Wstydliwy problem, zachorowań przybywa. "Można mówić o renesansie kiły"

Kiła, przez lata uznawana za chorobę należącą do przeszłości, znów staje się poważnym problemem. Na Pomorzu przybywa zakażeń, a lekarze ostrzegają, że rzeczywista skala zjawiska może być znacznie większa, niż pokazują oficjalne statystyki.

KiłaKiła
Źródło zdjęć: © Getty Images
Marta Słupska

Zakażeń jest coraz więcej

Jeszcze na początku XXI wieku w Polsce rejestrowano od 1000 do 1500 zachorowań na kiłę rocznie. Obecnie każdego roku wykrywa się ponad 3000 nowych przypadków. Szczególnie niepokojący wzrost nastąpił po pandemii COVID-19, gdy liczba zgłoszonych zakażeń niemal się podwoiła.

Eksperci podkreślają jednak, że dane mogą nie odzwierciedlać rzeczywistej liczby chorych. Kiła bywa bezobjawowa, a wiele osób zwleka z wizytą u specjalisty z powodu wstydu lub obawy przed oceną.

Na Pomorzu nowe rozpoznania dotyczą przede wszystkim mężczyzn w wieku od 20 do 39 lat. Lekarze zauważają jednak, że zakażenia coraz częściej występują również u seniorów. Sprzyjać temu mogą nowe znajomości i kontakty seksualne podejmowane bez odpowiedniego zabezpieczenia.

– Do lat 90. XX wieku istniał obowiązek wykonywania przesiewowych badań w kierunku kiły, między innymi podczas przyjęcia do pracy, badań okresowych czy poboru do wojska. Później z tego zrezygnowano, ponieważ zachorowań było niewiele. Dziś można mówić o renesansie kiły – mówi dr hab. med. Tomasz Smiatacz, kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.

Z danych Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Gdańsku wynika, że w ubiegłym roku na Pomorzu odnotowano 251 przypadków chorób przenoszonych drogą płciową, w tym kiły.

Pierwszy objaw może zniknąć

Kiłę wywołuje bakteria nazywana krętkiem bladym. Do zakażenia dochodzi przede wszystkim podczas kontaktów seksualnych. Pierwszym symptomem jest zwykle bezbolesne owrzodzenie, które może pojawić się na narządach płciowych, w jamie ustnej lub w okolicy odbytu.

– Kiła najczęściej objawia się bezbolesnymi owrzodzeniami narządów płciowych, które z czasem mogą samoistnie się wygoić. Może również dojść do powiększenia węzłów chłonnych w okolicy miejsca zakażenia – wyjaśnia lekarz.

Zniknięcie zmiany nie oznacza jednak wyzdrowienia. Bakterie nadal pozostają w organizmie, a zakażenie można wówczas wykryć za pomocą badań serologicznych wykonywanych z krwi.

U kobiet wczesne objawy mogą pozostać niezauważone, ponieważ owrzodzenia niekiedy rozwijają się wewnątrz pochwy lub na szyjce macicy.

Wysypka, łysienie i groźne powikłania

Nieleczona kiła przechodzi w kolejne stadia. W ciągu dwóch lat od zakażenia może pojawić się wysypka obejmująca tułów, dłonie i stopy, łysienie plackowate oraz zmiany skórne i śluzówkowe w okolicy miejsca zakażenia.

– Sączących zmian nie należy dotykać bez rękawiczek, ponieważ choroba bardzo łatwo się przenosi. Krętki mogą wnikać także przez nieuszkodzoną skórę – ostrzega dr hab. Tomasz Smiatacz.

Po wielu latach nieleczona infekcja może prowadzić do nieodwracalnych uszkodzeń układu nerwowego, aorty, zastawek serca i innych narządów. Tak zaawansowane przypadki są obecnie w Polsce rzadkie, ale lekarze przypominają, że zagrożenia nie wolno lekceważyć.

Kiłę można skutecznie wyleczyć

Podstawą diagnostyki są badania krwi. Na Pomorzu anonimowe i bezpłatne testy w kierunku kiły można wykonać między innymi w punktach konsultacyjno-diagnostycznych w Gdańsku, Gdyni i Słupsku. Można również zgłosić się do dermatologa-wenerologa lub lekarza rodzinnego.

Leczenie polega na podaniu antybiotyku, najczęściej penicyliny. Alternatywą może być doksycyklina. Nie należy jednak kupować leków w internecie ani podejmować terapii bez konsultacji ze specjalistą.

– Przechorowanie nie zapewnia odporności, dlatego możliwe jest ponowne zakażenie. Nie mamy również szczepionki. Najskuteczniejsze pozostają edukacja, świadomość, regularne testowanie się i szybkie rozpoczęcie leczenia – podsumowuje lekarz.

Źródło: dziennikbaltycki.pl

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie