120 oddziałów nie spełnia kryteriów. "Jeden z elementów patologii"
120 oddziałów nie spełnia kryteriów. "Jeden z elementów patologii"
Około 120 na 540 oddziałów chirurgicznych w Polsce nie spełnia wymogów. Wiele szpitali powiatowych nie ma odpowiednich warunków dla prowadzenia oddziału chirurgii, więc docelowo kwalifikuje się do zamknięcia lub przekształcenia. Co więcej, MZ szacuje, że do 2030 r. w samej chirurgii ogólnej zabraknie kilkuset specjalistów. Jakie będą skutki dla Polaków?
120 oddziałów chirurgii w Polsce nie spełnia kryteriów
Oddział Chirurgii Ogólnej w Szpitalu w Pionkach ma zostać zamknięty, a Szpital w Iłży zawiesił działalność oddziału chirurgicznego i OIOM-u. W tym roku zawieszone zostały też oddziały w Lubartowie. Z kolei szpital w Miastku, znany z działalności spółki neurochirurgów Spine, w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy (w latach 2024–2026) aż 10 razy zawieszał pracę z powodu braku kadry etatowej.
120 oddziałów nie spełnia warunków
Problem ma jednak charakter systemowy. Departament Analiz i Strategii Ministerstwa Zdrowia przeanalizował szczegółowe dane pochodzące z Narodowego Funduszu Zdrowia. Nowe mapy potrzeb zdrowotnych wskazują około 120 oddziałów chirurgii ogólnej, które nie spełniają przyjętych kryteriów dotyczących m.in. liczby i rodzaju wykonywanych zabiegów.
WIDEO
Zmiany w pensjach medyków. Prezes NFZ wskazuje powód
W sierpniu 2026 r. Narodowy Fundusz Zdrowia przedstawił do konsultacji publicznych projekty zarządzeń m.in. w sprawie zmian w chirurgii oraz jakości w podstawowej opiece zdrowotnej (POZ). Po analizie uwag zgłoszonych w konsultacjach Fundusz zdecydował, że zmiany wejdą w życie od przyszłego roku. Ma to ograniczyć zjawiska tzw. lekarzy walizkowych oraz rozszerzyć model płacenia za jakość w systemie ochrony zdrowia.
Trening czyni chirurga
Konsultant krajowy w dziedzinie chirurgii prof. Jerzy Sieńko zwraca uwagę, że obecny model funkcjonowania wielu małych oddziałów chirurgicznych nie gwarantuje optymalnych warunków leczenia ze względu na zbyt małą liczbę przeprowadzanych tam zabiegów. Tymczasem w chirurgii to, ile danych zabiegów lekarz wykonał w ostatnim czasie oraz jak potrafi odpowiedzieć na wyzwania czekające go przy stole operacyjnym, decyduje o zdrowiu i życiu leżącego na tym stole pacjenta.
- Niezależnie od ukrytych talentów, tak naprawdę trening czyni mistrza. Jeżeli ktoś daną procedurę wykonuje często i powtarza, to redukuje liczbę powikłań - podkreśla prof. Jerzy Sieńko.
Przełożenie niskiego wolumenu operacji na poziom opieki jest bezpośrednie: szpital wykonujący niewiele procedur rocznie nie tylko nie pozwala zespołom na utrzymanie pełnej wprawy, ale również nie jest w stanie wygenerować z kontraktu z NFZ środków na bieżącą modernizację i wymianę bazy sprzętowej.
Podobnego zdania jest prof. Andrzej Matyja, konsultant wojewódzki w dziedzinie chirurgii ogólnej dla województwa małopolskiego i były prezes Naczelnej Rady Lekarskiej, który wskazuje na perspektywę samego chorego.
- Zawsze należy zadać sobie odwrotne pytanie: czy chciałby pan być operowany na oddziale przez niedoświadczonego chirurga albo tam, gdzie tych zabiegów wykonywanych jest pięć czy 10 rocznie? - pyta prof. Andrzej Matyja. - Musimy rozmawiać i tłumaczyć, że nie chodzi o ustawowe zamykanie oddziałów, bo są drogie - to nie tędy droga. Musimy w porozumieniu ze społeczeństwem, z potencjalnym pacjentem zaoferować lepszą jakość świadczonych usług w ośrodkach - wskazuje ekspert.
W kwestii dojazdu do placówki medycznej prof. Jerzy Sieńko podkreśla, że priorytetem zawsze musi być zaplecze kadrowe i sprzętowe. - Ważniejsza jest jakość procedur chirurgicznych, a nie odległość, którą pacjent musi pokonać - wskazuje konsultant krajowy. Zauważa, że rozwinięta sieć dróg pozwala obecnie na szybki transport do wyspecjalizowanych szpitali dysponujących odpowiednią infrastrukturą, a przede wszystkim kadrą, która pozwala na bezpieczne wykonanie trudnych zabiegów.
