryfikowane informacje i katastroficzne scenariusze. Pomocne może być też skierowanie uwagi na proste czynności dnia codziennego. Skuteczną strategią bywa również poznawcze przeformułowanie sytuacji.
Możliwe konsekwencje po powrocie
Choć większość osób po powrocie szybko wróci do równowagi, część może odczuwać długofalowe skutki stresu. Wiele zależy od cech osobowości, zwłaszcza poziomu lęku jako trwałej cechy. - Może dojść do reakcji traumatycznych, silnych procesów depresyjnych. Niektórzy mogą potem bać się latać, a nawet wychodzić poza swoją strefę bezpieczeństwa - ostrzegł psycholog.
Po powrocie do kraju ważna jest uważna obserwacja. - Rodzina powinna zwrócić uwagę, czy dana osoba funkcjonuje normalnie. Większość wróci do równowagi, ale część może potrzebować wsparcia specjalisty - podkreślił. Jak podsumował, długotrwałe utrzymywanie maksymalnego poziomu napięcia może mieć poważne konsekwencje.
Źródło: PAP
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.