Czy soja może powodować raka piersi? Naukowcy wyjaśniają
Czy soja może powodować raka piersi? To pytanie powraca regularnie w mediach i internetowych dyskusjach. Choć obawy krążą od lat, badania naukowe są w tej kwestii spójne: produkty na bazie soi nie zwiększają ryzyka raka piersi. Skąd więc wzięły się wątpliwości?
Dlaczego soja budzi kontrowersje?
Soja to roślina strączkowa pochodząca z Azji, uprawiana od tysięcy lat i ceniona za wysoką zawartość białka oraz składników mineralnych. Przez jednych uznawana jest za symbol zdrowej diety, przez innych za potencjalne zagrożenie hormonalne. Na jej bazie powstają popularne produkty, jak tofu, tempeh, napoje sojowe czy edamame, szczególnie popularne wśród wegetarian, które często stanowią alternatywę dla mięsa i nabiału.
Szczególne kontrowersje budzi rzekomy związek soi z rakiem piersi. Wiele osób obawia się, że zawarte w niej fitoestrogeny mogą działać w organizmie podobnie do estrogenu, a tym samym zwiększać ryzyko nowotworów hormonozależnych. Czy te obawy są uzasadnione?
Onkolożki specjalizujące się w leczeniu raka piersi - Erin Roesch oraz Tiffany Onger podkreślają jednoznacznie: spożywanie soi nie zwiększa ryzyka zachorowania na raka piersi.
- Badania prowadzone na ludziach nie wykazały, aby produkty na bazie soi zwiększały ryzyko zachorowania na raka - wyjaśnia dr Onger.
Skąd więc wzięła się teoria łącząca soję z rakiem piersi? Aby to zrozumieć, warto przyjrzeć się mechanizmom biologicznym, które stały się źródłem niepokoju.
U podstaw niepokoju
Kluczową rolę w tej dyskusji odgrywa estrogen, czyli hormon, który może stymulować wzrost niektórych typów raka piersi. Na powierzchni komórek znajdują się receptory, czyli cząsteczki białkowe zdolne do wiązania określonych substancji krążących we krwi.
W przypadku części nowotworów piersi receptory te reagują właśnie na estrogen, pobudzając komórki do wzrostu. Właśnie z tego powodu wysoki poziom estrogenu w organizmie jest jednym z czynników ryzyka.
Soja zawiera izoflawony, czyli fitoestrogeny, będące związkami roślinnymi o budowie chemicznej częściowo przypominającej estrogen. To podobieństwo doprowadziło do hipotezy, że spożywanie soi może podnosić poziom estrogenu w organizmie i w konsekwencji zwiększać ryzyko nowotworów hormonozależnych.
Problem w tym, że podobieństwo nie oznacza identycznego działania.
- Fitoestrogeny, takie jak te zawarte w soi, rzeczywiście przypominają estrogen, ale nie wiążą się z receptorami w taki sam sposób, który napędza wzrost komórek nowotworowych - wyjaśnia dr Roesch, dodając, że to wręcz "zasadnicza różnica."
Co mówią badania?
Źródłem niepokoju były przede wszystkim badania laboratoryjne, w których bardzo wysokie dawki izoflawonów zwiększały ryzyko rozwoju raka piersi w modelach eksperymentalnych. Jednak warunki laboratoryjne znacząco różnią się od rzeczywistego sposobu odżywiania.
W badaniach klinicznych z udziałem ludzi nie potwierdzono, aby spożywanie soi zwiększało ryzyko raka piersi. Co więcej, część analiz sugeruje, że umiarkowane spożycie produktów sojowych może wiązać się z niższym ryzykiem nawrotu choroby i lepszym rokowaniem.
- Problemy pojawiały się wyłącznie w modelach laboratoryjnych, nie w badaniach z udziałem ludzi - podkreśla dr Onger i dodaje: - Jednak gdy badania sugerują jakikolwiek możliwy związek między żywnością a rakiem, dezinformacja i niepokój szybko się rozprzestrzeniają. Dlatego tak ważne jest dokładne analizowanie danych i sprawdzanie, kogo obejmowały badania.
A co z suplementami soi?
Ekspertki nie widzą powodów, by rezygnować z mleka sojowego, tofu, tempehu czy edamame. Zdecydowanie ostrożniej podchodzą jednak do suplementów zawierających izoflawony.
- Zachęcam, by dostarczać soję z dietą, zamiast sięgać po suplementy - radzi dr Onger i mówi, że nie mamy wystarczających danych dotyczących długofalowego wpływu wysokich dawek izoflawonów w tabletkach.
W suplementach dawki mogą być znacznie wyższe niż te, które naturalnie spożywamy z żywnością. Dodatkowo rynek suplementów nie podlega tak ścisłej kontroli jak leki, co oznacza, że skład i stężenie substancji mogą się różnić.
- Najbezpieczniej jest czerpać witaminy i składniki odżywcze z pożywienia - podsumowuje dr Roesch.
Co naprawdę ma znaczenie w profilaktyce?
Faktem jest, że soja budzi kontrowersyjne emocje, ale eksperci podkreślają, że istnieją znacznie istotniejsze czynniki wpływające na ryzyko raka piersi.
Niektórych z nich, jak wiek, genetyka czy gęstość piersi nie da się zmienić. Wiele zależy jednak od stylu życia. Regularna aktywność fizyczna, utrzymanie prawidłowej masy ciała, zbilansowana dieta, ograniczenie alkoholu i rezygnacja z palenia tytoniu realnie wpływają na obniżenie ryzyka.
- Ważne jest, aby znać czynniki ryzyka raka piersi, tak aby móc w jak największym stopniu zmniejszyć swoje ogólne ryzyko - tłumaczy dr Onger i dodaje, że ignorowanie znanych czynników ryzyka stanowi znacznie większe zagrożenie niż spożywanie soi.
Źródła:
- Clevland Clinic, https://health.clevelandclinic.org/does-soy-boost-breast-cancer-risk
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.