Lekarz broni "saloników VIP". Kontrowersyjna opinia znanego hematologa

– Dlaczego prezes dużej firmy, którego każda godzina pracy wiąże się z zarządzaniem milionami złotych, ma czekać w tej samej kolejce co osoba, która tego samego dnia nie ma nic innego do roboty – pyta w swoim tekście na portalu medexpress.pl prof. Wiesław W. Jędrzejczak.

Wybitny hematolog komentuje sprawę tzw. saloniku VIPWybitny hematolog komentuje sprawę tzw. saloniku VIP
Źródło zdjęć: © EastNews.pl
Mateusz Różański

Profesor Jędrzejczak to zasłużony dla polskiej medycyny hematolog i transplantolog. Jako pierwszy w Polsce przeprowadził allogeniczne (1984) i autologiczne (1985) przeszczepienie szpiku. W swojej karierze był m.in. krajowym konsultantem ds. hematologii.

Pozorna obrona sprawiedliwości społecznej 

Lekarz odniósł się do doniesień medialnych o tzw. saloniku VIP, który dla polityków Koalicji Obywatelskiej i ich rodzin miał zaaranżować w Warszawskim Szpitalu Południowym ówczesny koordynator SOR-u i były członek KO, Dawid Kacprzyk.

Zdaniem prof. Jędrzejczaka medialne potępienie faworyzowania i przyjmowania poza kolejnością wpływowych osób to tylko pozornie obrona sprawiedliwości społecznej.

"Salonik VIP" w szpitalu. "Nie ma usprawiedliwienia"

Dlaczego wszyscy mają stać w tej samej kolejce, skoro w bardzo różny sposób składają się na koszty jej obsługi? I sprawiedliwości tu nie ma żadnej, nawet takiej, aby było jednakowe (w sensie procentowym, a nie bezwzględnym) obciążenie składką – pyta w swoim tekście znany hematolog i pionier polskiej transplantologii.

Jego zdaniem różne grupy społeczne wywalczyły sobie (lub załatwiły przy zielonym stoliku) przywileje składkowe, przerzucając składkę na innych, ale teraz są równe w dostępie. 

– Przykładowo, niżej podpisany, ciężko pracując, płaci trzy różne składki zdrowotne: od emerytury (mam 79 lat), od umowy o pracę i od działalności gospodarczej. Ale mam siedzieć w takiej samej kolejce, jak ci moi równolatkowie, dla których pójście do lekarza jest główną atrakcją towarzyską danego dnia, gdyż już zakończyli wszelką aktywność zawodową – pyta profesor.

Złota karta dla majętnych

Jego zdaniem, przy pewnej bezwzględnej wielkości opłacanej składki ubezpieczeniowej, ludzie majętniejsi, którzy bardziej dokładają się do systemu ochrony zdrowia, powinni otrzymywać "złotą kartę". Umożliwiałaby ona przyspieszony dostęp ambulatoryjny i szybsze rozwiązanie problemów zdrowotnych takich osób.

W kontekście wypowiedzi prof. Jędrzejczaka warto przywołać art. 68 ust. 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, który brzmi: "Obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne zapewniają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych. Warunki i zakres udzielania świadczeń określa ustawa".

Lekarz w swoim tekście nie odniósł się do samej sprawy Dawida Kacprzyka, byłego już radnego Koalicji Obywatelskiej, który na stanowisku koordynatora szpitalnego oddziału ratunkowego (SOR) zarobił w ciągu roku 1,6 mln zł. Jak ujawniły media, lekarz miał w 2025 r. przepracować w szpitalu 3976 godzin, czyli średnio 331 godzin miesięcznie. Zdaniem anestezjologów, z którymi rozmawiała redakcja WP abcZdrowie, jest to logistycznie niemożliwe.

Źródło: medexpress.pl, WP abcZdrowie

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie