"Chcemy lekarzy, nie manekinów". Pacjentki stanęły w obronie kierownika oddziału
Jak donosi "Gazeta Wyborcza", pod Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Katowicach pacjentki prof. Krzysztofa Nowosielskiego protestowały przeciwko decyzji o jego zwolnieniu z funkcji kierownika oddziału. Kobiety podkreślają, że chodzi nie tylko o sprawę kadrową, ale o bezpieczeństwo leczenia, ciągłość terapii i zaufanie do lekarza, który dla wielu z nich był ostatnią szansą.
Protest pacjentek
Pod Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Katowicach odbył się protest pacjentek w obronie prof. Krzysztofa Nowosielskiego, ginekologa i specjalisty zajmującego się leczeniem kobiet z chorobami nowotworowymi. Lekarz został zwolniony z funkcji kierownika oddziału po tym, jak wcześniej informował dyrekcję szpitala o nieobecnościach jednego z podwładnych.
Pacjentki nie kryły emocji. W ich ocenie decyzja władz placówki może uderzyć przede wszystkim w kobiety, które są w trakcie trudnego, często wieloetapowego leczenia onkologicznego.
– Stoimy tu dziś jako pacjentki – kobiety, których życie i zdrowie zostały powierzone w ręce wybitnego specjalisty, jakim jest prof. Krzysztof Nowosielski. Stoimy tu, ponieważ nie zgadzamy się na sposób, w jaki został potraktowany, oraz na decyzję o jego zwolnieniu z funkcji kierownika oddziału w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Katowicach. Ta decyzja budzi w nas głęboki niepokój – mówiła w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" Aleksandra Błasiak, jedna z pacjentek.
To właśnie ona odczytała oświadczenie przygotowane przez kobiety. Jak podkreślała, prof. Nowosielski dla wielu pacjentek nie jest wyłącznie lekarzem prowadzącym, ale osobą, która dała im nadzieję w najtrudniejszym momencie choroby.
– Dla wielu z nas nie jest tylko lekarzem. Jest symbolem nadziei i bezpieczeństwa. Jest człowiekiem, który uratował nam życie. Dlatego dziś mówimy jasno: jego nagłe odsunięcie od funkcji zagraża naszej ciągłości leczenia. Zagraża naszemu poczuciu bezpieczeństwa. Zagraża zaufaniu do systemu ochrony zdrowia. Nie zgadzamy się na to – podkreśliła.
Lekarz zgłaszał nieprawidłowości?
Sprawa ma związek z wcześniejszymi doniesieniami dotyczącymi prof. Andrzeja Witka, który – według relacji opisanych przez "Wyborczą" – miał pojawiać się w pracy jedynie na krótko, mimo etatu w szpitalu i na uczelni. Prof. Nowosielski miał zgłaszać dyrekcji, że jego podwładny opuszcza miejsce pracy i w godzinach służbowych załatwia prywatne sprawy, m.in. odwiedza krawca, prywatną lecznicę czy targ staroci. To tam miał kupić damski manekin, który później stał się jednym z symboli protestu.
W piśmie do prof. Nowosielskiego dyrekcja UCK wskazywała, że decyzja o wypowiedzeniu kontraktu wynika z "oceny całokształtu realizacji zadań". Wśród zarzutów miały znaleźć się m.in. kwestie organizacyjne, finansowe oraz dotyczące sposobu pozyskania materiałów dokumentujących nieobecności pracownika.
Szpital przekonywał jednocześnie, że zwolnienie prof. Nowosielskiego nie ma związku ze zgłoszeniami dotyczącymi innych osób. Dyrekcja odmówiła jednak szczegółowego komentowania decyzji kadrowych, powołując się na ochronę danych i dobro zainteresowanych.
Co dalej z pacjentkami?
Pacjentki nie przyjęły tych wyjaśnień. Kilka dni przed protestem skierowały do władz UCK apel o cofnięcie decyzji. Powoływały się w nim na prawo do bezpieczeństwa leczenia, ciągłości terapii i opieki zespołu, któremu ufają.
Pod szpital przyszło około 20 osób. Organizatorzy zaznaczali jednak, że skala poparcia jest znacznie większa, ale wiele kobiet nie mogło pojawić się osobiście z powodu chemioterapii, rekonwalescencji po operacjach lub złego stanu zdrowia. Część pacjentek reprezentowali bliscy.
Na transparentach i manekinach przyniesionych przez protestujące można było przeczytać hasła: "Stop układom", "Chcemy lekarzy, nie manekinów", "Dość tej ciszy! Każdy słyszy!" oraz "Murem za prof. Nowosielskim".
Do protestujących wyszła rzeczniczka UCK Joanna Chłądzyńska. Zapewniała, że pacjentki ginekologii onkologicznej będą miały zapewnioną kontynuację leczenia. Nie podała jednak szczegółowych powodów zwolnienia prof. Nowosielskiego, tłumacząc, że dotyczą one dokumentów lekarza.
W sprawie prof. Witka rzeczniczka poinformowała, że wobec niego zastosowano karę porządkową. Jak później przekazano w pisemnej odpowiedzi, postępowanie dotyczące jego nieobecności wszczęto 6 lutego 2026 r., a zakończono 13 lutego. Tego samego dnia podjęto decyzję o ukaraniu go naganą.
Sam prof. Nowosielski podziękował pacjentkom za wsparcie. – Jestem wdzięczny pacjentkom za zorganizowanie tego protestu. Doceniam ich starania o przywrócenie mnie do pracy. To zapewne niemożliwe, ale to dla mnie zaszczyt, że pacjentki mnie tak bronią – skomentował.
Źródło: "Gazeta Wyborcza"
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.