Domagają się pieniędzy na podwyżki i leczenie. "Protest będzie eskalował"

Szpitale powiatowe alarmują, że ich sytuacja finansowa jest na tyle dramatyczna, że grozi zamykaniem oddziałów, a nawet całych lecznic. Od resortu zdrowia domagają się pilnych zmian i straszą eskalacją protestu. - Pożyczamy pieniądze i dokładamy, by mogły działać. W skali roku to ok. 10-15 mln zł. Kogo stać na takie subsydiowanie? - alarmował dyrektor szpitala w Lubaczowie.

Protest przed Ministerstwem ZdrowiaProtest przed Ministerstwem Zdrowia
Źródło zdjęć: © WP abcZdrowie | Katarzyna Prus
Katarzyna Prus

"Dokładamy ciężkie miliony"

"Ratujemy życie, a system nas zabija", "Dość leczenia na kredyt", "Stop dyskryminacji finansowej szpitali powiatowych". To tylko niektóre alarmujące hasła na transparentach uczestników wtorkowego protestu przed Ministerstwem Zdrowia. W tłumie protestujących, którzy przyjechali do Warszawy z całej Polski, byli dyrektorzy szpitali powiatowych i pracujący w nich medycy, a także samorządowcy.

- Nie możemy tkwić w stagnacji, jaka obecnie panuje w ochronie zdrowia, bo to grozi zaprzestaniem funkcjonowania wielu oddziałów, a wręcz szpitali - alarmował w rozmowie z WP abcZdrowie Piotr Cencora, dyrektor szpitala powiatowego w Lubaczowie, który protestował we wtorek przed budynkiem resortu zdrowia (na zdj. w środku). Podkreślił, że sytuacja, w jakiej znalazły się szpitale powiatowe, jest już na tyle dramatyczna, że protest był jedynym wyjściem.

Protest przed MZ
Protest przed MZ © WP abcZdrowie | Katarzyna Prus

Przypomnijmy, że wśród głównych postulatów Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych jest zapłata za świadczenia udzielone w ubiegłym roku - zarówno limitowane, jak i nielimitowane, a także zmiana sposobu rozliczania świadczeń w systemie miesięcznym (od kwietnia). Organizatorzy protestu domagają się także pełnego finansowania podwyżek wynagrodzeń z budżetu państwa dla wszystkich pracowników niezależnie od formy ich zatrudnienia.

- Potrzebujemy przewidywalnego systemu, który wprowadza konkretne rozwiązania prawne, ale też daje na to pieniądze - zaznaczał w rozmowie z WP abcZdrowie Waldemar Malinowski, prezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych.

- W naszym przypadku najbardziej zagrożone są trzy oddziały: ginekologiczno-położniczy, pediatryczny, chirurgii ogólnej. Dokładamy ciężkie miliony do funkcjonowania niektórych oddziałów. Dłużej nas na to nie stać - ani szpitala, ani starostwa. Pożyczamy pieniądze i dokładamy, by mogły działać. W skali roku to ok. 10-15 mln do działalności. Kogo stać na takie subsydiowanie? - podkreślał dyrektor szpitala w Lubaczowie.

Według niego potrzeba rozwiązań systemowych, które zagwarantują szpitalom także subsydiowanie przez państwo lub takich, które pozwolą lecznicom zarabiać. - My jesteśmy w stanie na siebie zarobić, ale NFZ nie ma pieniędzy i nie pozwala nam na to. Ogranicza nam kontrakty, nie wypłaca nadwykonań - wyliczał Cencora.

Jak dodał, jego szpital dostał propozycję znacznie niższego kontraktu, mimo że w ubiegłym roku zrealizował go w 100 proc. - Powinniśmy dostać ok. 107 mln zł, a dostaliśmy znacznie mniej, 105 mln zł - doprecyzował Cencora.

Wyjaśnił też, jak szpitale już odczuwają zmianę związaną z programem "Dobry posiłek", na który nie ma już odrębnych środków. - Został on włączony w wycenę świadczeń. Automatycznie obniża się więc ilość świadczeń, które możemy wykonać, bo musimy zmieścić się w tych samych pieniądzach. Kontraktu nie zwiększono przecież o tę skalę - tłumaczył nam dyrektor.  

Miliony zaległości i brak pieniędzy na podwyżki

Dyrektorzy szpitali powiatowych wskazują też na zaległości w płatnościach NFZ. - Zaległości dotyczące świadczeń limitowanych. W naszym szpitalu to w skali roku ok. 4 mln zł. Co prawda MZ komunikuje, że zostaną zapłacone, ale być może nie będzie to w 100 proc., tylko w 30 proc. Kto to ma dołożyć te 70 proc.? Czy my znowu jako szpital powiatowy mamy realizować konstytucyjne obowiązki państwa? - nie krył irytacji Cencora.

Dyrektorzy szpitali powiatowych mówią wprost, że finansowo "dobijają" ich też podwyżki, bo nie mają na nie środków. - Dojdzie do tego, że będziemy się posiłkować środkami, które są przeznaczone na leczenie pacjentów. Ograniczymy przyjmowanie pacjentów, jeśli chodzi o zabiegi planowe. Jest problem z płatnościami za leki w programach lekowych, a to powoduje, że łamie się łańcuch dostaw. Firmy, które dostarczają te leki, nie chcą ich dostarczać. Trzeba wybierać czasami pacjentów, którzy się kwalifikują, a nie o to chodzi w tym systemie - podkreślił podczas protestu Malinowski.

