Diagnoza: chłoniak w IV stadium
Andy Whitfield zdobył rozpoznawalność dzięki głównej roli w serialu "Spartakus: Krew i piach". Walijski aktor wcielił się w legendarnego gladiatora, a wymagające sceny walki, do których potrzebna była znakomita forma fizyczna, imponowały widzom. Nic nie wskazywało wówczas na to, że w organizmie 38-latka rozwija się poważna choroba.
Pierwszym sygnałem był ból pleców, który pojawił się po zakończeniu pracy nad pierwszym sezonem produkcji. Początkowo aktor nie znał jego przyczyny, jednak dolegliwość nie mijała. – Na końcu czułem ogromny ból. Nie byłem pewien, co to jest. I nie ustępował – wspominał.
W marcu 2010 r. lekarze rozpoznali u Whitfielda chłoniaka nieziarniczego w czwartym stadium zaawansowania. Oznaczało to, że choroba była już rozsiana i zajmowała więcej niż jeden obszar układu chłonnego lub inne narządy. Aktor rozpoczął chemioterapię.
Chłoniaki nieziarnicze stanowią zróżnicowaną grupę nowotworów układu limfatycznego, które rozwijają się z nieprawidłowych limfocytów, czyli komórek odpornościowych. Przebieg choroby zależy od jej konkretnego typu – niektóre chłoniaki rozwijają się powoli, inne postępują bardzo szybko.
Do możliwych objawów należą powiększone i zazwyczaj niebolesne węzły chłonne, przewlekłe zmęczenie, gorączka, nocne poty, utrata masy ciała oraz nawracające infekcje. Symptomy nie są jednak charakterystyczne wyłącznie dla nowotworów. U Whitfielda niepokojącym sygnałem okazał się silny ból pleców.
Nawrót przekreślił powrót na plan
Twórcy "Spartakusa" liczyli, że po leczeniu aktor ponownie wcieli się w tytułowego bohatera. Aby dać mu czas na powrót do zdrowia, przygotowali miniserial "Spartakus: Bogowie areny", w którym wykorzystano jedynie jego głos.
Po zakończeniu chemioterapii Whitfield planował rozpocząć zdjęcia do kolejnego sezonu. Podczas rutynowych badań wykryto jednak nawrót choroby. Aktor musiał zrezygnować z roli, którą następnie powierzono Liamowi McIntyre’owi.
– To dla mnie wielkie rozczarowanie, że muszę zrezygnować z tak wyjątkowego projektu, jakim jest "Spartakus", i z pracy z tak wyjątkowymi ludźmi. Wygląda na to, że powinienem poświęcić ten czas sobie i swojej rodzinie – poinformował Whitfield.
Walkę z chorobą pokazano w filmie
Zmagania aktora z nowotworem zostały udokumentowane w filmie "Be Here Now". Kamera towarzyszyła mu podczas leczenia, rozmów z bliskimi i mierzenia się z niepewną przyszłością. Szczególnie trudna była dla niego myśl o żonie Vashti oraz dwojgu małych dzieciach. – Boję się, że umrę i będę musiał zostawić moje dzieci – mówił, jak relacjonowała później jego żona.
Informacja o nawrocie choroby była dla Whitfielda ogromnym ciosem. – Chyba jestem tak otępiały od nadmiaru informacji, że po prostu nie wiem, co teraz czuję – przyznał przed kamerami.
Producent dokumentu Sam Maydew podkreślał, że aktor nie wycofał się z realizacji filmu nawet w najtrudniejszych momentach. – Andy ani razu się nie zawahał, mimo że leczenie było naprawdę trudne. Był tak oddany temu i wiedział, że niezależnie od tego, jak się to potoczy, będzie to pomocne i inspirujące dla innych ludzi – powiedział.
Andy Whitfield zmarł 11 września 2011 r., 18 miesięcy po usłyszeniu diagnozy. Miał 39 lat. Rodzina poinformowała, że odszedł w domu, w obecności najbliższych.
– Odszedł w słoneczny niedzielny poranek, w ramionach kochającej żony – przekazali jego bliscy.
Źródło: Onet
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.