Przeszczep miał jej pomóc
Rodriguez od lat zmagała się z rzadką przewlekłą chorobą wątroby i nerek. Jej stan stopniowo się pogarszał, a codzienność wypełniały ból i skrajne zmęczenie. Gdy udało się znaleźć odpowiedni organ do transplantacji, kobieta uwierzyła, że najgorsze ma już za sobą.
Niedługo po zabiegu pojawiły się jednak niepokojące objawy. Pacjentka zauważyła krew w moczu, a silne osłabienie ponownie zaczęło utrudniać jej funkcjonowanie. Badanie tomografem komputerowym wykazało, że nowa wątroba jest zajęta przez zmiany przerzutowe.
Nowotwór pochodził od dawczyni
Lekarze ustalili, że komórki nowotworowe wywodziły się z niewykrytego wcześniej raka piersi u dawczyni. Sama Rodriguez nie chorowała na ten nowotwór, dlatego uznano, że komórki rakowe zostały przeniesione wraz z narządem. - Byłam zdruzgotana. To było po prostu zbyt wiele - przyznała kobieta. Do przeniesienia nowotworu razem z przeszczepionym organem dochodzi bardzo rzadko. Takie przypadki stwierdza się od 3 do 6 osób na 10 tys. biorców.
Szpital nie stwierdził błędu
Dawczyni zmarła w szpitalu Karolinska w Sztokholmie. Przedstawiciele placówki przekazali, że zmiany mogły być na tyle małe, że nie udało się ich wykryć podczas badań poprzedzających pobranie narządu. Po przeszczepie pacjenci przyjmują leki osłabiające układ odpornościowy, aby organizm nie odrzucił nowego organu. Taka terapia może jednak ułatwić rozwój obecnych już komórek nowotworowych.
Rayen Rodriguez ponownie oczekuje na przeszczep. Po kolejnej operacji będzie musiała kontynuować chemioterapię. Mimo dramatycznego przebiegu leczenia nie rezygnuje z nadziei na odzyskanie zdrowia. - Mam nadzieję, że wszystko znów będzie dobrze, że będę mogła podróżować i żyć spontanicznie - powiedziała.
Źródło: heute.at
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.