Kontrowersje wokół hitu Netflixa. "Została pokazana w krzywym zwierciadle"

Serial "Ołowiane dzieci", który w ostatnich dniach stał się jednym z najpopularniejszych tytułów na Netflixie, wzbudza coraz większe emocje. Produkcja oparta na prawdziwych wydarzeniach z lat 70. XX wieku pokazuje dramat dzieci z katowickich Szopienic, gdzie w pobliżu Huty Metali Nieżelaznych doszło do masowych zachorowań wywołanych zatruciem ołowiem.

Hit Netfliksa wywołał burzęHit Netfliksa wywołał burzę
Źródło zdjęć: © Netflix
Dominika Najda

Prawda i fikcja

Choć serial zebrał wiele pozytywnych recenzji, część odbiorców i osób związanych z historią Szopienic podnosi zarzut, że twórcy zniekształcili rolę jednej z kluczowych postaci tamtych wydarzeń, prof. Bożeny Hager-Małeckiej. Głos sprzeciwu w mediach społecznościowych zabrał Stanisław Torbus, wnuk prof. Hager-Małeckiej. Podkreślił, że oglądanie serialu było dla niego doświadczeniem bolesnym, ponieważ w jego ocenie postać inspirowana jego babcią została pokazana w sposób daleki od faktów.

"Kiedy dowiedziałem się, że zamierzają nakręcić serial "Ołowiane dzieci" na podstawie świetnie napisanej książki Michała Jędryki, przepełniała mnie duma, że dokonania dr Jolanty Wadowskiej-Król, pielęgniarki Wiesławy Wilczek oraz mojej babci, profesor Bożeny Hager-Małeckiej, zostaną pokazane całemu światu. Te trzy kobiety, w trudnych czasach głębokiej komuny, wykazały się olbrzymią odwagą i determinacją, by ratować śląskie dzieci" - wyjaśnił we wpisie na Facebooku.

Stanisław Torbus zwraca uwagę, że choć w serialu pojawia się bohaterka profesor Berger, grana przez Agatę Kuleszę, to jej charakter i działania mają niewiele wspólnego z realną postacią prof. Hager-Małeckiej. Według niego widzowie mogą odebrać serialową wersję jako wierne odtworzenie historii, co w konsekwencji zafałszuje pamięć o osobie, która odegrała istotną rolę w walce o zdrowie dzieci.

W swoim wpisie wnuk profesor przypomina, że to właśnie prof. Hager-Małecka miała jako pierwsza zdiagnozować ołowicę na podstawie dokumentacji i badań dzieci kierowanych do jej kliniki przez dr Jolantę Wadowską-Król.

Według Stanisława Torbusa profesor nie tylko uczestniczyła w leczeniu, ale również:

  • naciskała na władze wojewódzkie, by rozpoczęły działania ograniczające skażenie,
  • uczyniła klinikę w Zabrzu centrum działań przeciw ołowicy,
  • wspierała dr Wadowską-Król, m.in. jako promotorka jej doktoratu,
  • zabiegała o decyzje systemowe, w tym o mieszkania zastępcze i sanatoria,
  • chroniła lekarki i pielęgniarki przed naciskami aparatu partyjnego i służb.

Wnuk prof. Hager podkreśla, że w realiach PRL takie działania oznaczały ogromne ryzyko zawodowe i osobiste.

"Pani prof. została pokazana w krzywym zwierciadle"

Do krytyki serialowego obrazu profesor dołączył również adwokat i autor książek historycznych Krzysztof Lewandowski. W emocjonalnym wpisie napisał, że nie potrafi pogodzić się z tym, jak przedstawiono prof. Hager-Małecką. "Nie mogę się pogodzić z tym, że pani Profesor Bożena Hager-Małecka została w "Ołowianych dzieciach" pokazana w krzywym zwierciadle. Koniunkturalistka i służbistka? Zresztą tylko ona z osób publicznych w tym serialu nie występuje pod swoim nazwiskiem" - zaznaczył we wpisie na Facebooku.

Krzysztof Lewandowski podkreśla, że prof. Hager-Małecka, mimo funkcji publicznych i akademickich, wciąż pracowała jako pediatra, przyjmowała pacjentów w przychodni, a nawet w domu, także nocą. "Pani profesor Hager-Małecka walczyła o każde dziecko. Zawsze. I bez żadnego "ale". Dla lekarza i pediatry nigdy nie było większej wartości niż zdrowie i życie dziecka. Każdego" - podkreślił.

