Przychodzą po okulary. "Co trzeci ma zaawansowany nowotwór"

Choć nowotwory oka są rzadkie, ich śmiertelność nadal jest bardzo wysoka. Im szybciej chory trafi do specjalisty, tym większa szansa na skuteczne leczenie. - Pacjenci żyją nawet miesiącami bez diagnozy. Około jednej trzeciej trafia do nas już z zaawansowanym nowotworem - przyznaje prof. Iwona Rospond-Kubiak z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Poznaniu.

Nowotwory oka są rzadkie, ale groźneNowotwory oka są rzadkie, ale groźne
Źródło zdjęć: © Archiwum prywatne, Getty Images | Lazarenka Sviatlana
Katarzyna Prus

Rzadkie, ale groźne nowotwory oka

Rocznie w Polsce rozpoznaje się ok. 450-500 czerniaków naczyniówki. To najczęstszy pierwotny nowotwór złośliwy oka u dorosłych.

- Zapadalność utrzymuje się na podobnym poziomie. Przy czym nie spada nam zauważalnie śmiertelność z powodu przerzutów i nie do końca wiemy, dlaczego tak się dzieje. W przypadku czerniaków naczyniówki wiele mechanizmów rozprzestrzeniania się komórek nowotworowych nie zostało jeszcze do końca poznanych - tłumaczy w rozmowie z WP abcZdrowie prof. Iwona Rospond-Kubiak z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Poznaniu, która specjalizuje się w leczeniu nowotworów oka

O tych nowotworach ekspertka opowiadała podczas VIII konferencji "Okulistyka w Praktyce" zorganizowanej przez Szpital Okulistyczny Oculomedica.

Najczęściej są one rozpoznawane u 60-70-latków, ale taką diagnozę słyszą też młodzi pacjenci, nawet po 20. czy 30. roku życia. - Przy czym mamy zależność, że im starszy pacjent, tym gorsze rokowania. Ma to m.in. związek z samym procesem starzenia i faktem, że komórki nowotworowe na przestrzeni lat przeszły więcej podziałów - wyjaśnia prof. Rospond-Kubiak.

- Wiemy, u których chorych wystąpią przerzuty, jakie mutacje genetyczne za to odpowiadają, ale nadal to nowotwór o bardzo nieprzewidywalnym przebiegu. Nie mamy pełnej wiedzy o tym, dlaczego u jednego chorego będzie przebiegał bardziej agresywnie, a u innego mniej - przyznaje lekarka.

Zdarza się, że nawet u chorych z małym guzem, u których szybko zastosowano leczenie, może dojść do przerzutów (w przypadku czerniaków oka 90 proc. przypadków przerzutów dotyczy wątroby).

- Mimo to nadal czas, w jakim pacjent zostanie zdiagnozowany i poddany leczeniu (radioterapia, brachyterapia, chirurgia - red.), jest kluczowy dla skuteczności. Możemy zachować widzenie, czerniak naczyniówki to nie jest wyrok, ale guz musi być mały - zaznacza prof. Rospond-Kubiak.

Tylko połowa przeżywa pięć lat

Okulistka zwraca uwagę, że jest coraz więcej leków, które można zastosować u pacjentów z nowotworem oka. - Dodatkowo w ciągu kilku najbliższych lat spodziewamy się przełomu w leczeniu miejscowym i adjuwantowym - nowe leki są w trzeciej fazie badań klinicznych. Niestety na razie nie udało się odwrócić statystyk, jeśli chodzi o śmiertelność, która nadal sięga 50 proc. w ciągu pięciu lat (oznacza to, że tylko połowa chorych przeżywa 5 lat od rozpoznania - red.) - przyznaje.

Diagnozy nie ułatwia fakt, że czerniak naczyniówki może długo nie dawać jednoznacznych objawów.

