Rzadkie, ale groźne nowotwory oka
Rocznie w Polsce rozpoznaje się ok. 450-500 czerniaków naczyniówki. To najczęstszy pierwotny nowotwór złośliwy oka u dorosłych.
- Zapadalność utrzymuje się na podobnym poziomie. Przy czym nie spada nam zauważalnie śmiertelność z powodu przerzutów i nie do końca wiemy, dlaczego tak się dzieje. W przypadku czerniaków naczyniówki wiele mechanizmów rozprzestrzeniania się komórek nowotworowych nie zostało jeszcze do końca poznanych - tłumaczy w rozmowie z WP abcZdrowie prof. Iwona Rospond-Kubiak z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Poznaniu, która specjalizuje się w leczeniu nowotworów oka.
O tych nowotworach ekspertka opowiadała podczas VIII konferencji "Okulistyka w Praktyce" zorganizowanej przez Szpital Okulistyczny Oculomedica.
Najczęściej są one rozpoznawane u 60-70-latków, ale taką diagnozę słyszą też młodzi pacjenci, nawet po 20. czy 30. roku życia. - Przy czym mamy zależność, że im starszy pacjent, tym gorsze rokowania. Ma to m.in. związek z samym procesem starzenia i faktem, że komórki nowotworowe na przestrzeni lat przeszły więcej podziałów - wyjaśnia prof. Rospond-Kubiak.
- Wiemy, u których chorych wystąpią przerzuty, jakie mutacje genetyczne za to odpowiadają, ale nadal to nowotwór o bardzo nieprzewidywalnym przebiegu. Nie mamy pełnej wiedzy o tym, dlaczego u jednego chorego będzie przebiegał bardziej agresywnie, a u innego mniej - przyznaje lekarka.
Zdarza się, że nawet u chorych z małym guzem, u których szybko zastosowano leczenie, może dojść do przerzutów (w przypadku czerniaków oka 90 proc. przypadków przerzutów dotyczy wątroby).
- Mimo to nadal czas, w jakim pacjent zostanie zdiagnozowany i poddany leczeniu (radioterapia, brachyterapia, chirurgia - red.), jest kluczowy dla skuteczności. Możemy zachować widzenie, czerniak naczyniówki to nie jest wyrok, ale guz musi być mały - zaznacza prof. Rospond-Kubiak.
Tylko połowa przeżywa pięć lat
Okulistka zwraca uwagę, że jest coraz więcej leków, które można zastosować u pacjentów z nowotworem oka. - Dodatkowo w ciągu kilku najbliższych lat spodziewamy się przełomu w leczeniu miejscowym i adjuwantowym - nowe leki są w trzeciej fazie badań klinicznych. Niestety na razie nie udało się odwrócić statystyk, jeśli chodzi o śmiertelność, która nadal sięga 50 proc. w ciągu pięciu lat (oznacza to, że tylko połowa chorych przeżywa 5 lat od rozpoznania - red.) - przyznaje.
Diagnozy nie ułatwia fakt, że czerniak naczyniówki może długo nie dawać jednoznacznych objawów.
- Dzięki postępowi w diagnostyce obrazowej możemy lepiej rozpoznawać ten nowotwór, ale wciąż jest to wyzwanie. Zwłaszcza, jeśli chodzi o wczesne wykrycie, kiedy objawów może nie skojarzyć z nowotworem nie tylko pacjent, ale też lekarz - zaznacza prof. Rospond-Kubiak.
Objawy zależą m.in. od tego, gdzie jest zlokalizowany guz. Jeśli jest w miejscu odpowiedzialnym za centralne widzenie, czyli w okolicy plamki żółtej, te objawy będą bardziej wyraźne i dotkliwe dla pacjenta, bo będą zaburzać widzenie.
- Jeśli będzie to jednak inna lokalizacja, to mogą to być tylko np. niespecyficzne błyski, mroczki, ubytki pola widzenia. Bez dokładnego badania dna oka nie wykryjemy przyczyny - zwraca uwagę lekarka.
- Co więcej, fakt, że to rzadki nowotwór, oznacza, że statystyczny okulista może mieć do czynienia z takim przypadkiem może ze dwa razy w ciągu całej praktyki. Nie jest to więc pierwsza choroba, jaka przychodzi mu do głowy - dodaje.
Prof. Rospond-Kubiak przyznaje, że wielu pacjentów trafia do lekarza już w zaawansowanym stanie. Mogą nie zorientować się, że mają problem lub go wypierać, przez co też nie zgłaszają się na badania. - Zdarza się, że pacjenci żyją bez diagnozy miesiącami. Około jednej trzeciej trafia do nas już z zaawansowanym nowotworem - przyznaje ekspertka.
Idą po okulary, dowiadują się o raku
- Zdarza się też tak, że nowotwór jest wykrywany przypadkowo. Pacjent chce dobrać sobie pierwsze okulary, np. do bliży, bo zaczyna psuć mu się wzrok, a nagle okazuje się, że w oku jest poważna zmiana - dodaje. Dlatego warto przy pierwszym doborze okularów od razu wykonać badanie dna oka z oceną siatkówki po rozszerzeniu źrenicy.
Ekspertka wyjaśnia, że w przypadku, kiedy widzenie jest mocno ograniczone lub gdy guz jest duży, radioterapia nie ma już sensu.
- Przy zaawansowanym stadium może się okazać, że jedynym wyjściem jest usunięcie gałki ocznej razem z guzem. I to się zdarza nawet u młodszych pacjentów. Mamy potem możliwość wszczepienia implantu oczodołowego, jest to aktualnie standardowa procedura dostępna dla każdego pacjenta. Ma on kluczowy wpływ na efekt kosmetyczny i psychiczne nastawienie chorego, jego motywację do powrotu do życia społecznego, bo dla otoczenia fakt, że pacjent ma protezę gałki ocznej jest nie do rozpoznania - podkreśla prof. Rospond-Kubiak.
Przyznaje, że skutkiem radioterapii, która u wielu pacjentów z nowotworem oka jest koniecznością, może być upośledzenie widzenia.
Na upośledzenie wzroku mogą mieć też wpływ nowoczesne leki, stosowane w leczeniu innych nowotworów. - Chodzi o koniugaty przeciwciało-lek. To ok. 20 leków stosowanych najczęściej w leczeniu raka jajnika, raka szyjki macicy, czy szpiczaka mnogiego, które wywołują keratopatię. Oczywiście nie dotyczy to wszystkich pacjentów, ale ok. 40 proc. chorych - wyjaśnia lekarka.
- Z drugiej strony te terapie to rewolucja - pacjenci żyją dłużej, a leczenie jest dla nich nieporównywalnie mniej obciążające niż np. chemioterapia. Mają zaawansowany nowotwór, a mogą normalnie funkcjonować, pracować - dodaje.
Dodaje, że powikłania okulistyczne mogą też powodować leki z innej grupy - inhibitorów punktów końcowych (ICI), stosowanych w leczeniu czerniaka skóry.
Katarzyna Prus, dziennikarka Wirtualnej Polski
Źródło: WP abcZdrowie, Oculomedica
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.