W tym artykule:
"To moja tożsamość"
Justyna Whitehead jest matką dwójki dzieci. O tym, że choruje na nowotwór dowiedziała się w lipcu 2017. - Wyczułam go podczas kąpieli. To był niewielki guz w prawej piersi – opowiada kobieta.
Zareagowała szybko i natychmiast udała się na kontrolę USG. Badanie wykazało zmianę, ale potrzebne była biopsja, by lekarz mógł stwierdzić jej charakter. - Wyniki biopsji już w sierpniu jednoznacznie wskazały, że to złośliwy nowotwór piersi w pierwszym stadium – podkreśla Justyna.
Pierwszą reakcją na chorobę onkologiczną był szok, smutek i bezradność. Po usłyszeniu diagnozy Justyna nie wiedziała, co ma robić, dokąd się udać. Nie miała wiedzy na temat leczenia. - I to sprawiało, że czas oczekiwania na terapię był bardzo trudny. Jednak po konsultacji z onkologiem okazało się, że nie jest tak źle. Warunkiem koniecznym do skutecznego leczenia była jednak mastektomia – opowiada Justyna. Lekarze usunęli jej całą prawą pierś.
Rak jelita grubego. Jakie są jego czynniki ryzyka?
Teraz przed Justyną druga tura leczenia. Właśnie dziś rozpoczęła chemioterapię z wykorzystaniem jednej z najnowocześniejszych technik w onkologii – specjalnego czepka. Urządzenie ma chronić przed utratą włosów wskutek podania do organizmu silnych leków onkologicznych.
- O czepku dowiedziałam się z internetu, zapytałam o niego podczas konsultacji u onkologa. Szczęśliwie okazało się, że Szpital im. Świętej Rodziny, gdzie się leczę, właśnie będzie rozpoczynał chemioterapię z użyciem tego urządzenia. Cieszę się z tego ogromnie, ponieważ leczenie onkologiczne zazwyczaj zmienia człowieka. Strata włosów jest czymś bolesnym, ponieważ ingeruje w wygląd i sugeruje utratę siebie – przyznaje Justyna.
Nowoczesna technologia
Czepki onkologiczne to silikonowe urządzenia, które chory zakłada na głowę na 30 min. przed wlewem chemii oraz na 90 min po podaniu leków. Można je stosować w terapii wszystkich rodzajów nowotwóoów, poza białaczką i innymi nowotworami krwi.
- Na nie zakłada się coś w rodzaju kasku kolarskiego. W kablach podłączonych do czepków znajduje się płyn, który chłodzi skórę głowy, co z kolei spowalnia krążenie krwi w tym miejscu i sprawia, że leki w mniejszym stopniu docierają do cebulek włosowych. Skuteczność działania czepków chłodzących onkolodzy szacują na ok. 50-90 proc.
- To dużo – mówi Anna Kurowicka, psycholog i psychoonkolog. - Utrata włosów jest dla kobiety czymś, co obniża poczucie kobiecości. Wiele pań chorych na raka twierdzi, że są przywiązane do swojego wizerunku i utrata włosów to duży dyskomfort – dodaje.
Wypadające włosy wpływają także na sam proces chorowania. Moment, gdy wychodzą garściami bywa dla pacjentek bardzo przykry. - I przypomina o samej chorobie. Dlatego właśnie szanse na to, że zachowają włosy są tak cenne. To poprawia komfort i podnosi jakość życia w chorobie – podsumowuje ekspertka.
Tymczasem czepki chłodzące są w Polsce nadal rzadkością. Na wyposażeniu ma je jedynie osiem ośrodków onkologicznych, a ich rutonowe używanie nie jest finansowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Dziś dołączył do nich szpital im. Świętej Rodziny przy ul. Madalińskiego w Warszawie.
Co więcej, badania statystyczne pokazują, że ok. 8 proc. chorych na raka pacjentek odmawia leczenia właśnie we względu na lęk prze utratą włosów. - To bardzo duża liczba pań. Strach jest w nich tak duży, że nie mogą one podjąć walki o swoje zdrowie. W wielu przypadkach udaje się go przezwyciężyć, ale tak skala pokazuje, że problem istnieje – podkreśla Anna Kurowicka.
A Justyna Whitehead przyznaje otwarcie, że w terapii z użyciem czepka chłodzącego widzi szansę. - Mimo że nie daje to pewności, że nie stracę włosów, to jednak czuję się pewniej. Włosy na głowie to dowód na swego rodzaju normalność w terapii, na zachowanie siebie – podkreśla Justyna.
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.