Zaczęło się od mrowienia ust. W wieku 18 lat przeszedł udar
Julian Nelson miał tylko 18 lat, gdy podczas zwykłej przerwy na lunch poczuł mrowienie ust i drętwienie ręki. Chwilę później stracił kontrolę nad prawą stroną ciała. W szpitalu usłyszał diagnozę, której nikt się nie spodziewał: udar.
W tym artykule:
18-latek usłyszał diagnozę: udar
Julian Nelson podczas przerwy w pracy sięgnął po skrzydełko z kurczaka i nagle poczuł mrowienie po prawej stronie ust. Po chwili dziwne uczucie pojawiło się także w palcach prawej dłoni. Ręka zaczęła drętwieć tak bardzo, że nie był w stanie utrzymać jedzenia.
Początkowo nie wiedział, co się dzieje. Był pewien tylko jednego: to nie była reakcja na pikantny posiłek. Objawy były dla niego nowe i, jak później wspominał, "bardzo dziwne". O swoim stanie powiedział szefowi, a następnie zadzwonił do dziewczyny. Zaraz po rozmowie stracił kontrolę nad całą prawą stroną ciała.
Przyczyną była rzadka wada naczyń w mózgu
Nastolatek trafił do szpitala w Oakland w Kalifornii. Tam usłyszał diagnozę, której nikt z jego bliskich się nie spodziewał: udar. Konieczne było przewiezienie go do placówki w Redwood City, lepiej przygotowanej do opieki nad pacjentem w takim stanie. Przyczyną udaru okazały się malformacje tętniczo-żylne, czyli nieprawidłowe sploty naczyń krwionośnych w mózgu. Często pozostają niewykryte aż do momentu, gdy doprowadzą do krwawienia, napadu padaczkowego albo silnych bólów głowy.
Po udarze musiał uczyć się sprawności na nowo
Gdy odzyskał przytomność, zobaczył przy sobie rodzinę. Jego babcia, Gloria Nelson, nie mogła uwierzyć w to, co się stało. — Jak Julian, który miał zaledwie 18 lat, mógł mieć udar? — zastanawiała się.
Przed chorobą Julian był aktywny fizycznie. Biegał, jeździł na rowerze, chodził po górach i regularnie ćwiczył. Po udarze musiał jednak od nowa walczyć o sprawność. Potrzebował rehabilitacji ruchowej, terapii zajęciowej i logopedycznej. Terapeutom powtarzał, że jego celem jest wrócić do domu, móc chodzić i mówić. Udało się — opuścił szpital, poruszając się z laską.
Rok później pojawiły się napady padaczkowe
Rok później pojawiły się napady padaczkowe. Julian szacuje, że miał ich około 15. W 2008 r. przeszedł operację mózgu, a dziś przyjmuje leki pomagające kontrolować napady. Nadal odczuwa osłabienie prawej ręki i ma trudności z precyzyjnymi ruchami prawej stopy.
Mimo kolejnych dramatycznych doświadczeń, w tym postrzelenia podczas napadu i śmierci żony, Julian podkreśla, że nie chce się poddawać. W marcu 2025 r. ponownie się ożenił, a wraz z żoną spodziewa się córki. — Jesteśmy w stanie zrobić znacznie więcej, niż nam się wydaje — mówi. — Jeśli w to uwierzysz, może stać się rzeczywistością.
Źródło: heart.org
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.