Lekarz przepisuje, pacjent zapija alkoholem. Ogromna skala zjawiska
NFZ uważa, że w Polsce jest kilkuset seniorów leczonych z powodu uzależnienia od leków nasennych i uspokajających, ale eksperci szacują, że poza kontrolą lekarza po takie preparaty mogą sięgać dziesiątki, a nawet setki tysięcy osób starszych. Jak donosi Rynek Zdrowia, w Sejmie padły pytania o realną skalę zjawiska i o to, czy większym problemem nie są leki przeciwbólowe i łączenie leków z alkoholem.
Leczenie "niewielu" kontra problem "wielu"
Podczas sejmowej podkomisji stałej do spraw organizacji ochrony zdrowia (22 stycznia 2026 r.) resort zdrowia przekonywał, że nie ma potrzeby tworzenia osobnych rozwiązań dla osób 65+ uzależnionych od leków.
- Ministerstwo Zdrowia nie widzi zasadności tworzenia dodatkowych narzędzi, ścieżek w systemie lub odrębnych ośrodków leczenia uzależnień od leków dedykowanych pacjentom 65 plus – mówiła Magdalena Kramska, zastępczyni dyrektora Departamentu Lecznictwa MZ.
Uzasadnienie oparto na danych NFZ. Według informacji z 14 listopada 2025 r. w Polsce z leczenia uzależnienia od leków, w tym nasennych, korzysta 356 osób powyżej 65. roku życia. Te liczby dotyczą jednak wyłącznie określonych rozpoznań związanych z używaniem środków uspokajających lub nasennych.
Posłowie podkreślali, że statystyki leczenia nie muszą odzwierciedlać realnej skali nadużywania.
- Z danych wynika, że to jest mały problem przy tym zjawisku, które w Polsce widzimy, czyli nadużywania leków, i to budzi moją wątpliwość. Gdybyśmy oceniali poziom narkomanii w Polsce na podstawie osób, które leczą się w ośrodkach, to wiadomo, że to nie pokazuje problemu – zauważył Krzysztof Bojarski, wiceprzewodniczący podkomisji.
W dyskusji wybrzmiały szacunki mówiące o około 156 tys. seniorów, którzy przynajmniej raz w życiu sięgnęli po leki nasenne lub uspokajające bez zalecenia lekarza. Jednocześnie grupa 60+ ma charakteryzować się najwyższym odsetkiem stosowania takich preparatów również na receptę, co zwiększa ryzyko długotrwałego przyjmowania.
- Z przeprowadzonych badań wynika, że niemal 14 procent seniorów przyznaje się do przyjmowania tego typu leków na receptę, co czyni tę grupę najbardziej narażoną na długotrwałe stosowanie farmakoterapii o działaniu uspokajającym lub nasennym – mówiła Bogusława Bukowska, dyrektor Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom.
A co z lekami przeciwbólowymi?
Drugim wątkiem, który wzbudził emocje, był brak danych o uzależnieniach od leków przeciwbólowych. Posłowie wskazywali, że gdyby wliczyć tę grupę, obraz zjawiska mógłby się diametralnie zmienić.
Jak tłumaczono, wąskie rozpoznanie dotyczące leków uspokajających i nasennych nie obejmuje pacjentów uzależnionych od opioidowych leków przeciwbólowych, które mogą prowadzić do silnego uzależnienia fizycznego. Bukowska zwracała uwagę, że sam fakt korzystania z leczenia nie pokazuje liczby osób doświadczających problemu.
Wielolekowość, alkohol i politoksykomania
U seniorów uzależnienia często nie dotyczą jednego preparatu. Wskazywano na zjawisko politoksykomanii, czyli używania wielu substancji jednocześnie, a także na łączenie leków z alkoholem.
- To stwarza dodatkowe komplikacje w leczeniu tych osób. Zdarza się, że nawet wśród pacjentów, którzy trafili na leczenie z powodu rozpoznania uzależnienia od leków, u części z nich współwystępuje rozpoznanie uzależnienia od alkoholu – mówiła szefowa Centrum.
W Polsce odnotowuje się też przypadki uzależnienia jatrogennego, kiedy w wyniku długotrwałego leczenia bólu opioidami dochodzi do rozwinięcia uzależnienia, a pacjent zamiast standardowej terapii bólu wymaga leczenia substytucyjnego.
- Szacujemy, że w Polsce jest około 200 tysięcy osób uzależnionych od narkotyków, w tym opioidów, stymulantów, halucynogenów i innych. Około 60 tys. osób z tej grupy jest objętych leczeniem w systemie. Z kolei problem uzależnienia od alkoholu dotyczy około 700-800 tys. osób. Jednocześnie w 2024 roku leczeniem z tego powodu objętych było około 170 tys. pacjentów. Zatem jest jasne, że liczba osób leczonych w żaden sposób nie odzwierciedla liczby, która rzeczywiście doświadcza problemów w związku z używaniem leków – mówi dyrektor Bukowska.
POZ jako "najsłabsze ogniwo"
Uczestnicy posiedzenia podkreślali, że problem nie zawsze dotyczy wyspecjalizowanych poradni leczenia bólu, gdzie pacjent jest monitorowany, a dawkowanie dobiera się ostrożnie. Najwięcej obaw budzi podstawowa opieka zdrowotna.
- Obawiam się, że naszym słabym ogniwem jest POZ. Pamiętajmy, że to nie są tylko przychodnie lekarza rodzinnego w Warszawie, ale też przychodnie w małych wioskach, często z jednym lekarzem, który sam jest w podeszłym wieku i może mieć problem, żeby zweryfikować pewne informacje – mówił poseł Bojarski.
Wskazywał na przeciążenie pracą i brak czasu na analizę historii recept.
- Patrzmy na realia. Jeśli mamy lekarza, przed którego gabinetem czeka 40 pacjentów, to jak on ma jeszcze przeglądać historię recept... Może warto zastanowić się nad rozwiązaniem, które na przykład podświetli na czerwono pacjenta... Taki mechanizm pełniłby funkcję ostrzegawczą dla lekarza – proponował.
Z drugiej strony zapowiadano działania edukacyjne kierowane do seniorów właśnie przez POZ.
- To, co wydaje się także niezwykle ważne, to działania profilaktyczne i edukacyjne. Takie działania planujemy w tym roku i będą kierowane głównie przez POZ do starszych osób – mówiła Bukowska.
Problemy mają być szczególnie widoczne na terenach wiejskich, gdzie starsi pacjenci mają utrudniony dostęp do specjalistów.
- Często te leki przepisują lekarze pierwszego kontaktu. Często są to leki starej generacji, obarczone większym ryzykiem uzależnienia. To są czynniki, które zwiększają ryzyko uzależnienia również od leków nasennych i przeciwdepresyjnych – mówiła Karolina Gałczyńska-Szymczyk z Departamentu Polityki Senioralnej KPRM.
Źródło: Rynek Zdrowia
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.