Gołoledź sparaliżowała Szczecin. Ponad 400 osób z urazami trafiło na SOR-y
Gołoledź, która pojawiła się w poniedziałek w Szczecinie i regionie, doprowadziła do rekordowego obciążenia szpitalnych oddziałów ratunkowych. Od początku tygodnia do największych placówek medycznych w mieście zgłosiło się już ponad 400 pacjentów z urazami odniesionymi na oblodzonych chodnikach, jezdniach i schodach.
Najwięcej złamań i skręceń kończyn
Na SOR-y trafiały osoby ze złamaniami rąk i nóg, skręceniami stawów, zwichnięciami, stłuczeniami oraz urazami pleców i głowy. - W poniedziałek SOR-y naszych szpitali "Arkońska" i "Zdunowo" udzieliły pomocy około 200 osobom. Większość z nich przyjechała z urazami spowodowanymi upadkiem na chodniku lub schodach. We wtorek przed południem było jeszcze ok. 10 pacjentów urazowych, w związku z pogodą - przekazał PAP Tomasz Owsik-Kozłowski, rzecznik Samodzielnego Publicznego Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego.
Ślizgawica w Warszawie. "Jest strasznie, można zrobić sobie krzywdę"
Po wykonaniu badań diagnostycznych, takich jak RTG czy tomografia, większość poszkodowanych mogła wrócić do domu po zaopatrzeniu urazów. Tylko kilka osób wymagało interwencji chirurgicznej z powodu poważniejszych złamań.
- Niewątpliwe ludzie starsi, a więc bardziej narażeni na urazy i złamanie w trudnych warunkach zimowych, powinni zachować szczególną ostrożność. Zimą powinniśmy też uważać na alkohol i to nie tylko ze względu na zaburzenia równowagi, ale też na to, że powoduje szybsze wychłodzenie organizmu - apelował w rozmowie z WP abcZdrowie płk lekarz Jarosław Rytwiński, szef Szpitalnego Oddziału Ratunkowego Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie.
Rekordowe obciążenie w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym
Duże natężenie pacjentów odnotowano także w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym nr 1 Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego. Rzeczniczka placówki Magdalena Knop poinformowała, że w minionej dobie na oddziale ratunkowym przyjęto łącznie 191 osób.
- Dziś sytuacja na oddziale jest stabilniejsza, jednak w godzinach porannych zgłosiło się kolejnych sześciu pacjentów z urazami ortopedycznymi odniesionymi poprzedniego dnia - przekazała. Zwróciła uwagę, że na SOR zgłaszają się osoby "po spowodowanych śliską nawierzchnią upadkach, często wielokrotnych".
Pogotowie interweniowało dziesiątki razy
W poniedziałek zespoły medyczne pracowały w trybie wzmożonej gotowości, a dyrekcja szpitala oddelegowała dodatkowego ortopedę. Mimo to w szczytowym momencie aż 70 pacjentów czekało na specjalistyczną pomoc.
Wojewódzka Stacja Pogotowia Ratunkowego w Szczecinie podała, że od poniedziałkowego poranka do wtorku rano karetki wysyłano do 43 osób poszkodowanych w wyniku upadków na lodzie. Transportowano także pacjentów z sąsiednich powiatów, m.in. goleniowskiego i polickiego.
- Zdarzają się wypadki, w których złamania czy zwichnięcia kończyn to błahostka, bo poważniejsze są towarzyszące im urazy głowy. Może dojść do wstrząśnienia mózgu, rozcięcia powłok skórnych i konieczności szycia, ale i do urazów czaszkowo-mózgowych, w skrajnych przypadkach nawet z krwawieniem wewnątrzczaszkowym - ostrzegał w rozmowie z WP abcZdrowie Wiktor Filipowski, ratownik medyczny z SOR Szpitala Wolskiego.
Źródło: PAP
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.