Brak odpowiedniego wolumenu operacji ujawnia się szczególnie w skomplikowanych dziedzinach, takich jak chirurgia onkologiczna.
- Każdy z nas chciałby być operowany w ośrodkach, które mają doświadczenie w wykonywaniu określonych zabiegów operacyjnych. Jeżeli oddział wykonuje 10 czy 20 określonych zabiegów rocznie, to trudno powiedzieć, że ten oddział ma doświadczenie - mówi prof. Andrzej Matyja.
- To istotne zwłaszcza w zakresie tzw. zabiegów onkologicznych, które wymagają nie tylko precyzyjnego wykonania, ale zazwyczaj pewnej rozległości, radykalności, limfadenektomii i tzw. czystości onkologicznej. Jeżeli są oddziały, gdzie w ciągu roku wykonuje się jedną, dwie czy pięć resekcji żołądka z powodu raka, to myślę, że żaden pacjent nie chciałby na takim oddziale być operowany. Pacjent powinien mieć świadomość i wiedzę - bo na to zasługuje i za to płaci składki - by być operowanym zgodnie z aktualną wiedzą medyczną - wskazuje lekarz.
- Jako konsultant wojewódzki w Małopolsce co roku dokonuję analizy na podstawie informacji z NFZ: ile rocznie jest hospitalizowanych na konkretnym oddziale, w podziale na zabiegi planowe i ostrodyżurowe oraz czy byli operowani, czy leczeni zachowawczo. Okazuje się, że na 31 oddziałów w Małopolsce, które kształcą rezydentów, większość oczywiście realizuje szkolenia zgodnie z programem, czyli wykonuje to minimum 800 zabiegów rocznie, ale są też takie, które wykonują 300 czy 400 – ujawnia prof. Matyja.
Wyzwania demograficzne
Prof. Sieńko zwraca uwagę, że przekształcenia oddziałów chirurgicznych to nie sposób na oszczędności, ale odpowiedź na wyzwania demograficzne. Wraz ze starzeniem się społeczeństwa wzrasta zapotrzebowanie na wielospecjalistyczną opiekę długoterminową, a tej szpitale w mniejszych miejscowościach często nie są w stanie w pełni zapewnić. Z drugiej strony, państwo i system ochrony zdrowia zmagają się z rosnącą populacją osób starszych, niesamodzielnych, z wielochorobowością, dla których brakuje miejsc opieki stacjonarnej.
- Nie jestem zwolennikiem zamykania czegokolwiek w systemie ochrony zdrowia, tylko usprawniania tego systemu. W miejscach, gdzie oddziały chirurgiczne przestałyby funkcjonować, powinny się pojawić interdyscyplinarne oddziały opieki długoterminowej i geriatrycznej - tłumaczy prof. Sieńko.
Finanse i rewolucja technologiczna
Prof. Jerzy Sieńko zaznacza, że przekształcenie struktur wymaga równolegle realnego spojrzenia na finanse i wydolność budżetową płatnika. Sam dopływ gotówki bez zmian organizacyjnych nie rozwiąże bowiem problemów systemowych.
- Dopóki nie zostaną przeprowadzone zmiany restrukturyzacyjne, ile byśmy środków nie włożyli do systemu ochrony zdrowia, zawsze pojawi się deficyt. Dziura w budżecie NFZ też nie ma barw politycznych, bo kto by nie był ministrem zdrowia, to ta dziura się nie zasypie sama z siebie - zaznacza.
Wyzwaniem dla dotychczasowego modelu sieci szpitali jest również ogromny postęp technologiczny, który w ostatnich latach całkowicie zmienił oblicze medycyny.
- Chirurgia - i w ogóle medycyna - w ostatnim czasie przeszła rewolucyjne zmiany na korzyść naszych pacjentów, co dało efekt wydłużenia średniego życia w Polsce, w Europie i na świecie. Chirurgia zmieniła totalnie swój charakter. Kiedyś przy jednym z najczęściej wykonywanych zabiegów, jakim jest zaopatrzenie plastyczne przepukliny pachwinowej, po zabiegu leżało się tydzień. Teraz pacjent parę godzin po zabiegu idzie do domu. Ma możliwości zaopatrzenia laparoskopowego i jeszcze szybciej wraca do normalności - wskazuje chirurg prof. Andrzej Matyja.
Do tego dochodzi łatwiejszy przepływ wiedzy oraz konsolidacja działań specjalistów. - I to jest zdobycz medycyny, że możemy się konsultować, wspomagać wzajemnie, niezależnie od miejsca pobytu pacjenta i pobytu specjalisty w danym zakresie - dodaje prof. Matyja. - Cały światowy system idzie w kierunku chirurgii wąskospecjalistycznej. Każdy pacjent dąży do tego, by operować się w ośrodkach, które mają największe doświadczenie i umiejętności w zakresie wykonywania poszczególnych procedur chirurgicznych - wskazuje.
Koniec dyktatu prowincjonalnych polityków
Prof. Sieńko podkreśla, że na potrzeby zdrowotne trzeba patrzeć nie przez pryzmat emocji i polityki, ale danych, faktów potwierdzonych naukowo oraz - przede wszystkim - dobra pacjentów, których potrzeb polska ochrona zdrowia nie potrafi dziś w pełni zabezpieczyć. - Skończyły się czasy, kiedy to politycy decydowali o tym, jak wygląda struktura ochrony zdrowia w powiatach. To nie interes polityczny powinien tu decydować - wskazuje twardo prof. Sieńko.
Zwraca przy tym uwagę na hipokryzję. - Tam, gdzie taki oddział jest przekształcany, politycy będą głośno krzyczeć: "Nie zamykajcie tego oddziału!", a sami operują się gdzie indziej. Swoje rodziny też operują gdzie indziej - zaznacza chirurg. Dodaje, że wbrew interesom pewnych grup wpływu, warto przekształcać małe oddziały chirurgiczne w wielospecjalistyczne oddziały opieki długoterminowej i geriatrycznej.
Niedoszacowane procedury
Z kolei prof. Andrzej Matyja upatruje istotnej bariery w funkcjonowaniu oddziałów chirurgicznych w utrwalonych od lat błędach w wycenie świadczeń przez płatnika. Niedoszacowanie wielu podstawowych procedur zmusza dyrektorów szpitali do szukania oszczędności lub subsydiowania jednych oddziałów kosztem innych.
- Od momentu powstania Kas Chorych, poprzez późniejsze powstanie Narodowego Funduszu Zdrowia, nie były realistycznie wycenione koszty wykonywania procedur. To jest jeden z elementów patologii, która się zrodziła w systemie ochrony zdrowia w Polsce - ocenia prof. Matyja. Dodaje, że procedury powinny być wycenione realistycznie, łącznie z powikłaniami, bo naprawa powikłań wymaga większych kosztów.
- Większość zabiegów z zakresu chirurgii ogólnej jest niedoszacowana. Dobrze wycenione są procedury z zakresu chirurgii onkologicznej, ortopedii, naczyniowej - oczywiście też nie wszystkie, ale część z nich jest wyceniona na takim poziomie, że nie zadłuża szpitali - mówi prof. Matyja.
Podkreśla przy tym, że wysoki poziom opieki wymaga odpowiednich nakładów. - Każda nowoczesność musi kosztować. Nie oszukujmy się - bez zwiększonych kosztów nie byłoby nowoczesnej medycyny, nowoczesnych technologii i tego wszystkiego, co niesie ze sobą rozwój cywilizacji.
Przekształcenia zamiast likwidacji
W kontekście planowanych zmian w sieci szpitali prof. Andrzej Matyja apeluje o powściągliwość w ferowaniu wyroków o "likwidacji" placówek oraz o racjonalne podejście ze strony organów założycielskich.
- To, co się ukazało w przestrzeni publicznej, że ma być zlikwidowanych 120 oddziałów chirurgicznych, to nie jest likwidacja. To jest pokazanie, że nie wszystkie oddziały spełniają wymogi, które decydują o jakości udzielanych świadczeń. Powinniśmy mieć mniej oddziałów chirurgicznych, a przekształcać je - nie mówię o likwidacji, a przekształcaniu - na to, co jest najbardziej potrzebne w danym terenie. Starzejące się społeczeństwo, wymagające coraz częściej opieki, i wielochorobowość z tym związana, wymagają przeprofilowania naszego systemu udzielania świadczeń zdrowotnych – wyjaśnia ekspert.
Konieczność zmian wynika również z twardego rachunku ekonomicznego, przy czym priorytetem zawsze musi pozostać dobro leczonych osób. Decyzja zawsze powinna być dobrze przemyślana. - Oddziały chirurgii ogólnej są w systemie jednymi z najdroższych. Koszty ich utrzymania są zdecydowanie większe niż koszty tych, które tych zabiegów nie wykonują - podsumowuje prof. Matyja.
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.
Mateusz RóżańskiDziennikarz WP abcZdrowie
Dziennikarz WP abcZdrowie, od lat specjalizujący się w tematyce ochrony zdrowia oraz praw pacjenta. Laureat wyróżnień w konkursach dziennikarskich, m.in. Kryształowe Pióra i Twarze Ubóstwa. Za swoją działalność na rzecz równego traktowania otrzymał tytuł ambasadora Konwencji ONZ o Prawach Osób z Niepełnosprawnościami.