- W ubiegłym roku nie dostaliśmy wystarczających środków na zobowiązania wynikające z tzw. ustawy podwyżkowej. Szczególnie dotyczy to osób, które są zatrudnione na umowach cywilnoprawnych. W poprzednich latach podwyżki obejmowały wszystkich pracowników, a teraz osoby na kontrakcie zostały pominięte, a przecież one też świadczą usługi - podkreślił w rozmowie z WP abcZdrowie Jerzy Walgolewski, dyrektor szpitala w Makowie Mazowieckim. 

Przyznał, że w przypadku jego szpitala na podwyżki zabrakło 3 mln zł. - Nam nie chodzi o to, by zlikwidować ustawę podwyżkową (takie zarzuty pojawiły się m.in. ze strony Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, które uważają, że pracodawcy chcą uchylenia ustawy o minimalnych wynagrodzeniach, a w konsekwencji chcą "odebrać im wynagrodzenia" - red.). Podwyżki zrealizowały już pewien cel - na pewno uatrakcyjniły i urealniły płace. Chodzi nam o to, by szpitale miały na realizację świadczeń, a nie tylko wypłatę wynagrodzeń, których koszty w wielu placówkach sięgają nawet 100 proc. przychodów z kontraktu. U nas nie przekracza to 70 proc. - przyznał dyrektor.

Dodał, że wpływy ze składek nie pokryją wzrostów wynagrodzeń w takim tempie, więc trzeba "ustalić zasady, które będą to bilansowały". 

MZ obiecuje dialog

Ministerstwo Zdrowia zareagowało na protest, a postulaty od jego organizatorów odebrał wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski. Zadeklarował też gotowość do rozmów z Ogólnopolskim Związkiem Pracodawców Szpitali Powiatowych.

- Bezpieczeństwo pacjentów jest dla nas wszystkich bardzo ważne i na pewno wspólny dialog, współpraca i dalsza praca nad zmianą systemu ochrony zdrowia to jedyna droga, by rozwiązać współczesne problemy - powiedział Maciejewski.

Dialog jest tu kluczowy, bo organizatorzy protestu nie zamierzają odpuścić. - Dajemy czas Ministerstwu Zdrowia i rządowi do końca marca. Jeśli nic się nie zmieni, protest będzie eskalował - zapowiedział Waldemar Malinowski.

Tymczasem Narodowy Fundusz Zdrowia podsumował skalę nadwykonań za 2025 rok. Pieniądze obiecuje jeszcze w marcu. Kwota nadwykonań w świadczeniach nielimitowanych (np. udary, zawały, porody, diagnostyka obrazowa, wizyty u lekarzy specjalistów) to 1,62 mld zł, a nadwykonań limitowanych za leki w programach lekowych i w chemioterapii - 1,09 mld zł. NFZ ma w pierwszej kolejności rozliczyć nadwykonania nielimitowane. Środki na ten cel mają trafić do placówek medycznych, głównie szpitali, jeszcze w marcu.

Katarzyna Prus, dziennikarka Wirtualnej Polski

Źródła:

  • WP abcZdrowie
  • Narodowy Fundusz Zdrowia
  • PAP

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie
Niemcy wycofują polskie mięso ze sklepów. Sklepy podały powód
Niemcy wycofują polskie mięso ze sklepów. Sklepy podały powód
Udostępnienie telefonów do rejestracji nie wystarczy. Jasne stanowisko RPP i WSA
Udostępnienie telefonów do rejestracji nie wystarczy. Jasne stanowisko RPP i WSA
Nazywają ją "naturalną aspiryną". Łagodzi bóle i stany zapalne
Nazywają ją "naturalną aspiryną". Łagodzi bóle i stany zapalne
Po pracy na planie serialu nabawiła się choroby skórnej. "Obwiniam samą siebie"
Po pracy na planie serialu nabawiła się choroby skórnej. "Obwiniam samą siebie"
Główny sprawca otyłości. Zaburza mikrobiotę i zwiększa ryzyko cukrzycy
Główny sprawca otyłości. Zaburza mikrobiotę i zwiększa ryzyko cukrzycy
NFZ rozlicza 2025 rok. Plan finansowy przekroczył 220 mld zł
NFZ rozlicza 2025 rok. Plan finansowy przekroczył 220 mld zł
Śmierć Izabeli z Pszczyny. Finał sprawy
Śmierć Izabeli z Pszczyny. Finał sprawy
Skontrolowano jakość jajek. Inspekcja musiała nałożyć kary
Skontrolowano jakość jajek. Inspekcja musiała nałożyć kary
Polacy ją omijają. Wspiera serce i odchudzanie
Polacy ją omijają. Wspiera serce i odchudzanie
Leki GLP-1 mogą wpływać na układ nerwowy. Ciekawe wnioski z badań
Leki GLP-1 mogą wpływać na układ nerwowy. Ciekawe wnioski z badań
Działa przeciwzapalnie i łagodzi ból stawów. Wypróbuj zanim sięgniesz po leki
Działa przeciwzapalnie i łagodzi ból stawów. Wypróbuj zanim sięgniesz po leki
Przełomowe badania na temat picia wody. Pierwsze takie wnioski
Przełomowe badania na temat picia wody. Pierwsze takie wnioski