Skierowanie trafi do centralnej bazy
Ministerstwo Zdrowia pracuje nad centralną e-kolejką, która ma zastąpić ręcznie prowadzone listy oczekujących i zwiększyć przejrzystość zapisów do specjalistów. Jak opisuje Rynek Zdrowia, nowe rozwiązanie miałoby uniemożliwić przyjęcie pacjenta natychmiast po wystawieniu skierowania, jeżeli na świadczenie czekają już inne osoby.
System ma również ograniczyć działanie nieformalnych "saloników VIP", czyli przyjmowanie wybranych pacjentów poza kolejnością. Pierwsze propozycje zmian resort zdrowia ma przedstawić w sierpniu, a centralna kolejka powinna być gotowa do końca 2026 roku.
Po wystawieniu e-skierowania dokument byłby automatycznie rejestrowany w centralnym systemie. Samo skierowanie nie oznaczałoby jednak natychmiastowego wpisania pacjenta na listę oczekujących. Chory musiałby najpierw potwierdzić, że chce skorzystać ze świadczenia, na przykład przez Internetowe Konto Pacjenta, aplikację mobilną lub wiadomość SMS.
Jeżeli pacjent nie podjąłby żadnego działania, po określonym czasie system wysłałby mu pytanie o zamiar wykorzystania skierowania. Ma to ograniczyć liczbę niewykorzystanych dokumentów, które obecnie mogą sztucznie wydłużać listy oczekujących. Według danych Ministerstwa Zdrowia problem może dotyczyć nawet jednej trzeciej skierowań.
Oznacza to, że pacjent, który szybciej aktywuje skierowanie, znajdzie się przed osobą, która zrobi to później, nawet jeżeli jej dokument został wystawiony wcześniej.
Każda zmiana pozycji będzie rejestrowana
Placówki medyczne nie mogłyby dowolnie przesuwać pacjentów na liście. Każda zmiana pozycji wymagałaby uzasadnienia, byłaby zapisywana w systemie i mogłaby zostać skontrolowana. Pacjent otrzymywałby natomiast informacje o swoim miejscu, przewidywanym terminie wizyty oraz ewentualnych zmianach.
Gdyby zwolnił się wcześniejszy termin, system automatycznie proponowałby go kolejnej osobie.
Nowe rozwiązanie miałoby również zablokować możliwość wystawienia skierowania i natychmiastowego przyjęcia pacjenta, jeżeli wcześniej zarejestrowano inne osoby oczekujące na to samo świadczenie.
E-kolejka nie stworzy nowych terminów
Eksperci podkreślają, że większa przejrzystość zapisów nie rozwiąże podstawowego problemu, jakim jest zbyt mała liczba dostępnych świadczeń. Dr Anna Gawrońska, specjalistka do spraw zarządzania w ochronie zdrowia, zaznaczyła, że cyfryzacja nie zwiększy liczby lekarzy ani finansowania procedur.
– Wprowadzenie e-kolejki czy e-rejestracji nie przyczyni się do tego, że w systemie pojawią się nowe terminy wizyt, bo nadal będzie decydowała dostępność lekarzy i możliwości ich finansowania przez Narodowy Fundusz Zdrowia – powiedziała Rynkowi Zdrowia.
Jej zdaniem elektroniczny system może pomóc w szybszym udostępnianiu zwolnionych terminów i poprawić kontrolę nad listami, ale nie usunie tzw. wąskich gardeł.
– Jeśli nie uporządkujemy procesów, jeśli nie zmienimy sposobu zarządzania i na to nałożymy rozwiązania technologiczne, to będziemy mieć cyfrowy bałagan – podkreśliła dr Gawrońska.
Wątpliwości budzi również to, czy centralizacja zapisów rzeczywiście wyeliminuje wszystkie formy uprzywilejowanego dostępu. Eksperci wskazują, że lekarz nadal może wystawić pilne skierowanie pacjentowi, który w rzeczywistości nie wymaga natychmiastowej konsultacji. Dlatego oprócz technologii potrzebne będą jasne kryteria medyczne, sprawna wymiana danych oraz odpowiednie przeszkolenie personelu.
Źródło: Rynek Zdrowia
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.