Dostał "zamarznięte serce". Głośna sprawa dwulatka z Włoch

Domenico, dwuletni chłopiec z Neapolu, cierpiał na poważną chorobę serca. Ratunkiem dla niego miał być przeszczep serca. Niestety, operacja się nie udała przez "zamrożenie serca".

Close up on Young asian boy hand of a patient with medical drip or IV drip in hospital ward, Selective focus.
Close up on Young asian boy hand of a patient with medical drip or IV drip in hospital ward, Selective focus.
aee_werawan
iv, drip, boy, intravenous, kid, health, sick, medical, asian, person, treatment, young, injection, clinic, sickness, healthy, concept, room, background, lying, infection, pump, ward, vintage, infusion, retro, machine, yearsDwuletni Domenico dostał "zamarznięte serce"
Źródło zdjęć: © Getty Images | aee_werawan
Magdalena Pietras

Operacja bez powodzenia

Domenico chorował na kardiomiopatię rozstrzeniową, czyli poważną chorobę, w której serce stopniowo traci siłę i nie jest w stanie prawidłowo pompować krwi. Dla dziecka jedyną szansą na przeżycie był przeszczep. Dlatego pod koniec grudnia ubiegłego roku Domenico trafił na blok operacyjny szpitala Monaldi w Neapolu. Rodzice wierzyli wtedy, że właśnie zaczyna się walka o nowe życie ich syna. Po wielu godzinach oczekiwania usłyszeli jednak, że operacja się nie udała, nowe serce nie podjęło pracy.

Po zabiegu Domenico został wprowadzony w śpiączkę farmakologiczną, podłączono go do aparatury ECMO, która tymczasowo przejęła pracę jego serca i płuc.

Serce uszkodzone w drodze do szpitala

Przez kilka tygodni rodzina Domenica nie wiedziała, dlaczego przeszczep się nie powiódł. Dopiero później włoskie media ujawniły, że serce przeznaczone dla chłopca miało zostać uszkodzone jeszcze podczas transportu z Bolzano do Neapolu.

Narząd przewożono w bezpośrednim kontakcie z suchym lodem. To substancja, która ma temperaturę około minus 78 st. C. Dla serca przeznaczonego do przeszczepu była ona zbyt niska, bo takie narządy powinny być przechowywane w temperaturze nieco powyżej 0 st. C. – Serce dotarło "spalone przez odmrożenia" – mówił prawnik rodziny Francesco Petruzzi.

Według włoskich mediów pojemnik transportowy nie miał urządzenia monitorującego temperaturę. Gdy lekarze zobaczyli, że serce jest uszkodzone, było już za późno, by wrócić do wcześniejszego planu. Własne serce Domenica zostało już usunięte. Lekarze zaś mieli zdecydować się na wszczepienie uszkodzonego narządu, aby utrzymać chłopca przy życiu i dać mu szansę doczekania kolejnego dawcy.

Rodzice do końca walczyli o drugą szansę

Przez niemal dwa miesiące Domenico był podłączony do aparatury podtrzymującej życie. Jego rodzice liczyli, że uda się znaleźć kolejne serce i przeprowadzić drugi przeszczep. Matka chłopca apelowała nawet o pomoc do papieża, a według włoskich mediów wsparcie rodzinie zadeklarowała także premier Giorgia Meloni.

Nadzieja pojawiła się, gdy znaleziono kolejny zgodny narząd. Ostateczną decyzję musieli jednak podjąć specjaliści z najważniejszych włoskich ośrodków transplantacyjnych. Po analizie stanu chłopca uznali, że kolejna operacja nie jest możliwa. Lekarze ocenili, że długotrwałe podłączenie do ECMO doprowadziło do poważnych powikłań, a organizm dziecka był zbyt słaby, by przejść następny przeszczep.

– Matka pogodziła się już z myślą, że jej syn nie przeżyje – mówił Francesco Petruzzi. – Widzi, że wciąż żyje, ale najlepsi specjaliści powiedzieli jej, że nie może otrzymać kolejnego przeszczepu.

Po opinii ekspertów rodzice zgodzili się na zakończenie terapii podtrzymującej życie. Wkrótce potem Domenico zmarł.

Rodzina chce znać prawdę

Bliscy Domenica podkreślają, że chcą pełnego wyjaśnienia okoliczności tragedii. – Jeśli czas nadziei dobiegł końca, to nadszedł czas odpowiedzialności – mówił prawnik rodziny.

Śledztwo w sprawie transportu i przeszczepu serca trwa. Rodzina liczy, że pozwoli ono ustalić, kto odpowiada za błąd, który odebrał dwuletniemu chłopcu szansę na życie.

Rodzina zapowiedziała też utworzenie fundacji imienia chłopca. Ma ona pomagać dzieciom czekającym na przeszczep oraz rodzinom, które doświadczyły błędów medycznych.

Dyskusja o transplantacji

Tragedia Domenica wywołała też we Włoszech dyskusję o bezpieczeństwie transplantacji i odpowiedzialności personelu medycznego. – Musimy bezwzględnie wyjaśnić, co się wydarzyło. Jesteśmy to winni temu dziecku, jego rodzinie, ale także wszystkim Włochom – powiedział minister zdrowia Orazio Schillaci.

Źródła: BBC, Reuters, Nova.news

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie