Tyle trzeba czekać na kolonoskopię. pacjenci w patowej sytuacji
Pacjenci, którzy chcą wykonać kolonoskopię na NFZ, muszą liczyć się z coraz dłuższym oczekiwaniem. We Wrocławiu średni czas oczekiwania na badanie wynosi już około roku, a jedna z większych pracowni diagnostycznych proponuje terminy dopiero za 2 lata. To efekt zmian w finansowaniu badań wykonywanych ponad limity zapisane w umowach z NFZ.
W tym artykule:
NFZ zmienił zasady rozliczeń
Od 1 kwietnia 2026 r. zmienił się sposób rozliczania części badań diagnostycznych wykonywanych ponad kwoty zapisane w umowach z NFZ. Placówki, które przyjmą więcej pacjentów, niż przewiduje kontrakt, nie dostaną już pełnej zapłaty za każde dodatkowe świadczenie. Za gastroskopię i kolonoskopię, fundusz pokrywa obecnie 60 proc. wyceny, a za badania obrazowe, takie jak rezonans magnetyczny i tomografia komputerowa — połowę stawki. Do końca marca takie nadwykonania były finansowane w pełnej wysokości.
Zapisy na badania są ograniczane
Skala problemu jest duża. Jak wylicza Anna Szewczuk-Łebska, rzeczniczka dolnośląskiego oddziału NFZ, w 2025 r. placówki w regionie wykonały znacznie więcej badań, niż przewidywały umowy. - Mieliśmy zakontraktowane te świadczenia w wysokości około 200 milionów złotych. Po zamknięciu roku, po podsumowaniu wszystkich świadczeń sprawozdanych przez placówki medyczne na Dolnym Śląsku okazało się, że musimy dopłacić kolejne 100 milionów złotych - wskazuje w Radio Wrocław.
Placówki zaczynają więc ograniczać zapisy, zwłaszcza na badania planowe. Wyłączenia mają dotyczyć m.in. dzieci, pacjentów onkologicznych z kartą DILO oraz osób objętych programami profilaktycznymi. Ograniczenia nie obejmują też diagnostyki wykonywanej na oddziałach szpitalnych i SOR-ach.
Lekarz ostrzega przed "pozorną oszczędnością"
Sytuacja niepokoi pacjentów i lekarzy. Kolonoskopia wykrywa 90 proc. nowotworów, co pomaga w szybszym wdrożeniu leczenia. Dłuższe oczekiwanie na badanie zmniejsza szansę pacjenta na całkowite wyleczenie. - Nie będzie dobrze, jeżeli zrobimy takie ograniczenie, bo jest to pozorna oszczędność, bo ten dług zdrowotny będzie nam narastał i konieczność hospitalizacji pacjentów, która się pojawi, spowoduje, że będziemy musieli więcej pieniędzy dołożyć do systemu - ostrzega gen. Wojciech Tański, komendant szpitala wojskowego we Wrocławiu.
Źródło: Radio Wrocław
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.