Przełom w leczeniu szpiczaka? W Polsce terapia nie jest dla wszystkich
Terapia komórkami CAR–T jest opisywana jako jedna z największych rewolucji w leczeniu nowotworów krwi. Jak podaje Newsweek, w przypadku szpiczaka plazmocytowego jej skuteczność bywa tak duża, że lekarze zaczynają mówić nawet o możliwości całkowitego wyleczenia części chorych.
Szpiczak mnogi
Szpiczak mnogi to nowotwór krwi wywodzący się z komórek plazmatycznych w szpiku kostnym. Choroba może długo rozwijać się bezobjawowo, a pierwszymi sygnałami bywają przewlekłe bóle kości (zwłaszcza kręgosłupa), osłabienie i nawracające infekcje. Typowe są też niedokrwistość, podwyższone stężenie wapnia we krwi oraz pogorszenie pracy nerek.
Jak podaje e-zdrowie, w 2016 r. odnotowano niemal 2,6 tys. nowych przypadków szpiczaka. Każdego roku w Polsce wykrywa się ponad 2 tys. zachorowań.
Choroba nieuleczalna?
- Szpiczak wciąż uchodzi za chorobę nieuleczalną. Może być przez wiele lat nieaktywny, ale wraca, a gdy wraca, potrzebna jest nowa terapia, zazwyczaj mocniejsza niż poprzednia - mówi prof. Dominik Dytfeld z Kliniki Hematologii i Transplantacji Szpiku Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu w rozmowie z Newsweekiem.
Skuteczna, nowoczesna terapia
Odpowiedzią na te potrzeby może być CAR-T. Jest to nowoczesna terapia, w której wykorzystuje się limfocyty T pobrane od pacjenta. W laboratorium są one genetycznie modyfikowane tak, by "rozpoznawały" komórki nowotworowe i skuteczniej je niszczyły, a następnie podawane z powrotem choremu. To jedna z najbardziej zaawansowanych form immunoterapii i medycyny spersonalizowanej, stosowana głównie w nowotworach krwi.
– Jest ona ultraskuteczna, najbardziej skuteczna ze wszystkich dotychczasowych metod leczenia szpiczaka. Można ją podawać także osobom starszym, u których zazwyczaj nie można stosować przeszczepienia komórek krwiotwórczych. Poza najwyższą skutecznością ma tę przewagę, że raz wystarczy podać ją choremu, aby uzyskać efekt, który trwa wiele lat – podkreśla prof. Dytfeld.
Czy to się opłaca?
Terapia CAR–T wiąże się z dużym wydatkiem, ale u części pacjentów efekt utrzymuje się tak długo, że przez kolejne lata nie potrzebują oni następnych leków, zgłaszają się głównie na badania kontrolne. Leczenie staje się też coraz bezpieczniejsze. - Początkowo połowa pacjentów leczona CAR–T musiała przebywać na OIOM–ie. Obecnie, gdy ktoś trafi na OIOM, to jest zaskoczenie - zaznacza prof. Andrzej Jakubowiak z University of Chicago.
Sytuacja w Polsce
W Polsce terapia CAR–T jest już stosowana, jednak dostęp do niej pozostaje ograniczony i zależy od ośrodków posiadających akredytację — obecnie jest ich 15, a wkrótce ma dołączyć kilka kolejnych placówek.
O skali dotychczasowych terapii opowiedziała prof. Lidia Gil z Kliniki Hematologii i Transplantacji Szpiku Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, wskazała, że w ramach programu lekowego leczono ok. 600 pacjentów, a po doliczeniu osób leczonych komercyjnie oraz uczestników badań klinicznych łączna liczba wynosi ok. 700. Jednocześnie w przypadku szpiczaka mnogiego leczenie CAR–T nadal nie jest powszechnie dostępne dla pacjentów w Polsce.
Magdalena Pietras, dziennikarka Wirtualnej Polski
Źródło:
- Newsweek
- Onkonet
- E-zdrowie
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.