W swoim wpisie adwokat przywołuje prywatne doświadczenie sprzed lat, kiedy jego mały syn zachorował i wymagał kroplówki. W szpitalu odmówiono możliwości leczenia w trybie dziennym, mimo że dziecko nie mogło zostać bez matki. W tej sytuacji zwrócił się do prof. Hager-Małeckiej, która mimo emerytury miała natychmiast pomóc, dzwoniąc do swojej uczennicy, profesor i wicedyrektorki szpitala.

Dzięki temu dziecko mogło być leczone w sposób bezpieczny i jednocześnie pozostawać z rodziną. Ta historia według niego jest dowodem na to, że profesor nie kierowała się procedurami ani finansami, lecz dobrem pacjentów. "Tak robiła całe życie. Także wtedy, gdy odkryła ołowicę. Położyła na szali całą swoją karierę. Zmusiła władze do wywiezienia dzieci do sanatoriów, do dania im nowych mieszkań i kupna leków za dolary. I się nie zawahała. A serial? Serial to tylko serial. Mają być emocje, to są" - dodał.

Spór o pamięć i odpowiedzialność twórców

W dyskusji, która wybuchła po publikacji wpisów, część internautów broni twórców serialu, wskazując, że jest to produkcja fabularna, a nie dokument. Inni jednak podkreślają, że w przypadku historii opartej na prawdziwych wydarzeniach takie uproszczenia mogą prowadzić do trwałego wypaczenia obrazu osób, które realnie walczyły z systemem i ratowały dzieci.

Rodzina prof. Hager-Małeckiej obawia się, że widzowie mogą utożsamić serialową profesor Berger z autentyczną postacią, co w ich ocenie niesprawiedliwie pomniejsza rolę lekarki, która miała odegrać kluczową rolę w ujawnieniu jednej z największych katastrof ekologicznych w historii Górnego Śląska. "Prawdziwa historia, ukryta w książkach, pozostanie anegdotą dla garstki pasjonatów przy niedzielnym obiedzie. A Netflixowa fikcja stanie się globalną wykładnią historii Śląska" - obawia się Stanisław Torbus.

Stanisław Torbus podkreśla, że w regionie wciąż żyje pamięć o prof. Hager-Małeckiej, czego dowodem były wpisy i wspomnienia publikowane w rocznicę jej śmierci. Obawia się jednak, że popularność serialu może zdominować rzeczywisty obraz wydarzeń i sprawić, że wkład jego babci zostanie w świadomości społecznej zepchnięty na margines.

Dyskusja wokół "Ołowianych dzieci" pokazuje, że serialowe emocje mogą przerodzić się w poważny spór o historyczną prawdę i o to, komu należy się miejsce w pamięci zbiorowej.

Źródło: Facebook

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie
Chodzą od lekarza do lekarza bez diagnozy. Wszystko przez mylące objawy
Chodzą od lekarza do lekarza bez diagnozy. Wszystko przez mylące objawy
Dołącz do obiadu. Ma działanie antybakteryjne
Dołącz do obiadu. Ma działanie antybakteryjne
Żółte grudki na powiekach. Badanie obaliło mit
Żółte grudki na powiekach. Badanie obaliło mit
Blisko 100 mln zł długu. Szpital w Bartoszycach szuka ratunku
Blisko 100 mln zł długu. Szpital w Bartoszycach szuka ratunku
Nigdy tego nie używaj. Możesz narazić się na "ucho pływaka"
Nigdy tego nie używaj. Możesz narazić się na "ucho pływaka"
Zmiany w L4. Od 13 kwietnia ZUS zyska więcej uprawnień
Zmiany w L4. Od 13 kwietnia ZUS zyska więcej uprawnień
Spowalnia starzenie mózgu. Można dostarczyć go z dietą
Spowalnia starzenie mózgu. Można dostarczyć go z dietą
Obniża ryzyko raka jelita grubego. Ten wniosek płynie z 17 badań
Obniża ryzyko raka jelita grubego. Ten wniosek płynie z 17 badań
Objawy guza mózgu. Specjaliści mówią o sygnałach alarmowych
Objawy guza mózgu. Specjaliści mówią o sygnałach alarmowych
Często jedli pistacje. Po miesiącu zbadano ich krew
Często jedli pistacje. Po miesiącu zbadano ich krew
Czy leki na otyłość powinny być refundowane? Ostra dyskusja w Sejmie
Czy leki na otyłość powinny być refundowane? Ostra dyskusja w Sejmie
Tych produktów unika kardiolog. Co je na co dzień?
Tych produktów unika kardiolog. Co je na co dzień?