- Dzięki postępowi w diagnostyce obrazowej możemy lepiej rozpoznawać ten nowotwór, ale wciąż jest to wyzwanie. Zwłaszcza, jeśli chodzi o wczesne wykrycie, kiedy objawów może nie skojarzyć z nowotworem nie tylko pacjent, ale też lekarz - zaznacza prof. Rospond-Kubiak.

Objawy zależą m.in. od tego, gdzie jest zlokalizowany guz. Jeśli jest w miejscu odpowiedzialnym za centralne widzenie, czyli w okolicy plamki żółtej, te objawy będą bardziej wyraźne i dotkliwe dla pacjenta, bo będą zaburzać widzenie.

- Jeśli będzie to jednak inna lokalizacja, to mogą to być tylko np. niespecyficzne błyski, mroczki, ubytki pola widzenia. Bez dokładnego badania dna oka nie wykryjemy przyczyny - zwraca uwagę lekarka.

- Co więcej, fakt, że to rzadki nowotwór, oznacza, że statystyczny okulista może mieć do czynienia z takim przypadkiem może ze dwa razy w ciągu całej praktyki. Nie jest to więc pierwsza choroba, jaka przychodzi mu do głowy - dodaje.

Prof. Rospond-Kubiak przyznaje, że wielu pacjentów trafia do lekarza już w zaawansowanym stanie. Mogą nie zorientować się, że mają problem lub go wypierać, przez co też nie zgłaszają się na badania. - Zdarza się, że pacjenci żyją bez diagnozy miesiącami. Około jednej trzeciej trafia do nas już z zaawansowanym nowotworem - przyznaje ekspertka.

Idą po okulary, dowiadują się o raku

- Zdarza się też tak, że nowotwór jest wykrywany przypadkowo. Pacjent chce dobrać sobie pierwsze okulary, np. do bliży, bo zaczyna psuć mu się wzrok, a nagle okazuje się, że w oku jest poważna zmiana - dodaje. Dlatego warto przy pierwszym doborze okularów od razu wykonać badanie dna oka z oceną siatkówki po rozszerzeniu źrenicy

Ekspertka wyjaśnia, że w przypadku, kiedy widzenie jest mocno ograniczone lub gdy guz jest duży, radioterapia nie ma już sensu. 

- Przy zaawansowanym stadium może się okazać, że jedynym wyjściem jest usunięcie gałki ocznej razem z guzem. I to się zdarza nawet u młodszych pacjentów. Mamy potem możliwość wszczepienia implantu oczodołowego, jest to aktualnie standardowa procedura dostępna dla każdego pacjenta. Ma on kluczowy wpływ na efekt kosmetyczny i psychiczne nastawienie chorego, jego motywację do powrotu do życia społecznego, bo dla otoczenia fakt, że pacjent ma protezę gałki ocznej jest nie do rozpoznania - podkreśla prof. Rospond-Kubiak.

Przyznaje, że skutkiem radioterapii, która u wielu pacjentów z nowotworem oka jest koniecznością, może być upośledzenie widzenia.  

Na upośledzenie wzroku mogą mieć też wpływ nowoczesne leki, stosowane w leczeniu innych nowotworów. - Chodzi o koniugaty przeciwciało-lek. To ok. 20 leków stosowanych najczęściej w leczeniu raka jajnika, raka szyjki macicy, czy szpiczaka mnogiego, które wywołują keratopatię. Oczywiście nie dotyczy to wszystkich pacjentów, ale ok. 40 proc. chorych - wyjaśnia lekarka.

- Z drugiej strony te terapie to rewolucja - pacjenci żyją dłużej, a leczenie jest dla nich nieporównywalnie mniej obciążające niż np. chemioterapia. Mają zaawansowany nowotwór, a mogą normalnie funkcjonować, pracować - dodaje.

Dodaje, że powikłania okulistyczne mogą też powodować leki z innej grupy - inhibitorów punktów końcowych (ICI), stosowanych w leczeniu czerniaka skóry. 

Katarzyna Prus, dziennikarka Wirtualnej Polski

Źródło: WP abcZdrowie, Oculomedica

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie