Marek Migalski walczy z rakiem. "Mój bój ze śmiercią trwa"
1,9 mln osób – tyle według danych WHO rocznie otrzymuje diagnozę raka jelita grubego. W Polsce jest to nawet 20 tysięcy osób. Z tą chorobą mierzy się także znany politolog, były eurodeputowany i profesor Uniwersytetu Śląskiego, Marek Migalski.
Naukowiec i były polityk o swojej chorobie poinformował pod koniec ubiegłego roku. Od tego czasu przeszedł bardzo intensywne leczenie.
"Wczoraj zakończyłem półroczną chemioterapię. Te osiem miesięcy, od październikowej diagnozy, przez listopadową operację, po chemię, było najcięższym (fizycznie i psychicznie) okresem w moim życiu" – wyznał w poście na Facebooku.
To jeszcze nie koniec
Politolog podkreślił, że choć najtrudniejsza faza leczenia już za nim, nie oznacza to pełnego sukcesu. Nowotwór złośliwy wymaga wieloletniej czujności. Status pacjenta onkologicznego pozostanie z nim przez najbliższe lata, a kluczowe będą regularne badania kontrolne.
Anna Gołębicka “Długowieczność zaczyna się od zdrowia”
"Nadal jestem pacjentem onkologicznym, moja walka z rakiem nie zakończyła się, co kwartał będę badany, czy aby nie mam wznowy lub przerzutów. Według oficjalnych procedur, jeśli w ciągu 5 lat nie będzie ich, wówczas będę mógł powiedzieć, że mi się udało" – tłumaczy Migalski.
Statystyka i ostrożność
W swoim wpisie profesor podał konkretne dane dotyczące swoich rokowań, prosząc jednocześnie o powściągliwość w gratulacjach. "W chwili obecnej mam 60 proc. szans na przeżycie 5 lat. Więc nie gratulujcie mi wyzdrowienia. Mój bój ze śmiercią trwa" – napisał.
Zwrócił uwagę na to, jak nieprzewidywalnym przeciwnikiem jest choroba nowotworowa. Przywołał przy tym cytat legendarnego polskiego pięściarza. "Rak jest podstępny i nieobliczalny. Mówiąc językiem słynnego boksera, Jerzego Kuleja, w walce z nim nie ma twardych, są tylko źle trafieni. Dlatego lekarze są ostrożni w opowiadaniu o rokowaniach. Wszystko może wyglądać dobrze, a zakończyć się fatalnie. I odwrotnie" - pisze Migalski.
Pomimo powagi sytuacji Migalski dostrzega też jasne strony ostatnich miesięcy. Wspomina o ogromnym wsparciu, jakie otrzymał od bliskich oraz zupełnie obcych osób. - Nigdy nie spotkałem się z taką falą życzliwości (za co bardzo dziękuję), a te mroczne chwile związane z psychicznym i fizycznym cierpieniem odchodzą w przeszłość" – przyznaje, deklarując gotowość na każdy obrót spraw.
Apel o profilaktykę
Najważniejszą częścią przesłania Marka Migalskiego jest jednak apel o charakterze profilaktycznym. Profesor przypomniał, że nowotwór jelita grubego, z którym się mierzy, rozwijał się w jego organizmie w sposób całkowicie bezobjawowy. "Na kolonoskopię poszedłem bez żadnych objawów. Wyszedłem z diagnozą zaawansowanego nowotworu o wysokiej złośliwości. Prawdopodobnie gdybym pofatygował się na badanie rok później, moje szanse na przeżycie 5 lat wynosiłyby od 10 do 15 proc., bo miałbym już przerzuty nie tylko do węzłów chłonnych, lecz do tzw. organów odległych"– ostrzega politolog.
Swoje podsumowanie zakończył krótkim, żołnierskim wezwaniem: "Na kolonoskopię marsz!"
Źródło: Facebook
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.