Lekarze nie powiedzieli wprost, że to rak. Pomógł jej serial medyczny
Diagnoza nowotworu w młodym wieku to ogromny wstrząs. Dla 19-letniej Patrycji Sobanskiej szczególnie trudne okazało się jednak nie tylko samo rozpoznanie choroby, ale też sposób, w jaki przekazano jej tę informację. Dziś, będąc w remisji, mówi wprost, że młodzi pacjenci potrzebują nie tylko leczenia, ale również jasnej, empatycznej rozmowy.
W tym artykule:
Niewielki guzek okazał się groźnym nowotworem
Patrycja z Peterborough miała 19 lat, gdy dostała diagnozę chłoniaka nieziarniczego. Dla nastolatki był to moment całkowicie zmieniający życie, ale już na samym początku pojawił się dodatkowy problem — medyczny język, który zamiast wyjaśniać sytuację, jeszcze bardziej ją przytłaczał.
Jak wspomina, w pewnym momencie usłyszała, że lekarze podejrzewają u niej "chłoniaka albo mięsaka". To wtedy po raz pierwszy zaczęła rozumieć, z jak poważną sytuacją może mieć do czynienia. — Nie wiedziałam, czym jest mięsak. Wiedziałam natomiast, czym jest chłoniak, wyłącznie dlatego, że oglądałam "Grey’s Anatomy" — opowiada Patrycja cytowana przez "The Mirror".
Serial pomógł jej połączyć fakty
Popularny serial medyczny okazał się dla niej zaskakująco pomocny. To właśnie dzięki niemu skojarzyła, że chłoniak jest nowotworem. — Wtedy coś mi się połączyło w głowie i pomyślałam: to przecież rak, prawda? — wspomina. Jak relacjonuje, zareagowała płaczem i niedowierzaniem, bo trudno było jej uwierzyć, że taka diagnoza może dotyczyć właśnie jej. Trudne okazało się również to, że przez dłuższy czas nikt nie wyjaśnił jej wszystkiego wprost. Patrycja podkreśla, że sama zadawała pytania, ale nie otrzymywała jednoznacznych odpowiedzi. — Zapytałam: "Czyli to jest rak? Mam raka?", ale nikt nigdy nie powiedział wprost: "Masz raka" — mówi.
Zabrakło empatii
Patrycja nie ukrywa też rozczarowania sposobem, w jaki mówiono z nią o chorobie. — Kiedy powiedzieli mi, że mam chłoniaka, usłyszałam coś w stylu: "Typ nowotworu, który masz, nie jest nawet taki zły". Nie było w tym współczucia — podkreśla. Dlatego dziś otwarcie mówi, że w ochronie zdrowia potrzebne są nie tylko kompetencje medyczne, ale też umiejętność rozmowy z pacjentem.
Dopiero później poczuła się naprawdę zaopiekowana
Sytuacja poprawiła się po przeniesieniu na specjalistyczny oddział dla młodych pacjentów onkologicznych do szpitala Addenbrooke’s w Cambridge. Tam komunikacja wyglądała już zupełnie inaczej. — Lekarz, który przyszedł do mnie pierwszego dnia, wszystko mi wyjaśnił — był absolutnie świetny.
Patrycja pozostaje od roku w remisji i chce mówić nie tylko o objawach chłoniaka, ale też o tym, jak wielką rolę odgrywają słowa. Jej historia pokazuje, że w leczeniu liczy się nie tylko właściwa terapia, ale również sposób, w jaki przekazuje się pacjentowi diagnozę.
Źródło: The Mirror
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.