Alzheimer nie jest chorobą mózgu? Naukowcy toczą spory
Demencja to skutek różnych chorób i urazów mózgu, a najczęstszą jej postacią jest choroba Alzheimera, która może odpowiadać za 60–70 proc. przypadków. Nie powinno więc dziwić, że naukowcy od lat starają się odnaleźć przyczynę choroby oraz skuteczne metody jej leczenia.
W tym artykule:
W 2021 r. na świecie z demencją żyło 57 mln osób, a ponad 60 proc. przypadków dotyczyło krajów o niskich i średnich dochodach. Co roku diagnozuje się prawie 10 mln nowych chorych. Choroba Alzheimera może odpowiadać nawet za 70 proc. przypadków.
Dominująca przez dekady hipoteza
Przez ponad 20–30 lat w badaniach nad alzheimerem dominowało założenie, że kluczowym mechanizmem choroby jest odkładanie się w mózgu beta-amyloidu. Według tej hipotezy to właśnie ten peptyd zaczyna tworzyć nieprawidłowe złogi (tzw. blaszki amyloidowe), które uruchamiają kaskadę niekorzystnych zmian: stan zapalny, stres oksydacyjny, uszkodzenia neuronów, a w konsekwencji pogorszenie pamięci i funkcji poznawczych.
To przekonanie przez lata wyznaczało kierunek badań i inwestycji: wiele leków projektowano tak, by zmniejszać produkcję beta-amyloidu, blokować jego agregację albo usuwać złogi z mózgu. Problem w tym, że w praktyce usuwanie amyloidu nie zawsze przekładało się na wyraźną poprawę kliniczną. To właśnie ta rozbieżność jest dziś jedną z głównych przyczyn, dla których naukowcy coraz głośniej mówią o potrzebie szerszego spojrzenia na chorobę.
Spory wokół alzheimera
Naukowcy zaczęli pilniej przyglądać się różnym artykułom na ten temat, o czym pisze serwis "The Converstaion". W lipcu 2022 r.magazyn "Science" opisał wątpliwości wokół ważnej publikacji z 2006 r. w "Nature". Praca wiązała określony podtyp beta-amyloidu z przyczyną choroby, ale pojawiły się zarzuty, że część danych mogła zostać sfabrykowana.
Drugim punktem zapalnym była decyzja FDA z czerwca 2021 r. o dopuszczeniu adukanumabu, przeciwciała celującego w beta-amyloid. Jednak dowody skuteczności opisywano jako niepełne i sprzeczne. W efekcie jedni lekarze uznali, że lek nigdy nie powinien zostać zatwierdzony, a inni argumentowali, że warto dać mu szansę, bo zapotrzebowanie na skuteczną terapię jest ogromne.
Alzheimer jako zaburzenie odporności
Jedna z głośniejszych nowych koncepcji przesuwa akcent z białka na układ immunologiczny. Zgodnie z tą teorią alzheimer nie jest wyłącznie chorobą mózgu, lecz w dużej mierze skutkiem nieprawidłowo działającej odporności w obrębie mózgu. To istotna zmiana perspektywy: układ odpornościowy działa w każdym narządzie, także w ośrodkowym układzie nerwowym.
W tym ujęciu beta-amyloid nie musi być jedynie "toksycznym odpadem". Może pełnić rolę cząsteczki wspierającej obronę mózgu — uruchamianej m.in. po urazie lub przy kontakcie z bakteriami. Kłopot zaczyna się wtedy, gdy mechanizm obronny zaczyna "mylić cel". Ze względu na podobieństwa między błonami bakterii i komórek mózgowych beta-amyloid może nie odróżniać intruza od własnych tkanek i omyłkowo atakować komórki, które powinien chronić. Skutkiem ma być przewlekły, postępujący proces uszkadzania neuronów, prowadzący z czasem do demencji.
Autorzy tej hipotezy sugerują więc, że chorobę Alzheimera można postrzegać jako chorobę autoimmunologiczną — efekt błędnie ukierunkowanego ataku odpornościowego. Zwracają też uwagę, że klasyczne leczenie autoimmunologiczne (np. sterydy) prawdopodobnie nie rozwiąże problemu, bo mózg jest narządem wyjątkowym, a regulacja procesów odpornościowych przebiega w nim inaczej niż w pozostałych tkankach.
Inne ścieżki: mitochondria, infekcje, metale
Teoria autoimmunologiczna nie jest jedyną alternatywą. Równolegle rozwijają się inne kierunki badań. Część naukowców wskazuje na mitochondria, czyli "fabryki energii" w komórkach, i zaburzenia energetyki neuronów jako możliwy klucz do problemów z pamięcią i myśleniem. Inni biorą pod uwagę scenariusz infekcyjny — z podejrzeniami kierowanymi m.in. w stronę bakterii pochodzących z jamy ustnej. Są też hipotezy mówiące o nieprawidłowym metabolizmie metali w mózgu, takich jak cynk, miedź czy żelazo.
Prawdopodobnie w najbliższej przyszłości pojawią się kolejne prace, które znów przesuną jakieś akcenty. To ważne, ponieważ potrzebujemy odważnych badań, otwartości na różne hipotezy i lepszego zrozumienia mechanizmów choroby, po to, by wreszcie przełożyć wiedzę na skuteczniejsze leczenie oraz realne wsparcie dla pacjentów i ich bliskich.
Magdalena Pietras, dziennikarka Wirtualnej Polski
Źródła
- The Converstaion
- WHO
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.