Fundacja sprawdziła trany. Bez metali ciężkich, ale z zastrzeżeniami do etykiet
Tran i olej rybi od lat uchodzą w Polsce za suplementową konieczność, szczególnie w sezonie jesienno-zimowym. Sięgają po nie rodziny z dziećmi, seniorzy i osoby dbające o odporność. Najnowsze analizy laboratoryjne Fundacji Badamy Suplementy pokazują jednak, że wysoka cena i rozpoznawalna marka nie zawsze idą w parze z pełną transparentnością składu.
Bezpieczeństwo bez zastrzeżeń
Fundacja przebadała popularne produkty marek Möller’s, Lýsi, Osavi, Eqology i Norsan, analizując zarówno klasyczne trany, jak i mieszanki oleju rybiego z oliwą z oliwek. Badania przeprowadzono w akredytowanym laboratorium, a próbki pochodziły z regularnej sprzedaży detalicznej.
Najważniejsza informacja dla konsumentów jest pozytywna. We wszystkich badanych produktach nie stwierdzono obecności metali ciężkich ani zanieczyszczeń mikrobiologicznych. Parametry bezpieczeństwa mieściły się w obowiązujących normach, a oleje spełniały kryteria świeżości określone przez organizację GOED.
Deklaracje a realna zawartość DHA
Problemy pojawiają się jednak przy dokładniejszym spojrzeniu na skład. Weryfikacja zawartości kluczowych kwasów omega-3 - EPA i DHA - w większości przypadków deklaracje producentów były zgodne z wynikami analiz. Wyjątkiem okazał się produkt marki Osavi, w którym stwierdzono nieznacznie niższą zawartość DHA w porównaniu z informacjami na etykiecie.
Choć różnica nie miała charakteru rażącego, Fundacja podkreśla, że nawet niewielkie rozbieżności są istotne z punktu widzenia konsumenta, który podejmuje decyzję zakupową na podstawie konkretnych liczb.
TOTOX jako wskaźnik jakości czy narzędzie marketingowe
W raporcie zwrócono uwagę na sposób, w jaki wykorzystywany jest wskaźnik TOTOX, który określa stopień utlenienia tłuszczów. W praktyce stał się on jednym z głównych haseł marketingowych na rynku tranów.
Fundacja zwraca uwagę, że część producentów komunikuje bardzo niskie wartości TOTOX, odnosząc je do surowca tuż po rafinacji, a nie do gotowego produktu, który trafia na półkę i do lodówki konsumenta. To istotna różnica, bo olej w kapsułce lub butelce podlega dalszym procesom utleniania w trakcie transportu i przechowywania.
"Producenci chętnie licytują się na niskie wartości TOTOX, często podając jednak parametry dotyczące surowca (ultra czystego oleju tuż po rafinacji), a nie gotowego produktu, który trafia do rąk klienta. Takie działanie nie tylko wprowadza konsumenta w błąd, ale stanowi również przejaw nieuczciwej konkurencji rynkowej" - podkreśla fundacja w komunikacie.
W przypadku mieszanek oleju rybiego z oliwą z oliwek interpretacja TOTOX jest dodatkowo utrudniona. Barwniki naturalnie obecne w oliwie mogą wpływać na wynik, dlatego jak wskazuje GOED, bardziej miarodajnym parametrem staje się liczba nadtlenkowa (PV). W badanych produktach Eqology i Norsan wartości PV mieściły się z dużym zapasem poniżej przyjętego limitu.
Czy olej rybi z oliwą ma sens?
Łączenie oleju rybiego z oliwą z oliwek bywa przedstawiane jako innowacja prozdrowotna. Analizy Fundacji pokazują, że taka mieszanka może mieć technologiczne uzasadnienie, ponieważ polifenole zawarte w oliwie mogą ograniczać utlenianie wrażliwych kwasów EPA i DHA.
Jednocześnie Fundacja zaznacza, że sam fakt dodania oliwy nie czyni produktu automatycznie lepszym. O końcowej jakości decyduje jakość surowców, proces produkcji, warunki przechowywania oraz realne wyniki badań, a nie narracja marketingowa.
Raporty Fundacji Badamy Suplementy nie mają na celu piętnowania marek, lecz pokazanie różnicy między marketingiem a danymi laboratoryjnymi. Badania są punktowe i dotyczą konkretnych partii produktów, ale jasno pokazują, że rynek suplementów wciąż wymaga krytycznego spojrzenia.
Źródła: Fundacja Badamy Suplementy
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.