Atak na ratownika medycznego Szczecinie. Prezes OIL alarmuje: Lekarze nie chcą pracować na SOR
Incydent, do którego doszło w piątkowy wieczór na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 1 PUM w Szczecinie, wywołał falę komentarzy w środowisku medycznym. Po tym, jak 75-letni pacjent zaatakował ratownika medycznego, zdemolował część oddziału i doprowadził do ewakuacji pacjentów, głos zabrał prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Szczecinie Michał Bulsa.
Ewakuacja pacjentów i zniszczony sprzęt
Jak podkreślił prezes OIL w Szczecinie, skala zdarzenia oraz jego konsekwencje wykraczają daleko poza sam szpital. "Nie mam słów, by opisać, jak bardzo jestem oburzony zdarzeniem z minionego piątku, gdy na terenie USK1 w Szczecinie, na najbardziej obleganym Szpitalnym Oddziale Ratunkowym w całym regionie doszło do brutalnego ataku na ratownika medycznego, personel oddziału oraz potencjalnie mogło dojść również na oczekujących lub badanych właśnie pacjentów" - zaznaczył Michał Bulsa w przesłanym do naszej redakcji komunikacie.
Medycy mierzą się z hejtem. Dostają okropne wiadomości
Do zdarzenia doszło w momencie, gdy na SOR-ze przebywało około 40 pacjentów. Personel musiał nie tylko obezwładnić agresywnego mężczyznę, ale także ewakuować część chorych i zabezpieczyć pozostałych. W tym samym czasie lekarze i ratownicy zajmowali się pacjentami w stanie bezpośredniego zagrożenia życia, w tym osobą po ciężkim urazie czaszkowo-mózgowym oraz pacjentem z udarem mózgu przygotowywanym do pilnego zabiegu.
Awantura wywołana przez 75-latka realnie zagroziła przeprowadzeniu ich życiu i zdrowiu.
"Ten atak był realnym zagrożeniem dla życia tych ludzi" - podkreślił prezes OIL. W wyniku agresywnego zachowania pacjenta zniszczone zostały pompy infuzyjne, stanowiska komputerowe, analizator parametrów krytycznych oraz wózek reanimacyjny. Oddział stracił także część monitorowanych stanowisk dla najciężej chorych pacjentów.
To nie leniwi lekarze i pielęgniarki pijące kawę
Zajście wywołało lawinę komentarzy w mediach społecznościowych, w których internauci zaczęli tworzyć własne scenariusze i oskarżać personel. Pojawiły się głosy, że starszy człowiek został pozostawiony bez opieki i zaatakował, ponieważ puściły mu nerwy po wielogodzinnym oczekiwaniu w korytarzu. Na te zarzuty stanowczo odpowiedziała rzeczniczka prasowa szpitala, Magdalena Knop.
Wyjaśniła ona, że pacjent otrzymał pomoc natychmiast po przyjeździe i nie czekał w żadnej kolejce. Rzeczniczka podkreśliła również, że medycyna nie działa według metryki, a nagła agresja u starszych osób może być wynikiem gwałtownych zaburzeń neurologicznych lub metabolicznych wywołanych chorobą. Szpital odniósł się także do krzywdzących opinii o "lenistwie" medyków, przypominając, że praca na SOR-ze w dużej mierze odbywa się za zamkniętymi drzwiami, gdzie personel od wielu godzin walczy o ludzkie życie, czego oczekujący na korytarzu po prostu nie widzą.
Lekarze unikają pracy na SOR-ach
Zdaniem Michała Bulsy zdarzenie ze Szczecina nie jest odosobnionym przypadkiem. Jak zauważył, agresja wobec personelu medycznego staje się coraz poważniejszym problemem. "Nie ma tygodnia, by w Polsce nie dochodziło do ataków na ratowników medycznych, lekarzy oraz personel na Szpitalnych Oddziałach Ratunkowych" - wskazał.
Dodał, że szczególnie niebezpieczne bywają piątkowe i sobotnie wieczory, kiedy do szpitali trafiają osoby pod wpływem alkoholu lub środków odurzających. "Praca na SOR wymaga nie tylko wiedzy, kompetencji i cierpliwości, ale także czujności na potencjalne zagrożenia, które jak widać, mogą być absolutnie nagłe. Kto bowiem spodziewał się, że furia 75-letniego pacjenta może doprowadzić do zniszczenia części oddziału?" - zaznaczył.
Prezes OIL zwrócił również uwagę na problem kadrowy, z którym od lat zmagają się szpitalne oddziały ratunkowe. "Lekarze nie chcą pracować na SOR nawet za wysokie wynagrodzenia. Wiedzą, że praca w takich miejscach wiąże się bardzo często nawet z bezpośrednim zagrożeniem życia" - ocenił. Jak podkreślił, SOR to miejsce, w którym personel każdego dnia musi mierzyć się nie tylko z ciężkimi przypadkami medycznymi, ale także z ogromnymi emocjami pacjentów i ich rodzin.
Potrzebne większe bezpieczeństwo
W ocenie Michała Bulsy wydarzenia ze Szczecina pokazują, że konieczne są dodatkowe działania zwiększające bezpieczeństwo personelu i pacjentów. "W piątki i w soboty należy zdecydowanie wzmocnić ochronę tych placówek i czujność służb, że to właśnie wtedy bywa tam najbardziej niebezpiecznie" - zaapelował.
Prezes OIL przypomniał także, że od miesięcy podnoszona jest kwestia modernizacji SOR-u przy ul. Unii Lubelskiej. "Warto również dyskutować o tym, że SOR przy Unii Lubelskiej wymaga remontu i wzmocnienia. Od miesięcy dyrektor USK1 zgłasza ten temat publicznie pod rozwagę. Ta sprawa - jak pokazał atak w piątek - jest pilna" - podsumował.
Źródło: OIL Szczecin
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.